Rosjanka wystąpiła w Warszawie. Polskie władze nic nie mogły. Jak to możliwe?

Dominik Senkowski
Warwara Graczowa to jedyna rosyjska tenisistka, która przystąpiła do turnieju BNP Paribas Poland Open. Graczowa odpadła w pierwszej rundzie, ale jak to możliwe, że mogła wystąpić w Warszawie?

W poniedziałek w Warszawie wystartował turniej BNP Paribas Poland Open. To druga edycja imprezy rangi WTA 250, która w zeszłym roku odbywała się w Gdyni. Za organizację odpowiada Tennis Consulting, firma należąca m.in. do Tomasza Świątka, ojca liderki rankingu.

To największa tenisowa impreza roku w Polsce. Tym większe były wątpliwości, czy będą mogły w niej wystąpić tenisistki z Rosji i Białorusi. Nie są one co prawda zawieszone w rozgrywkach WTA, ale niedawno organizatorzy Wimbledonu nie dopuścili Rosjan i Białorusinów do tegorocznej edycji wielkoszlemowego turnieju.

Zobacz wideo Wiele firm podejmowało próbę stworzenia symulatora tenisa na miarę piłkarskiej FIFY. Jak poradził sobie Matchpoint?

Rosjanka zagrała w stolicy

Na kort przy Łazienkowskiej wyszła tylko jedna Rosjanka - Warwara Graczowa. Pozostałe tenisistki z Rosji nie zdecydowały się na rywalizację w Warszawie. 62. na świecie Graczowa przegrała w poniedziałek już w pierwszej rundzie z Brazylijką Laurą Pigossi (113. WTA) 2:6, 4:6. 

Jak do tego doszło, że 21-latka urodzona w Moskwie mogła w ogóle wystąpić w BNP Paribas Poland Open 2022? - Jesteśmy uzależnieni od WTA. Nie chodzi tylko o nasz turniej, ale wszystkie zawody, które są pod tą organizacją. Sami nie możemy podjąć decyzji o wykluczeniu zawodników z poszczególnych krajów. Czekamy na decyzję i kroki podjęte przez WTA. To ciało zarządcze światowego tenisa kobiecego, które musi wypracować rozwiązanie. Jako organizatorzy musimy się dostosować do zasad WTA - tłumaczyła już w kwietniu w rozmowie z WP Sportowe Fakty Paulina Wójtowicz reprezentująca organizatora turnieju.

A czy władze centralne naszego kraju mogły zareagować? Brytyjska prasa spekulowała przed majowym turniejem w Rzymie, że Włosi - podobnie jak Wimbledon - nie dopuszczą do startu Rosjan. - Włoski premier Mario Draghi rozważa podjęcie kroków prawnych w celu zapewnienia, że Rosjanie i Białorusini nie będą mogli grać w Italian Open. Może to przybrać formę zakazu podróżowania lub nowego nakazu, zgodnie z którym osoby fizyczne z tych dwóch państw nie mogą uczestniczyć w profesjonalnych imprezach sportowych na włoskiej ziemi - czytaliśmy. Ostatecznie taki zakaz nie wszedł w życie. 

Organizatorzy nic nie mogli, polskie władze także

W czerwcu pytaliśmy nasze ministerstwo sportu o to, czy planuje podjąć kroki w kierunku wykluczenia Rosjanek i Białorusinek z BNP Paribas Poland Open. - Światowe federacje zarządzające sportem to organizacje autonomiczne, a Ministerstwo Sportu i Turystyki nie dysponuje narzędziami prawnymi, aby wpływać na ich decyzje. Podkreślamy jednak rangę i skuteczność presji politycznej i szerokich działań dyplomatycznych prowadzonych przez ministra Kamila Bortniczuka. Od pierwszych dni ataku Rosji na Ukrainę minister aktywnie zabiega na forum międzynarodowym o wykluczenie rosyjskiego sportu z międzynarodowej rywalizacji, budując koalicję państw przeciwnych rywalizacji Rosjan w światowym sporcie - przekazano nam w odpowiedzi. 

Bortniczuk krytykował Francuzów 

Minister sportu Kamil Bortniczuk potwierdzał potem na Twitterze, że nie ma wpływu na występ Rosjanek w Warszawie. Jednocześnie jednak krytykował Francuzów za udział Rosjan i Białorusinów w majowym Roland Garros. - Nie podoba mi się ta decyzja. Można ich dopuszczać pod warunkiem spełnienia kilku warunków: niepopierania reżimu Putina i Łukaszenki, wypowiadania się w sposób jasny i klarowny odnośnie do tego, co dzieje się w Ukrainie, i braku wsparcia ze środków publicznych. To warunki, które określiliśmy swego czasu z ministrem Wielkiej Brytanii. Na Wimbledonie wzięto to pod uwagę. Francja zachowuje się w dziwny sposób. Emmanuel Macron rozmawia regularnie telefonicznie z Władimirem Putinem. Może też stąd większa odwaga organizatorów Roland Garros - mówił Bortniczuk, cytowany przez Interię.

W ten sposób Graczowa i jej koleżanki mogły wystąpić w Warszawie. Miesiąc temu poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, ale do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Więcej o: