Iga Świątek odpadła. Ból, nerwy i sensacyjna porażka w Toronto

Iga Świątek stoczyła pasjonujący bój o awans do ćwierćfinału w Toronto. Polka niestety pożegnała się z turniejem. Brazylijka Beatriz Haddad Maia sensacyjne pokonała najlepszą rakietę świata 6:4, 3:6, 7:5.

Iga Świątek (1. WTA) w pierwszej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto miała wolny los. Na otwarcie turnieju Polka pewnie pokonała Australijkę Alję Tomljanović (72. WTA) 6:1, 6:2, awansując do 3. rundy. Tam jej rywalką była Beatriz Haddad Maia (24. WTA), która w drugiej rundzie wygrała 7:6(4), 6:1 z faworytką gospodarzy, Leylah Fernandez (WTA 13.).

Zobacz wideo Iga Świątek ciężko trenuje. Oto dowód

Trzysetowa batalia o ćwierćfinał w Toronto

Na początek spotkania obie tenisistki pewnie utrzymały swoje podania. W trzecim gemie Brazylijka miała pierwszą okazję na przełamanie, ale jej nie wykorzystała. Przy stanie 2:2 Haddad Maia dopięła już swego, odbierając podanie Polce, by po utrzymanym własnym podaniu wyjść na 4:2. Po chwili prowadząca wypracowała sobie kolejnego break pointa, ale Świątek zdołała się wybronić. Do końca seta obie zawodniczki wygrywały swoje gemy serwisowe, a liderka rankingu nie była w stanie odrobić strat. Tym samym partia padła łupem tenisistki z Brazylii - 6:4.

Iga Świątek i Serena WilliamsIga Świątek mówi o Serenie Williams. "Jest mi smutno"

Drugiego seta rozpoczęła długa batalia przy podaniu Świątek, w której Polka musiała bronić pięciu break pointów. Gema trwał aż 20 minut. Ostatecznie pierwsza rakieta świata utrzymała podanie. Z kolei w czwartej odsłonie liderka rankingu wypracowała pierwsze okazje na przełamanie w tym meczu. Choć nie udało ich się wykorzystać, sztuka ta udała jej się przy kolejnym podaniu Brazylijki, a przełamanie i utrzymane później podanie dały dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej prowadzenie 5:2. Dwa kolejne gemy wygrały tenisistki serwujące, a to oznaczało zwycięstwo Świątek 6:3 i wyrównanie stanu meczu.

Iga Świątek i Daria AbramowiczIga Świątek mówi o pracy z psychologiem. Jedno zdanie mocno na nią wpłynęło

Polka już na otwarcie decydującej partii przełamała rywalkę, jednak ta od razu odwdzięczyła się tym samym. Trzy kolejne gemy na swoim koncie zapisały serwujące, a szósta odsłona przyniosła kolejne przełamanie w tym secie. Jego autorką był Haddad Maia, która tym samym wyszła na 4:2. Gra Polki była bardzo nerwowa. Świątek raz za razem pokrzykiwała po nieudanych zagraniach. Po jednej z wymian padła na kort i chwyciła się za nogę, ale pokonała skurcz i grała dalej. Polka nie pozostała rywalce dłużna, szybko odrabiając stratę i wyrównując wynik. Brazylijka po utrzymaniu podania miała szansę na zamknięcie spotkania przy serwisie rywalki. Świątek obroniła piłkę meczową, a po chwili zamknęła gema. Było 5:5.

Kluczowym momentem spotkania był dwunasty gem trzeciej partii. W nim Świątek obroniła kolejne dwie piłki meczowe, ale przy następnej ostatecznie straciła swoje podanie. W efekcie przegrała seta 5:7. Po trzech godzinach walki sensacyjnie pożegnała się z turniejem w Toronto.

Ćwierćfinałową rywalkę Haddad Maia pozna po spotkaniu Garbine Muguruzy (8. WTA) z Belindą Bencić (12. WTA). Hiszpanka i Szwajcarka zmierzą się ze sobą w piątek w nocy czasu polskiego.

Więcej o: