Iga Świątek pierwszy raz w karierze awansowała do półfinału US Open! W ćwierćfinale pokonała Amerykankę Jessikę Pegulę 6:3, 7:6. Faworytka gospodarzy była sfrustrowana, amerykańska publiczność została uciszona. Polce nie przeszkodziły nawet małe spięcie z arbitrem i wojna nerwów.
To był kolejny poważny test Igi Świątek w tegorocznym US Open. Pierwszy miał miejsce w czwartej rundzie, gdy Polka musiała się bronić przed porażką z Julą Niemeier. Niemka prowadziła 1:0 w setach, miała swoje szanse w drugiej partii. Mimo to Świątek obroniła się.
Spotkanie z Jessiką Pegulą zapowiadało się trudniej, bo Niemeier - nawet gdyby doliczyć jej punkty za ćwierćfinał Wimbledonu 2022 - to tenisistka z dalszego szeregu (aktualnie 108. WTA). Amerykanka zaś to jedna z najrówniejszych zawodniczek ostatnich miesięcy.
Pegula prowadziła i nagle jej gra się załamała
W rankingu WTA Race obejmującym ten tylko rok Świątek jest oczywiście pierwsza, ale Pegula czwarta. W dodatku to ostatnia z Amerykanek w turnieju. Gospodarze zapowiadali, że będą mocno wspierać swoją reprezentantkę.
Do połowy pierwszej partii Pegula grała solidnie, nie dawała się zaskoczyć Świątek. Amerykanka nawet przełamała naszą tenisistkę, wychodząc na 3:2 i serwis. Wtedy jednak niespodziewanie gra Peguli kompletnie się załamała. Przegrała cztery kolejne gemy i seta 3:6.
Niesprawiedliwością byłoby jednak tłumaczyć ten wynik jedynie słabościami Amerykanki. Zaczęła popełniać błędy, zgubiła rytm gry i czucie piłki, jednak duża w tym też zasługa Świątek. Liderka rankingu grała w pierwszej partii bardzo równo z głęboki kortu, nie miała takich wahań formy jak choćby w starciu z Niemeier. To była z pewnością Polka bliższa formy z wiosny (fenomenalna seria 37. zwycięstw) niż po Wimbledonie, gdy zaliczyła kilka porażek.
Spięcie Świątek z sędzią. "Pokaż mi takie przepisy"
Drugi set zaczął się fantastycznie dla Świątek, bo od przełamania rywalki. Gdy mogła wyjść na 2:0, nasza tenisistka niespodziewanie straciła podanie. Skończyła się jej seria pięciu wygranych gemów z rzędu. Trochę na własne życzenie, bo w krótkim odstępie popełniła aż trzy błędy z forhendu. Nie zawsze może liczyć w tegorocznym US Open na swoje ulubione zagranie i tym razem znów to się potwierdziło.
Radość Amerykanki nie trwała długo. Kilka popsutych piłek, fantastyczny return Świątek i Polka znów odebrała serwis rywalce. Następnie Świątek straciła jednak podanie, a festiwal przełamań przerwała dopiero Pegula, wygrywając gema przy własnym serwisie i wychodząc na 3:2.
Chwilę przed tym doszło do małego zamieszania na korcie. Amerykanka była gotowa do serwisu, a Polka nie i dostała za to ostrzeżenia od sędziego. Nie mogła się z tym pogodzić, podniosła ręce do góry ze zdziwienia. Po tej sytuacji popełniła błąd i przegrała gema. W przerwie podchodząc do krzesełka raz jeszcze dyskutowała z arbitrem. - Pokaż mi takie przepisy - powiedziała Świątek.
Faktem jest, że sędziowie bywają niekonsekwentni. W tym przypadku Polka została ukarana, ale zawodniczki odbierające serwis wielokrotnie opóźniają grę lub bywają niegotowe - w przeciwieństwie do podających rywalek. Po spięciu z sędzią Świątek szybko wróciła do siebie, wyrównując na 3:3.
Wojna nerwów, ale jest półfinał!
W kolejnym gemie gra Peguli znów się załamała. Nasza tenisistka przełamała ją do zera. Sfrustrowana Amerykanka rzuciła rakietą o kort. Sprawiała wrażenie bardzo zniecierpliwionej. Czuła, że ucieka jej szansa na pierwszy w karierze półfinał Wielkiego Szlema. Gdy jednak Polka miała szansę wyjść na 5:3, znów została przełamana i zrobiło się po 4.
Festiwal przełamań trwał. Świątek odebrała serwis Peguli na 5:4, a Amerykanka Polce na 5:5. Następnie nasza zawodniczka przełamała rywalkę na 6:5, a ta odpłaciła jej się tym samym, doprowadzając do tie-breaka. Na 12 gemów w drugim secie aż w 10 doszło do przełamania serwującej.
W tie-breaku lepsza okazała się Świątek. To ona wygrała wojnę nerwów i pierwszy raz w karierze awansowała do półfinału US Open!
- To świetna rzecz grać tutaj jako Amerykanka. Kibice dopingują głośno i bezwzględnie, przez co czujesz się wyjątkowo - mówiła przed meczem Jessica Pegula. Tym razem trybuny jej nie pomogły. Świątek swoją grą uciszyła amerykańską publiczność i zapewniła sobie trzeci wielkoszlemowy półfinał w tym roku. W nocy z czwartku na piątek jej rywalką w walce o finał w Nowym Jorku będzie Białorusinka Aryna Sabalenka. Transmisja w Eurosporcie.