Spięcie Igi Świątek z sędzią. "Pokaż mi taki przepis". Sprawdziliśmy, kto ma rację

Dominik Senkowski
Iga Świątek pokonała Jessikę Pegulę w ćwierćfinale US Open. Nie przeszkodziło jej nawet spięcie z arbitrem, przed którym dostała ostrzeżenie. - Pokaż mi taki przepis - mówiła Świątek do sędziego. - Jako odbierająca Iga musi się dostosować do tempa podającej - tłumaczy w rozmowie ze Sport.pl sędzia międzynarodowy Kamil Ancygier.

Iga Świątek awansowała w nocy do półfinału US Open. W ćwierćfinale pokonała Jessikę Pegulę 6:3, 7:6. To był kolejny trudny mecz dla naszej tenisistki w Nowym Jorku. Polka wygrała wojnę nerwów, a nie przeszkodziło jej nawet spięcie z sędzią.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Ostrzeżenie dla Świątek

Drugi set to był prawdziwy festiwal przełamań. Na 12 gemów aż 10 razy serwująca była przełamywana. Nerwowo zrobiło się zwłaszcza w połowie partii. Przy stanie 2:2 podawała Pegula. Amerykanka szykowała się do serwisu, gdy nagle prowadzący to spotkanie sędzia Kader Nouni przyznała naszej tenisistce ostrzeżenie.

Komentatorzy w Eurosporcie tłumaczyli, że najprawdopodobniej chodzi o to, że Polka nie była gotowa na odebranie serwisu rywalki, podczas gdy ta chciała już podawać. Tak też tłumaczył to Nouni.

Liderka rankingu nie mogła się z tym pogodzić. Po otrzymaniu ostrzeżenia podeszła do sędziego, podniosła ręce do góry ze zdziwienia. Była wyraźnie zła, a po krótkiej dyskusji wróciła do gry. Przegrała następną piłkę i całego gema. Zrobiło się 3:2 dla rywalki. Schodząc na przerwę, Świątek raz jeszcze nawiązała do tamtej sytuacji. Gdy usiadła na krzesełku, mówiła do arbitra: "Pokaż mi taki przepis". Ten jednak pozostał nieugięty.

Robert LewandowskiLewandowski przebił najlepszych strzelców wszech czasów w LM. Aż tu nagle. Potwór

Eksperci oceniają decyzję sędziego

Sport.pl skontaktował się z międzynarodowymi sędziami tenisa, by poprosić ich ocenę sytuacji. Kamil Ancygier przyznaje w rozmowie z nami: "Jest taki przepis, o którym mówi Iga. Jego znaczenie jest takie: Odbierający powinien przystosować się do rozsądnego tempa podającego i powinien być gotowy w rozsądnym czasie do odebrania serwisu, gdy podający jest gotowy do wykonania podania".

- I to jest prawda - odbierający musi dostosować się do rytmu i szybkości serwującego pomiędzy punktami, z zastrzeżeniem, że podający nie robi tego zbyt szybko, tzn. nienaturalnie szybko np. aby wymusić karę dla odbierającego. Jest w tym pewna uznaniowość, nad tym czuwa sędzia główny - dodaje Ancygier.

Problem w tym, że czasami sędziowie zwracają mniejszą lub większą uwagę na ten przepis. Bywają sytuacje, że zawodniczka chce już serwować, a rywalka dopiero odkłada ręcznik, którym się ocierała i nie jest gotowa. Kibice zastanawiali się, czy sędzia Nouni w ten sposób nie chciał wspierać reprezentującej gospodarzy Peguli, ale to bardzo uznany arbiter w świecie tenisa.

twitter/lech poznańSztuczna inteligencja wskazała najgroźniejszego piłkarza Lecha. Zaskoczenie

- Żeby zobrazować to na kursach sędziowskich zawsze podaję przykład podającego, który ustawia się bardzo blisko znaku środkowego, serwuje asa, robi krok w bok 30 cm i jest gotowy do serwowania. Tymczasem po drugiej stronie siatki odbierający musi przejść całą szerokość kortu, żeby ustawić się do odbioru. Stąd przepis ma dozę uznaniowości i zdrowego rozsądku - kończy Ancygier.

- W skrócie mówiąc to tak - odbierający musi się dostosować do rytmu podającego- potwierdza w rozmowie ze Sport.pl Gabriela Załoga, międzynarodowa sędzia tenisa.

O finał znów w nocy

To zamieszanie z arbitrem na szczęście nie miało wpływu na losy meczu. Iga Świątek pokonała Jessikę Pegulę i awansowała do półfinału. W nocy z czwartku na piątek (od około 3:00) zagra w meczu o finał z Białorusinką Aryną Sabalenką. Transmisja w Eurosporcie.

Więcej o: