Iga Świątek wróciła i znów zachwyca. Rywalka totalnie rozbita

Iga Świątek w nieco ponad godzinę rozprawiła się z Ajlą Tomljanović podczas drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Toronto. Rywalka Polki wygrała tylko jednego gema przy swoim podaniu i w całym meczu uległa jej 1:6, 2:6.

Znakomicie Iga Świątek rozpoczęła udział w swoim pierwszym zagranicznym turnieju od czasu Wimbledonu. Polka pokonała w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto Australijkę Ajlę Tomljanović (WTA: 72) 6:1, 6:2.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Iga Świątek znakomicie rozpoczęła turniej WTA w Toronto

Mecz od podania zaczęła Iga Świątek i miała problem z pierwszym serwisem. To starała się wykorzystać Australijka, ale brakowało jej dokładności w trakcie wymian. W efekcie Polka wygrała pierwszego gema, a potem wykorzystała błędy rywalki i przełamała ją. 

Serena Williams kończy karierę. Jest inspiracją nie tylko dla kobietSerena Williams zrewolucjonizowała kobiecy tenis. Świątek: Czułam się przytłoczona

W kolejnym gemie Świątek dała prawdziwy popis. Zagrywała as za asem, a jeśli rywalka odebrała serwis, to szybko musiała uznać wyższość Polki. W efekcie pierwsza rakieta świata prowadziła już 3:0. Od trzeciego gema Iga potrafiła wygrać nawet 10 punktów z rzędu i szybko przełamała ponownie tenisistkę z Australii. Prowadziła już 4:0. 

Przy swoich podaniach 21-latka nie miała żadnych problemów. Kluczem była znakomita zagrywka, ale też kapitalne zagrania bekhendem. Rywalka po przegranym piątym gemie, tylko spuściła głowę. Nie miała żadnych argumentów. Dopiero w szóstym uaktywniła swoją zagrywkę, dzięki czemu wygrała honorowego gema. W kolejnym Tomljanović starała się dyktować swoje warunki, ale ostatecznie Iga obroniła swoje podanie i wygrała seta 6:1 w 28 minut.

W drugiej partii od serwisu zaczęła Ajla Tomljanović. Australijka długo broniła swojego podania, ale ostatecznie Polka zaczęła od przełamania. Wydawało się, że szybko Polka obejmie prowadzenie w secie 2:0, ale ku zaskoczeniu wszystkich Tomljanović doprowadziła do przełamania powrotnego i był remis. Świątek nie zatrzymywała się ani na chwilę i w kolejnym gemie to ona wykorzystała break pointa. 

Można powiedzieć, że w drugim secie obie zawodniczki grały przełamanie za przełamanie, bo w czwartym gemie, to znów Australijka wykorzystała break pointa i wciąż był remis. Następnie to Tomljanović serwowała i łatwo gema oddała. Polka świetnie returnowała i zmuszała rywalkę do biegania po korcie. Świątek grała jak natchniona. Jakby była podrażniona dwoma porażkami w ostatnich turniejach. Jedyne czego brakowało, to trafionych pierwszych serwisów. 

Całe szczęście, że w kolejnym gemie liderka światowych tabel poprawiła pierwsze zagranie i wreszcie utrzymała swoje podanie, doprowadzając do wyniku 4:2 w drugim secie. Przeciwnie było w przypadku Australijki, której nie wychodziły pierwsze podania, ale myliła się też przy drugich. W efekcie Świątek łatwo doprowadziła do jej kolejnego przełamania i dzięki temu Polka zagrywała po wygraną w meczu. Tomljanović przez całe spotkania obroniła tylko jeden swój serwis. 

W zupełnie innej roli występowała w tym meczu Iga Świątek, która wykorzystała szanse na wygraną w meczu, rozprawiając się z rywalką w zaledwie 64 minuty. W ostatnim gemie Australijka zdobyła tylko jeden punkt. Polka ostatecznie zakończyła mecz wynikiem 6:1, 6:2. W III rundzie zmierzy się z lepszą z pojedynku między Beatriz Haddad Maia (24. WTA) a Leylah Annie Fernandez (13. WTA).

Więcej o: