Skandal przed imprezą z Igą Świątek w roli głównej. "To nie do przyjęcia dla narodu ukraińskiego"

Burza wokół imprezy charytatywnej dla Ukrainy w Nowym Jorku na kortach US Open. W ostatniej chwili z wydarzenia wyrzucono Wiktorię Azarenkę. Ukrainki, urażone pierwotnym dopuszczeniem Białorusinki, odmówiły gry. - To nie do przyjęcia dla narodu ukraińskiego - tłumaczyły. - Azarenka nawet nie odezwała się do nas - mówi nam dziennikarz z Ukrainy.

W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego na kortach US Open w Nowym Jorku odbyła się impreza charytatywna „Tenis gra dla pokoju". W ten sposób Amerykanie zbierali pieniądze dla Ukrainy. W pokazowych meczach zagrali m.in. Iga Świątek, Rafael Nadal, Leylah Fernandez, Félix Auger-Aliassime, Matteo Berrettini i Taylor Fritz. 

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Azarenka miała zagrać

Pierwotnie w USA miała wystąpić także białoruska tenisistka Wiktoria Azarenka, była liderka światowego rankingu. Kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy organizatorzy podali, że Azarenka jednak nie zagra. 

"W ciągu ostatnich 24 godzin, po dokładnym przemyśleniu i dialogu ze wszystkimi zaangażowanymi stronami, zapadła decyzja, że Wiktoria Azarenka nie wystąpi w 'Tennis Plays for Peace' najbliższego wieczoru. Wika to silna zawodniczka i liderka, i doceniamy jej chęć uczestnictwa. Biorąc pod uwagę wrażliwość ukraińskich zawodników i trwający konflikt, uznaliśmy, że takie będzie najlepsze rozwiązanie całej sytuacji" - czytamy w komunikacie Amerykanów.

Skąd ta decyzja? Zaproszeni do udziału w wydarzeniu zostali także ukraińscy tenisiści. Jednak już pięć dni temu Marta Kostiuk tłumaczyła: - Mam zaproszenie do udziału w tej imprezie, myślę, że wszyscy nasi zawodnicy je dostali. Nikt jednak nie zapytał ukraińskich tenisistów, czy będzie im miło spotkać się na korcie z zawodnikami Rosji lub Białorusi. Nie zagram, jeśli wystąpią zawodnicy z krajów-agresorów.

Ukraińcy postawili weto 

Ostatecznie ani Azarenka, ani Kostiuk nie wystąpiły w charytatywnym wydarzeniu dla Ukrainy. W imieniu ukraińskiej strony zagrali jedynie Serhij Stachowski i Dajana Jastremska. Azarenka do niedawna uchodziła za pupilkę prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Od lutego nieco zmieniła front, potępia publicznie wojnę w Ukrainie, ale nie wskazuje winnych. Kostiuk nie raz już sugerowała, że Białorusinka robi to na pokaz. Azarenka należy bowiem do Rady Tenisistek przy WTA, a mimo to nie zaproponowała żadnego wsparcia Ukrainkom w przeciwieństwie do np. Igi Świątek. Dlatego Kostiuk nie chciała wystąpić w jednej imprezie z Azarenką, podobnie jak inne Ukrainki. 

- Myślę, że wycofanie się Azarenki z tego wydarzenia to słuszna decyzja. Ukraińscy kibice tenisa nie byliby zadowoleni, gdyby na korcie zobaczyli Białorusinów czy Rosjan. Powód jest bardzo prosty - nie tylko dlatego, że Azarenka pochodzi z Białorusi, ale przede wszystkim dlatego, że nie zajęła silnego stanowiska w sprawie wojny w Ukrainie. Nawet nie odezwała się do naszych tenisistów, by osobiście przedstawić im swoją opinię. Jak więc zawodnik o wątpliwej pozycji pochodzący z państwa, które pomaga Rosji w popełnianiu zbrodni wojennych, miałby uczestniczyć w wydarzeniu charytatywnym na rzecz Ukrainy? - pyta w rozmowie ze Sport.pl dziennikarz Mykyta Peretyatko z ukraińskiego portalu tenisowego Btu.org.ua.

- Z naszych informacji wynika, że "rozpoznanie sytuacji" stało się możliwe dzięki silnej pozycji zarówno Łesi Curenko, jak i Marty Kostiuk, które poprosiły także o reakcję samego ambasadora Ukrainy w Stanach Zjednoczonych - dodaje Peretyatko.

Ambasador poproszony o pomoc

Impreza w Nowym Jorku zbiegła się z Dniem Niepodległości Ukrainy, a także z upływem sześciu miesięcy od ataku Rosjan. Bilety w cenie 25 i 50 dolarów rozeszły się bardzo szybko. Cały dochód trafi do GlobalGiving, międzynarodowej organizacji non-profit, która udziela pomocy Ukrainie.

Organizatorem imprezy był Amerykański Związek Tenisowy (USTA). Amerykanie nie chcą ujawniać szczegółów rozmów, które doprowadziły do wykluczenia Azarenki. Sama Białorusinka również nie zabrała głosu. O negocjacjach opowiedziała 89. w rankingu WTA Łesia Curenko. 

- Gdy dowiedzieliśmy się, że udział Azarenki w tym wydarzeniu jest nadal aktualny, podjęliśmy szereg działań, aby wytłumaczyć USTA, że jest to nie do przyjęcia dla narodu ukraińskiego. Udało nam się przekazać te informacje. Nie wiem, który argument ostatecznie przekonał Amerykanów, ale cieszę się, że podjęli odpowiednią decyzję - powiedziała Curenko w rozmowie z portalem Sport.ua. Dała do zrozumienia, że ukraińskie tenisistki poczuły się urażone zachowaniem organizatorów nowojorskiego wydarzenia.

Curenko potwierdziła, że ukraińscy zawodnicy kontaktowali się w sprawie Azarenki z ambasadą Ukrainy w USA. Rozmowy zostały ożywione zwłaszcza po incydencie w Cincinnati sprzed kilku dni, gdy kibicka Lola została wyproszona z trybun podczas meczu dwóch Rosjanek tylko z tego powodu, że miała przy sobie ukraińską flagę. To nie spodobało się będącej wówczas na korcie Anastazji Potapowej. Organizatorzy tłumaczyli, że flaga jest większa, niż dopuszcza regulamin turnieju, ale w poprzednich latach większe flagi USA czy Serbii nie raz powiewały na trybunach w Cincinnati. 

Świątek inspiracją

Organizatorzy imprezy w Nowym Jorku przyznali w rozmowie ze Sport.pl, że pomysł na imprezę charytatywną powstał m.in. w wyniku inspiracji działaniami Igi Świątek. Liderka rankingu WTA jest od wielu miesięcy zaangażowana w sprawy Ukrainy, gra z ukraińską wstążką na czapce. Pod koniec lipca w Krakowie na imprezie "Iga Świątek i Przyjaciele dla Ukrainy" udało się zebrać ponad dwa miliony złotych. 

US Open rusza w poniedziałek. Przed żadnym poprzednim turniejem wielkoszlemowym w tym roku gwiazdy tenisa nie grały pokazowo w celu zebrania pieniędzy dla Ukrainy. - Pozytywny wpływ Igi na świat tenisa? Cudownie, że odbędzie się kolejne wydarzenie, które ma na celu pomoc Ukrainie - i tę realną finansową, i tę o wymiarze medialnym, dzięki niemu świat usłyszy o wojnie po raz kolejny. I kolejny" - napisała na Instagramie Paula Wolecka, PR menedżerka Igi Świątek.

Więcej o:
Copyright © Agora SA