Iga Świątek w finale US Open! Genialna przemiana. Sabalenka nie wytrzymała

Dominik Senkowski
Iga Świątek w finale US Open! W półfinale pokonała Arynę Sabalenkę 3:6, 6:1, 6:4. Co to był za mecz, ile zwrotów akcji! Polka raz jeszcze udowodniła, że jest bezapelacyjnie najlepsza na świecie. W nagrodę pierwszy raz w karierze powalczy o tytuł w Nowym Jorku. Jej rywalką w sobotę będzie Ons Jabeur.

Początek spotkania był bardzo trudny dla Igi Świątek. Polka szybko została zdominowana przez mocne i płaskie uderzenia Areny Sabalenki. W efekcie już drugi gem serwisowy Świątek padł łupem rywalki. Nie pomagał liderce rankingu także forhend - jej ulubione zagranie - z którym miewa problemy od początku tegorocznego US Open.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Sabalenka prowadziła 2:1 i wtedy się pogubiła. Popełniła kilka błędów, których nie mogła uniknąć grając w tak ryzykowny sposób. Białoruska tenisistka słynie z tego, że nie kalkuluje na korcie. Gra bardzo odważnie, czasem na granicy szaleństwa. Nie zawsze przynosi jej to korzystny rezultat. W czwartym gemie została przełamana, a dla Świątek pojawiła się sugestia: przeciągać wymiany - wtedy szansa na błędy rywalki będzie rosła. 2:2.

Świątek rozbijana atakami Sabalenki

Mimo straty serwisu Sabalenka nadal była bardzo skoncentrowana i zdeterminowana. Prawdopodobnie wyszła na kort z myślą o tegorocznych trzech pojedynkach ze Świątek. Polka nie przegrała z nią ani razu, za każdym razem łatwo rozbijając Białorusinkę. Podrażniona rywalka chciała pokazać swoje możliwości w wielkoszlemowym półfinale. W efekcie znów odebrała serwis naszej tenisistce, a potem utrzymała podanie i zrobiło się 4:2 dla Sabalenki. 

Nasz liderka rankingu była często spychana do defensywy. Trudno sobie przypomnieć spotkania, w których Świątek biegała tak często i to daleko za końcową linią. W siódmym gemie zareagował z trybun trener Polki. - Dobrze Iga, przejmuj inicjatywę - krzykną do Świątek. Takie krótkie rady są w US Open 2022 dopuszczalne. Między szkoleniowcem a zawodnikiem nie może jedynie dochodzić do wymiany zdań. 

Nasza tenisistka szybko wygrała własne podanie, ale Sabalenka nie pozwoliła się przełamać, a chwilę później sama odebrała raz jeszcze serwis Świątek. Pierwszy set skończył się wynikiem 6:3 dla Białorusinki. Polka była rozbita siłą zagrań rywalki, która - jak na tak ryzykowny styl gry - popełniała stosunkowo niewiele błędów. 

Przemiana w drugim secie, publiczność zachwycona 

Drugi set zaczął się dla Igi Świątek dużo lepiej - od przełamania serwisu Aryny Sabalenki. Polka nie czekała, co zrobi przeciwniczka. Próbowała przejmować inicjatywę, grała pewniej. Dzięki temu szybko objęła prowadzenie 2:0. 

Białorusinka odpowiedziała mocnymi atakami (2:1), a nasza tenisistka zagrała następnie perfekcyjnego gema przy swoim serwisie. To były cztery punkty: mocny serwis, winner, fantastyczny smecz i udane zagranie po skosie. Publiczność w Nowym Jorku była zachwycona.

Świątek nie zwalnia tempa. Coraz lepiej radziła sobie z naprawdę mocnymi serwisami Sabalenki. Poddenerwowana Białorusinka popełniała więcej błędów, kilka razy otrzymała taki return od Polki, że niewiele mogła zrobić. W efekcie raz jeszcze została przełamana. Piłki wracała coraz szybciej na stronę Białorusinki.

Po przegranym pierwszym secie - jak to często ma w zwyczaju - Świątek zeszła na przerwę toaletową. Na kort wróciła odmieniona. Po kolejnym udanym gemie prowadziła 5:1. Tym razem to Sabalenka była kompletnie rozbita. Kibice mogli być zbudowani postawą naszej tenisistki, która wygrała drugą partię 6:1.

Jest finał!

W trzecim secie odżyły nadzieje tenisistki urodzonej w Mińsku. Szybko przełamała naszą zawodniczkę, która popełniła kilka błędów. Następnie dorzuciła własny serwis i zrobiło się 2:0 dla byłej wiceliderki rankingu. 

Iga Świątek nie załamała się tym. Najpierw zaczęła pewniej serwować, a potem przełamała rywalkę wyrównując na 2:2. Czwarty gem tej partii był zjawiskowy z obu stron. Tenisistki prawie nie popełniały błędów, obie grały niezwykle agresywnie i skutecznie. Zaimponowała zwłaszcza Polka, gdy w jednej z akcji minęła stojącą przy siatce Białorusinkę. Ta podniosła oczy do góry i kiwnęła głową z podziwem. 

Sabalenka także nie zamierzała się poddać. Raz jeszcze odebrała serwis liderce rankingu. Gema zakończyła kapitalną akcją przy siatce. Wyszło jej doświadczenie z rywalizacji w grze podwójnej. To dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa w deblu, ale w singlu nigdy jeszcze nie występowała w finale Wielkiego Szlema. 

Sabalenka podwyższyła prowadzenie (4:2), wygrywając bardzo ważnego gema. Gema, w którym Polka raz atakowała, a raz musiała biegać od rogu do rogu za szybkimi piłkami rywalki. Ostatecznie przełamała przeciwniczki, ale sama utrzymała wreszcie serwis. Chwilę później rozegrały kolejnego bardzo ważnego gema. Tym razem Białorusinka nie dała rady utrzymać podania. Została przełamana do zera, Iga Świątek uniosła do góry zaciśniętą dłoń. 4:4.

Końcówka meczu to była już bardziej wojna nerwów. Sabalenka zaczęła częściej psuć w siatkę czy to wyrzucać za końcową linię. Popełniła podwójny błąd serwisowy, zirytowana krzywiła się lub wznosiła ręce do góry. Na ostatnie 22 piłki Świątek wygrała 17 i zasłużenie wygrała to spotkanie!  W finale US Open 2022 rywalką Igi Świątek będzie Tunezyjka Ons Jabeur, która w półfinale pokonała Caroline Garcię z Francji.

Więcej o: