Iga Świątek przełamała kobiece tabu. "Zrobiłam to spontanicznie"

Iga Świątek jako pierwsza tenisistka z czołówki kobiecego tenisa zaczęła głośno mówić o problemach związanych z tzw. napięciem przedmiesiączkowym. Jak przyznała jednak w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", nie czuje, żeby robiła coś przełomowego. - Zrobiłam to spontanicznie, nie analizowałam, że przełamuję jakieś tabu - stwierdziła.

Iga Świątek przygotowuje się do turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. Polka grę rozpocznie od II rundy, od spotkania ze zwyciężczynią starcia między Weroniką Kudiermietową a Alją Tomljanović. Polska tenisistka powróci tym samym do gry po krótkiej przerwie, odkąd odpadła w ćwierćfinale turnieju w Warszawie.

Zobacz wideo Iga Świątek ciężko trenuje. Oto dowód

Zanim jednak Świątek rozpocznie turniej w Toronto, udzieliła wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", w którym opowiedziała o tym, że sądziła, że ma niewielkie szanse, by osiągnąć tak wiele w świecie tenisa. - Skoro tylko jedna zawodniczka na blisko 40 mln Polaków, czyli Agnieszka Radwańska, osiągnęła coś wielkiego, to nie wierzyłam, że ja mogę być tą kolejną. Podchodzę do życia w dość racjonalny sposób i tak samo oceniam to, co dzieje się wokół mnie. Czasami to podejście staje się zero-jedynkowe i nie jest do końca zgodne z rzeczywistością, bo świat tak nie funkcjonuje. Ale stąd brały się te moje przemyślenia. Jednak cały czas pracowałam, bo lubiłam rywalizację i podobało mi się to, że poza szkołą robię jeszcze coś ze swoim życiem - przyznała Świątek.

Roger Federer spełnił obietnicę sprzed lat. Zagrał mecz z młodym fanemFederer spełnił obietnicę. Czekał na to pięć lat. "Najlepszy dzień w moim życiu"

Świątek przełamuje kobiece tabu. "To nieodłączny element rywalizacji"

Iga Świątek jest nie tylko liderką światowego rankingu WTA. Polka także przełamuje tematy tabu w kobiecym tenisie. W ubiegłym roku jako pierwsza z czołówki powiedziała po porażce, że podczas meczu nie czuła się dobrze z powodu zespołu napięcia przedmiesiączkowego. - Nie chcę wymyślać wymówek czy szukać innych wytłumaczeń. Ciężko o tym mówić, bo wiem, że w sporcie nie zdarza się to często. Ale PMS naprawdę uderzył mnie tego dnia. Mówię to każdej młodej dziewczynie, która nie wie, co się dzieje. Nie martw się, to normalne - mówiła po porażce z Marią Sakkari w WTA Finals w ubiegłym roku.

Iga Świątek przyznała, że nie uważa, żeby robiła coś wyjątkowego, mówiąc otwarcie o PMS. - Zrobiłam to spontanicznie, nie analizowałam, że przełamuję jakieś tabu. Staram się być sobą i czasami wiąże się to z takimi wypowiedziami. Rzeczywiście o PMS czy graniu podczas okresu nie mówi się w sporcie wiele, a to nieodłączny element rywalizacji, więc nie widzę powodu, żeby o tym nie mówić. Jeśli moje wypowiedzi sprawią, że szczególnie młodym tenisistkom, dziewczynkom uprawiającym sport będzie lżej, to jest to tego warte - powiedziała w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Rosyjskiej tenisistce aż chce się kibicować. Rosyjskiej tenisistce aż chce się kibicować. "Dzieci, zmieńcie obywatelstwo"

Polka odniosła się także do tegorocznego finału Rolanda Garrosa, gdy na trybunach pojawił się Robert Lewandowski. - Ucieszyłam się, że Robert Lewandowski przyjechał zobaczyć mój mecz finałowy, bo jest jednym z najlepszych sportowców w historii naszego kraju. Jest też fantastycznym ambasadorem sportu i wzorem dla wielu ludzi. Może dzięki jego wizycie na meczu jeszcze więcej młodych osób zdecyduje się sięgnąć po rakietę? Byłoby świetnie - przyznała Świątek.

Więcej o: