Rosyjskiej tenisistce aż chce się kibicować. "Dzieci, zmieńcie obywatelstwo"

Dominik Senkowski
Daria Kasatkina jest dziś jedną z najbarwniejszych postaci w świecie tenisa. Rosjanka nie boi się używać słowa "wojna", potępia inwazję na Ukrainę, otwarcie opowiada o swojej orientacji i finansach w tenisie, a trzy lata temu chciała rzucić sport. - Mam takie myśli, że nie będę mogła wrócić do Rosji - przyznaje Kasatkina, której aż chce się kibicować.

Darię Kasatkinę poznałem trzy lata temu w Zielonej Górze na turnieju Pucharu Federacji. Wtedy była pierwszą rakietą Rosji (10. WTA), dziś znów jest najlepszą tenisistką swojego kraju (9. WTA). Swojego kraju, do którego może już nigdy nie wrócić. Wszystko z powodu wypowiedzi, jakich ostatnio udzieliła.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Wraca forma

Kasatkina wraca za to do wielkiej formy. W ostatni weekend wygrała turniej WTA 500 w San Jose. Po drodze ograła m.in. czwartą na świecie Paulę Badosę, Arynę Sabalenkę i mistrzynię Wimbledonu Jelenę Rybakinę. W Wimbledonie Kasatkina nie startowała, jako że Anglicy nie dopuścili do tegorocznej edycji zawodników z rosyjskich paszportem. 25-latka była za to w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros, gdzie zatrzymała ją dopiero Iga Świątek

Grzegorz Krychowiak i Maciej RybusKrychowiak wspiera Rybusa. "To dla niego drugi dom"

W Paryżu miałem okazję porozmawiać z Darią Kasatkiną. Już wtedy dała do zrozumienia, że ma inne podejście do inwazji na Ukrainę niż pozostali tenisiści z Rosji. - Rozumiem decyzję Wimbledonu, choć jest dla mnie bolesna - powiedziała w rozmowie ze Sport.pl.

FC Barcelona dostała FC Barcelona dostała "prezent" od Bartomeu. Teraz ma zapłacić miliony

Wojna

W lipcu w rozmowie z rosyjskim youtuberem Kasatkina przyznała: - Od 24 lutego nie było dnia, żebym nie czytała wiadomości na temat wojny albo nie myślała o niej. Mimo że nie mam żadnych powiązań, nie zostałam w żaden sposób nią dotknięta. Wimbledon? To bzdura, nic znaczącego, jeśli spojrzysz na to szerzej. Nawet jeśli myślę o tym za dużo, to co dopiero ludzie, którzy mają krewnych w Ukrainie. Nie potrafię sobie wyobrazić, przez co przechodzą, to absolutny koszmar. 

Czy nie boi się, że po tych słowach nie będzie mogła wrócić do ojczyzny? - Mam takie myśli - mówiła tenisistka ze łzami w oczach.

Nie boi się mocnych słów

Podczas gdy większość rosyjskich tenisistów milczy na temat inwazji na Ukrainę, Daria Kasatkina kolejny raz nie boi się wyrazić stanowczej opinii. 25-latka mogłaby być wzorem dla lidera rankingu ATP Daniiła Miedwiediewa. Ten co prawda w pierwszych dniach wojny opublikował post nawołujący do pokoju, ale kilka dni później martwił się już głównie tym, że rosyjscy tenisiści muszą występować na światowych kortach jako neutralni zawodnicy. Narzekał także na decyzję o wykluczeniu z Wimbledonu. Zupełnie inaczej podchodzi do tej sprawy najlepsza obecnie rosyjska tenisistka.

Kasatkina ma świadomość, że w Rosji za użycie słowa "wojna" grożą surowe kary. Za "fałszywe informacje" na temat - jak twierdzi reżim Władimira Putina - "specjalnej operacji wojskowej" można trafić do więzienia na 15 lat. - Wiele utalentowanych dzieciaków, których rodzice będą mieli taką możliwość, zmieni obywatelstwo. Szczerze mówiąc, to już teraz pojawiają się takie pytania. Skoro [Rosjanie] otrzymali zakaz wstępu na Wimbledon, to nie wiadomo, co będzie dalej. Ale mogę powiedzieć dzieciom: jeśli macie szansę, zmieńcie obywatelstwo - przekonuje Kasatkina. 

- Obecnie nie ma problemu w tenisie, więc po co zmieniać obywatelstwo. Tylko Wimbledon zakazał startu. Ta pani najwyraźniej ma w planach wyjazd i toruje sobie drogę [powrotną] - skomentowała słowa Kasatkiny deputowana Swietłana Żurowa w Vprognoze.ru. 

