Zaskakujące zachowanie kibiców na meczu Świątek w Warszawie. Inaczej niż w Paryżu

Dominik Senkowski
Iga Świątek pokonała Magdalenę Fręch w pierwszej rundzie BNP Paribas Poland Open 6:1, 6:2. Najlepsza tenisistka świata pierwszy raz gra w Warszawie, a kibice nie do końca wiedzieli, jak się zachować. Nagradzali ją brawami, ale brakowało okrzyków znanych ze światowych kortów. W środę na Legii było zaskakująco cicho.

Warszawa czekała kilka lat na powrót wielkiego tenisa. Starsi kibice pamiętają imprezę rangi J&S Cup sprzed ponad 10 lat na kortach Warszawianki. Wtedy debiutowała Agnieszka Radwańska. Dziś Iga Świątek przyjechała do stolicy Polski jako liderka kobiecego rankingu.

Zobacz wideo „Iga Świątek i Przyjaciele dla Ukrainy". Tak wyglądało wydarzenie

Tłumy w Warszawie przyszły na mecz Świątek

Gdy tylko Świątek pojawiła się na korcie głównym, spotkała się z wielkim aplauzem kibiców. Trybuny wypełnione były prawie do ostatniego miejsca. Polacy są spragnieni oglądania najlepszej tenisistki świata. Kilka dni temu tłumy przyszły do krakowskiej Tauron Areny na imprezę dla Ukrainy. To była jednak tylko pokazówka, w Warszawie to turniej rangi WTA 250.

Pierwsze minuty spotkania Świątek - Fręch były nerwowe z obu stron. Tenisistki popełniły kilka błędów, musiały przyzwyczaić się do nawierzchni. Tym większe to wyzwanie dla liderki rankingu, która na Wimbledonie grała na trawie, w Krakowie na nawierzchni twardej, a w środę już na mączce. 

Niewykluczone, że obu zawodniczkom przeszkadzała też... głośna muzyka z głośników w strefie gastronomicznej zlokalizowanej przy korcie centralnym Legii. Na trybunie prasowej muzyka była wyraźnie słyszalna, pytanie jak kilka metrów niżej na samym korcie. Po kilku minutach organizatorzy zdecydowali się przyciszyć głośniki. 

Fręch walczyła, ale nie miała większych szans

Magdalena Fręch walczyła bardzo ambitnie, ale z każdą kolejną akcją miała coraz większe trudności w nadążeniu za Igą Świątek. 21-latka z Raszyna grała dla niej za szybko, zbyt dokładnie, a Fręch mimo dobrej gry w obronie przegrywała po 28 minutach już 1:5. Chwilę było 6:1 dla wyżej sklasyfikowanej z Polek.

Drugi set ułożył się podobnie. Świątek szybko odskoczyła koleżance z reprezentacji, kontrolowała przebieg gry i zwyciężyła 6:2.

Było wyjątkowo cicho

Spotkanie Igi Świątek z Magdaleną Fręch było wyjątkowe dla polskich kibiców. Zmierzyły się dwie reprezentantki naszego kraju. Do tego był to pojedynek pierwszej z trzecią rakietą Polski. Nasi kibice mogli obserwować rywalizację z bliska na kortach stołecznej Legii. Szkoda, że do meczu Świątek - Fręch doszło już w pierwszej rundzie, a nie w dalszej fazie turnieju.

Zaskakująca była także reakcja kibiców podczas tego meczu. Trybuny były wyjątkowo ciche, ograniczały się głównie do braw. Brakowało okrzyków "Iga, Iga", "Jazda" czy "Brawo" charakterystycznych dla kibiców dopingujących Świątek na kortach całego świata. Chociażby podczas Roland Garros widzowie co chwila wspierają liderkę rankingu podobnymi okrzykami. 

W Warszawie obie tenisistki sprawiały wrażenie mniej stremowanych niż publiczność. Pojedyncze "Brawo, Magda" albo "Brawo, Iga" pojawiły się dopiero w drugim secie. Generalnie między wymianami panowała jednak absolutna cisza.

82. na świecie Magdalena Fręch mogła czuć się po meczu wyraźnie niepocieszona. Ten sezon jest jej najlepszym w karierze. Na niedawnym Wimbledonie doszła do trzeciej rundy, najdalej w Wielkim Szlemie. Tym większa szkoda, że w Warszawie wylosowała Igę Świątek już w pierwszym meczu. 

Więcej o: