Trener Sereny Williams zalecał się do Agnieszki Radwańskiej. Ojciec wyjawia szczegóły

- Dobrze pamiętam go również z tego, że w pewnym momencie robił oko do Isi - mówi w rozmowie z "Faktem" ojciec Agnieszki Radwańskiej. Jego zdaniem Sascha Bajin, były sparingpartner Sereny Williams, zalecał się do jego córki.

To już trzy tygodnie od momentu, kiedy w Krakowie odbyła się impreza charytatywna "Iga Świątek i Przyjaciele dla Ukrainy". Wśród gości wystąpiła m.in. Agnieszka Radwańska. Była tenisistka pokonała w pokazowym meczu obecną liderkę rankingu WTA

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

"Udawałem, że nic nie widzę"

- Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek zagram singla i to z pierwszą rakietą świata w TAURON Arenie przed 15 tysiącami kibiców. Był to dla mnie challenge i, szczerze mówiąc, na początku byłam trochę zdenerwowana, ponieważ już nie trenuję. Gram dla siebie, nawet nie tyle, co gram, a po prostu odbijam dla siebie, żeby być w formie - mówiła "Super Expressowi" była wiceliderka światowego rankingu, która karierę zakończyła cztery lata temu przez kontuzję stopy.

Hubert HurkaczHubert Hurkacz w półfinale. Kyrgios mruczał pod nosem wściekły na Polaka

Radwańską do dziś wspominają kibice na całym świecie. Zagrania Polki były kilka razu wybierane najlepszymi w roku. Jej ojciec wspomniał w rozmowie z "Faktem" pojedynek, w którym finalistka Wimbledonu pokonała w jednym z pojedynków Serenę Williams. Było to w 2015 roku w Pucharze Hopmana. 

- Serena była po meczu taka wściekła, że połamała rakietę. To najlepiej pokazuje, jaka była ambitna. Podczas meczu bardzo łatwo było wyprowadzić ją z równowagi. Wystarczyło jedno słowo albo gest i wybuchała. Kłóciła z sędziami, potrafiła być arogancka. Ale ten diabeł znikał, gdy schodziła z kortu, poza nim była zupełnie inna. Bardzo miła i wesoła. Można było iść z nią do baru i pogadać dosłownie o wszystkim - opowiadał Robert Piotr Radwański.

Ojciec popularnej "Isi" przyznał jednak, że nie miał okazji bliżej poznać Williams. Inaczej było z jej sparingpartnerem - Saschą Bajinem. - Grał z nią, nosił torby, robił za ochroniarza. Kiedyś narobił zamieszania, bo wpakował się do damskiej szatni. Okazało się, że to Serena go tam wysłała, bo zostawiła w niej diamentowe kolczyki. Warte pewnie z milion dolarów, takie były wielkie. Poszedł i znalazł - przytoczył Radwański.

Bajin wybrał ostatecznie karierę trenera. Prowadził m.in. Japonkę Naomi Osakę, a w 2018 roku wybrano go trenerem roku. Radwański wspomniał nietypową sytuację z jego udziałem. Znany dziś szkoleniowiec miał zalecać się do jego córki. - Dobrze pamiętam go również z tego, że w pewnym momencie robił oko do Isi. Isia udawała, że nie wie, o co mu chodzi, a ja udawałem, że nic nie widzę - przytoczył Robert Piotr Radwański.

Więcej o: