Agnieszka Radwańska pokonała Igę Świątek. "Dobra, koniec zabawy". Święto tenisa w Krakowie

Iga Świątek i Agnieszka Radwańska zagrały w sobotę w Krakowie dla Ukrainy. Niespodziewanie wygrała starsza z tenisistek. Najważniejsze były jednak pieniądze zebrane dla dzieci, które ucierpiały na wojnie. Polski tenis może być wzorem dla innych krajów, jak wspierać Ukrainę.

To było święto tenisa w szczytnym celu. W krakowskiej Tauron Arenie odbyła się impreza „Iga Świątek i Przyjaciele dla Ukrainy". Dochód ze sprzedanych biletów zostanie przekazany trzem fundacjom, które zbierają pieniądze dla dzieci, które ucierpiały w czasie trwającej wojny. Dochód powinien być spory, bo hala wypełniona była prawie do ostatniego miejsca.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Wysoka frekwencja nie dziwi. Polscy kibice rzadko mają okazję oglądać na żywo Igę Świątek. Liderka rankingu została przywitana została ogromnymi brawami. Nie mniejszą owację wywołało pojawienie się na korcie urodzonej w Krakowie Agnieszki Radwańskiej. - Dla mnie to spore wyzwanie. Zakończyłam karierę cztery lata temu i nigdy nie myślałam, że jeszcze zagram z numerem jeden na świecie - mówiła Radwańska.

Zanim najlepsze polskie tenisistki w historii rozegrały seta, na korcie oglądaliśmy rywalizację mikstów. Świątek stworzyła parę z utalentowanym juniorem Martynem Pawelskim, a Radwańska z ukraińskim byłym zawodnikiem Serhijem Stachowskim, który od lutego służył na froncie. 

Dużo śmiechu i efektownych akcji

Rywalizacja par była pełna efektownych zagrań, ale i zabawnych sytuacji. Tenisiści mieli przypięte mikrofony do koszulek i dzięki temu kibice mogli słyszeć, jak komentują przebieg gry, jak się komunikują. Było dużo śmiechu, a najwięcej żartów  padało ze strony Stachowskiego i Świątek. Już w pierwszym gemie para Pawelski - Świątek została przełamana. Liderka rankingu WTA schodząc na przerwę, powiedziała: „Dobra, koniec zabawy", czym rozbawiła trybuny. 

Pierwszy set dla młodszej pary 6:4, w drugim lepsza była doświadczona dwójka Stachowski - Radwańska. O losach pojedynku zadecydowała "złota piłka", którą wygrała para Iga Świątek - Martyn Pawelski. Przypięte mikrofony wykonały świetną robotę. To niespotykane rozwiązanie w zawodowych rozgrywkach WTA czy ATP. 

Panie grały na poważnie 

Po krótkiej przerwie na kort wyszły Radwańska i Świątek. Cała tenisowa Polska czekała na ich pojedynek. - Żałuję, że minęłyśmy się z Igą w drzwiach. Nasza rywalizacja w rozgrywkach byłaby ekscytująca - przyznała Radwańska przed meczem. W spotkaniu pań nie było już żartów, nie było mikrofonów. Dało się wyczuć dużo poważniejszą atmosferę, choć kibice próbowali to przerwać okrzykami "Królowa jest z Krakowa". 

Po jednej z akcji, w której Radwańska porozrzucała liderkę rankingu po korcie, nie było podobnych uśmiechów do tych z wcześniejszego miksta. Widać było, że obu tenisistkom zależało na tym, by pokazać się przed publicznością z jak najlepszej strony. Set zakończył się wygraną Radwańskiej 6:4. - Królowa jest z Krakowa - krzyknął jeden z kibiców. Drugi: "Aga, daj jej fory".

Oprócz Serhija Stachowskiego Ukrainę reprezentowali także Elina Switolina, była numer trzy na świecie, która spodziewa się dziecka oraz legendarny piłkarz Andrij Szewczenko. Od czasu wybuchu wojny nikt nie zorganizował podobnej imprezy w tenisie. Polska może być więc wzorem dla pozostałych krajów, jak w dobrej atmosferze zbierać pieniądze na ważny cel. 

Więcej o: