Iga Świątek usłyszała komplement i aż zaczęła się śmiać. "Nie znamy się prywatnie"

Dominik Senkowski
Iga Świątek usłyszała od spikera, że mimo sukcesów "pozostaje normalną dziewczyną z sąsiedztwa". - Traktuję to jak komplement, ale prywatnie nie znamy się z tym spikerem - śmiała się Świątek, a dziennikarze również wybuchnęli śmiechem. Polka swoim zachowaniem co rusz potwierdza, jak prawdziwy to komplement.

Przed każdym spotkaniem trwającego w tym tygodniu turnieju WTA w Warszawie spiker na korcie centralnym przedstawia rywalizujące zawodniczki. Nie inaczej było przed czwartkowym meczem drugiej rundy BNP Paribas Poland Open między Iga Świątek, a Gabrielą Lee. Tym razem jednak publiczność na trybunach wyraźnie się ożywiła. - Iga odnosi ostatnio niezwykłe sukcesy, ale pozostaje normalną dziewczyną z sąsiedztwa - powiedział spiker, po czym na twarzy kibiców pojawiły się wyraźne uśmiechy.

Zobacz wideo Przypominamy wywiad ze Świątek sprzed czterech lat:

Iga Świątek: Nie wiem, skąd on ma takie informacje

- Traktuję to jak komplement, ale prywatnie nie znamy się z tym spikerem - śmiała się Iga Świątek, a dziennikarze zgromadzeni w sali na konferencji pomeczowej również wybuchnęli śmiechem. - Nie wiem, skąd on ma takie informacje. Sami wiecie, że staram się być dość naturalna. Fajnie, że to mówi, choć nie wiem jaki to ma wpływ na mecz - dodała Polka.

Broendby - PogońKomentator TVP nie wytrzymał po akcji Pogoni. Aż krzyknął. "Co my robimy"

Świątek usłyszała komplement, który odnajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Polska tenisistka mimo sukcesów zachowuje spokój. Nie jest gwiazdą mediów społecznościowych ani czerwonych dywanów, starannie dobiera sponsorów, unika afer obyczajowych. W zamian można z nią porozmawiać o ulubionych książkach czy filmach. Zabiera głos w ważnych sprawach społecznych jak wojna w Ukrainie, menstruacja w tenisie czy zdrowie psychiczne w sporcie.

Grająca w eliminacjach do Mistrzostw Europy U21 reprezentacja Polski odniosła czwarte zwycięstwo. Na Arenie Lublin Biało-Czerwoni pokonali Litwę 1:0 i wyszli na czoło grupy 3. Gola na wagę zwycięstwa w końcówce spotkania zdobył Dawid Kownacki. Mecz na Arenie Lublin obejrzało blisko osiem tysięcy ludzi. Polacy przystępowali do tego spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Zespół trenera Czesława Michniewicza był bez porażki - wygrał trzy mecze i dwa zremisował. Litwinów Biało-Czerwoni też mieli na rozkładzie, bo pierwszy mecz wygrali 2:0. Ponadto z odsieczą przyszedł zespołowi Kownacki. Piłkarz Sampdorii Genua po sobotnim meczu reprezentacji seniorskiej z Nigerią, w którym grał do 72. minuty, dołączył do zespołu U21. I to on rozstrzygnął losy spotkania.Piotrowski będzie mógł spełnić marzenie. Zmienił klub. Z szansami na LM

Prawdziwa liderka, ale także „królowa memów"

- Iga Świątek zabiera głos w sprawach, w których inni tenisiści milczą. "Iga jest inna od poprzednich numer jeden na świecie", "To prawdziwa liderka kobiecego tenisa", "Otwartość emocjonalna Igi jest jej mocną stroną, choć postrzegano to jako słabość" - chwalą Polkę zagraniczni eksperci - pisaliśmy ostatnio na Sport.pl.

Kibicom bliżej do Świątek także z uwagi na jej naturalność. - Iga Świątek - jak sama mówi - już w szkole była królową memów. Ale jeśli dziś jest ich bohaterką, to nie stanowi obiektu żartów, tylko sprawia, że na twarzy pojawia się życzliwy uśmiech. Za naturalność, dystans i zaangażowanie w sprawy społeczne kibice ją uwielbiają, a dziennikarze i rywalki cenią - pisała Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl. 

Sparingpartner potwierdza

Prawdziwość słów spikera warszawskiego turnieju potwierdza także wywiad, jakiego udzielił nam niedawno sparingpartner Igi Świątek Tomasz Moczek. - To ta sama Iga, którą poznałem sześć lat temu. Oczywiście dojrzała, nie jest już nastolatką. Jednak pod względem osobowości to ta sama Iga. Cały czas mnie to zadziwia. Jak trenujemy czy rozmawiamy, to mam przed oczami obraz Igi, którą znam od dawna, normalnej dziewczyny, a nie obecnej numer jeden damskiego tenisa. Zawsze pojawia się wtedy taka nutka zamyślenia, że czasy się zmieniły, Iga jest w innym miejscu, ale pod względem charakteru ona się nie zmieniła. Pozostaje ciepłą, życzliwą osobą. Sukces absolutnie nie wpłynął na nią negatywnie - przekonywał Moczek. 

W piątek w ćwierćfinale BNP Paribas Poland Open Iga Świątek zmierzy się z Caroline Garcią z Francji. Początek meczu około godziny 17:00. Transmisja w TVP Sport, relacja w Sport.pl.

Więcej o: