Iga Świątek (1. WTA) niemal całkowicie zdominowała kobiecy tenis. Polka nie miała sobie równych w sześciu turniejach z rzędu. Triumfowała kolejno w Dausze, Indian Wells, Miami, Stuttgarcie, Rzymie i Roland Garros. Później przytrafiło jej się potknięcie w trzeciej rundzie Wimbledonu. To właśnie wtedy Alize Cornet (38. WTA) przerwała niesamowitą serię 37 meczów bez porażki 21-latki. Następnie po niespełna miesięcznej przerwie liderka światowego rankingu wróciła na kort przy okazji WTA 250 Warszawie. I dość niespodziewanie odpadła w ćwierćfinale turnieju, ulegając Caroline Garcii (45. WTA) 1:6, 6:1, 4:6. Była to pierwsza porażka Świątek na mączce w tym roku.
Polka nie będzie miała jednak dużo czasu na odpoczynek. Już za nieco ponad tydzień rozpocznie zmagania na kortach twardych w Ameryce Północnej. Pierwszym turniejem będzie Canadian Open w Toronto. Impreza potrwa od 8 do 14 sierpnia. W poprzednim roku 21-latka nie startowała w tym turnieju, a więc nie ma punktów do obrony. Wówczas triumfowała Camila Giorgi (29. WTA), która w finale pokonała Karolinę Pliskovą (15. WTA) 6:3, 7:5.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Po turnieju w Kanadzie, Świątek przeniesie się do stanu Ohio, gdzie wystąpi w WTA 1000 w Cincinnati. Impreza potrwa od 13 do 21 sierpnia. W ubiegłym sezonie Polka dotarła tam do drugiej rundy. Wówczas uległa Tunezyjce Ons Jabeur (5. WTA) 3:6, 3:6. Z kolei w imprezie triumfowała była liderka rankingu WTA Ashleigh Barty. Wówczas Australijka niemal bezproblemowo rozprawiła się ze Szwajcarką Jil Teichmann (21. WTA) 6:3, 6:1.
Turniej w Toronto i Cincinnati będą szansą dla Świątek na sprawdzenie formy przed ostatnim w tym roku turniejem wielkoszlemowym, a więc US Open. W poprzednim sezonie Polka dotarła do czwartej rundy nowojorskiej imprezy. W niej przegrała z Belindą Bencić (13. WTA) 6:7, 3:6, a triumfatorką cyklu dość niespodziewanie została Emma Raducanu (10. WTA), dla której jest to największy sukces w karierze. Tegoroczny US Open rozpocznie się 29 sierpnia. Z kolei finał zmagań zaplanowano na 11 września.
Wielu ekspertów i kibiców obawia się o formę 21-latki przed ostatnim w tym roku turniejem wielkoszlemowym. Jednak zdaniem naszego dziennikarza Dominika Senkowskiego, nie ma powodów do zmartwień.
"Nasza tenisistka ma teraz trochę czasu, by w spokoju potrenować znów na kortach twardych. Udowodniła na nich w tym roku, że radzi sobie wcale nie gorzej niż na mączce, wygrywając wiosną m.in. prestiżowe turnieje w Indian Wells i Miami. Powrót na korty twarde, a także nieszczęśliwe, pechowe okoliczności porażki w Warszawie dają nadzieję na lepsze jutro. Polska liderka bardzo szybko może wrócić na zwycięską ścieżkę. W jej przypadku absolutnie nie należy bić na alarm, a raczej na spokojnie przyglądać się kolejnym występom" - podkreślał dziennikarz w artykule na Sport.pl.