Pomogła Ukraince 

Kasatkina uchodzi w środowisku tenisowym za bardzo pozytywną postać. Nie boi się zabierać głosu w ważnych sprawach, jest naturalna, szczera i prawie zawsze uśmiechnięta. Aż chce się jej kibicować. Otwarte serce ma nawet na korcie tenisowym. Przekonaliśmy się o tym w czerwcu podczas turnieju w Berlinie. Gdy jej rywalka Anhelina Kalinina upadła, Kasatkina szybko podbiegła do niej z pomocą. Udzieliła jej rad, jak się zachować po upadku, przyniosła worek lodu. Tym bardziej był to symboliczny obrazek, że Kalinina pochodzi z Ukrainy. 

Z 25-letnią Rosjanką dziennikarze mogą porozmawiać prawie o wszystkim. Chętnie opowiada o piłce nożnej, którą śledzi. Od dawna kibicuje Barcelonie, gdzie mieszka i trenuje. Przyjechała do Hiszpanii z rodzinnego Togliatti w obwodzie samarskim. 

Większość tenisistów ma w swojej historii wątek poświęcenia ze strony rodziny. Dziadek Radwańskiej sprzedawał rodzinne obrazy, rodzice Kasatkiny zdecydowali się na sprzedaż domu, bo nie mieli pieniędzy na karierę córki. - Długo płakałam, bo mój pokój miał na ścianach pistacjowozielone tapety moich marzeń. Pamiętam, że gdy mieliśmy wyjść, oparłam się o ścianę i pożegnałem z domem - mówiła Rosjanka rok temu.

Chciała rzucić tenis

Trzy lata temu po przegranej w Sankt Petersburgu Daria Kasatkina poważnie rozważała zakończenie kariery. Jej ówczesny trener, Philippe Daheas, powiedział, że jeśli tenis nie będzie jej już sprawiał radości, powinna rozważyć inny zawód. Po tej rozmowie na kilka dni zamknęła się w pokoju hotelowym. Dlaczego nie rzuciła tenisa? - Nie umiem zarabiać na życie poza tenisem. Musiałem przemyśleć rzucenie sportu. To był dość mroczny okres - wspomina.

Dziś Kasatkina zdaje się być dużo pewniejsza siebie. Przyznaje, że jest zazdrosna o sukcesy Naomi Osaki, Sofii Kenin i Igi Świątek - tenisistek z jej pokolenia, które zdobyły już tytuły wielkoszlemowe. Uważa jednak, że zazdrość jest w tym wypadku dobra, bo pcha ją do osiągania lepszych wyników. Zapytana, co sprawia, że te trzy zawodniczki są od niej lepsze pod względem Wielkiego Szlema, z przekonaniem stwierdziła: "Moim zdaniem nic. Po prostu tak się stało."

Ostatnio po pięciu latach współpracy z firmą Nike Kasatkina straciła sponsora, ale nie chowa urazy i przyznaje, że na miejscu odzieżowej korporacji postąpiłaby podobnie. Jej zdaniem Nike jest skupiony na rynku amerykańskim i są zawodnicy, którzy znacznie lepiej wpasowują się w ten obraz, jak Naomi Osaka. Rosjanka ujawniła także, że firma płaciła jej około 100 tys. dolarów rocznie plus premie, np. za przejście czwartej rundy Wielkiego Szlema. 

Oprócz półfinału Roland Garros 2022 Kasatkina była dotychczas także w półfinałach Roland Garros 2018 i Wimbledonu 2018. Dzięki wypowiedziom Rosjanki uzyskaliśmy rzadki wgląd w finansowy aspekt bycia zawodową tenisistką. 25-latka ujawniła, że gdy tenisiści są w czołówce, trenerzy otrzymują zwykle stałe pensje oraz 7-10 procent w formie premii. Podczas jej najbardziej udanego sezonu (2018) wydatki wyniosły około 700 tys. dolarów - wliczając w to jej trenera, trenera przygotowania fizycznego, premie, hotele oraz bilety lotnicze.

Coming out

Najwięcej emocji wywołują wyznania Kasatkiny związane z jej orientacją seksualną. Już dwa lata temu zdradziła, że flirtuje zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Zapytana, dlaczego wolałaby spotykać się z kobietami, Kasatkina wyjaśniła: "Kobieta wie lepiej, jak działa inna kobieta. Rozumie psychologię i potrzeby drugiej kobiety". Ostatnio powiedziała już otwarcie: "Tak, mam dziewczynę". - Przebywanie w szafie na dłuższą metę jest za trudne i bezcelowe. Całkowicie się na tym skupiasz, dopóki nie zdecydujesz się na ujawnienie. Tylko życie w zgodzie ze sobą ma znaczenie - dodała.  

Kasatkina podkreśla, jak trudno jest być osobą nieheteroseksualną w Rosji. - W Rosji jest wiele tematów tabu. Nie ma nic łatwiejszego na świecie od bycia hetero, ale to nie jest kwestia wyboru. Ocenianie przez innych ludzi nigdy nie będzie dobre - zakończyła.

Więcej o: