- Po drugim secie zachowałam pozytywne nastawienie i do końca wierzyłam w swoją grę - tak Caroline Garcia podsumowuje efektowne zwycięstwo nad Igą Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA w Warszawie. 28-letnia Francuzka nigdy wcześniej nie pokonała liderki światowego rankingu, a dodatkowo jest pierwszą tenisistką, która w tym roku wygrała z Polką na kortach twardych. - To był bardzo ważny mecz i starałam się być na niego gotowa - dodaje.
Najciekawszy pojedynek turnieju - tak zapowiadano ćwierćfinał imprezy WTA w Warszawie z udziałem Igi Świątek i rozstawionej z numerem piątym Caroline Garcii. Ponad dwugodzinne spotkanie z pewnością nie zawiodło pod względem dramaturgii, były też ciekawe wymiany. Jedyne, czego zapewne zdaniem polskich kibiców zabrakło, to zwycięstwo Polki. Ostatecznie górą była Francuzka, która wygrała 6:1, 1:6, 6:4.
W wymianie wyciągania pomocnej dłoni górą na koniec Garcia
Po pierwszym secie wielu kibiców przecierało pewnie oczy ze zdziwienia. Garcii trzeba oddać, że grała bardzo dobrze. Świątek pomogła jej jednak nieco własną nerwowością. W drugiej partii role się jednak odwróciły.
- Zaczęłam bardzo mocno, nakładałam na Igę bardzo dużą presję. A jak tylko zmniejszyłam intensywność gry, to szybko wróciła. Tak to jest, gdy gra się z zawodniczkami ze światowej czołówki - przyznaje 45. na światowej liście tenisistka.
Losy decydującej odsłony ważyły się do samego końca. Bo co prawda Francuzka prowadziła 5:3, ale wówczas uruchomiła się waleczność raszynianki. Na chwilę, bo po chwili własnymi błędami popełnianymi w nerwach, ułatwiła rywalce przypieczętowanie zwycięstwa.
- Po drugim secie zachowałam pozytywne nastawienie. Do końca wierzyłam w swoją grę i w sposób, w jaki chciałam grać. Trzecia partia to był z pewnością bardzo dobry tenis - podsumowuje triumfatorka.
Garcia przerwała imponującą serię Świątek. Pomógł plan startów
Dla raszynianki turniej rozgrywany w Warszawie był jednak tylko przerywnikiem w treningach i przygotowaniach do drugiej części sezonu, gdzie gra toczy się wyłącznie na twardej nawierzchni. Garcia z kolei przyjazd poprzedziła dwoma startami na "mączce" - w Lozannie dotarła do półfinału, a w Palermo odpadła rundę wcześniej.
Ze Świątek zmierzyła się po raz drugi w karierze, ale po raz pierwszy odkąd 21-latka jest pierwszą rakietą świata. Francuzka, która w przeszłości była piąta w tym zestawieniu, wcześniej z rywalkami z Top5 wygrała sześć razy, ale nigdy z numerem jeden.
- To był bardzo ważny mecz i starałam się być na niego gotowa - przyznaje Garcia.
Poprzednią zawodniczką z Francji, która pokonała liderkę listy WTA na kortach ziemnych była Mary Pierce w 2005 roku.