Novak Djoković zapowiedział, że nie dopuści do powtórki skandalu, do którego doszło w Australii. - Nie pojadę do USA, jeśli nie będę miał odpowiedniego zezwolenia. Brak występu na US Open to nie koniec świata - powiedział Serb.
Novak Djoković wrócił do Serbii po zwycięskim Wimbledonie. Tłumy kibiców witały go w centrum Belgradu. Następnie tenisista udał się do bośniackiej miejscowości Visko, by otworzyć nowy kompleks tenisowy. Przy okazji odpowiedział tam na pytania lokalnych dziennikarzy. Djoković pytany był głównie o najbliższe plany, w tym występ na wielkoszlemowym US Open.
- Nie pojadę do USA, jeśli nie będę miał zezwolenia. Australijska saga nie była przyjemna - zadeklarował 35-letni mistrz tenisa. Djoković dał do zrozumienia, że wyciąga wnioski ze styczniowej deportacji z Australii. Wtedy udał się do Melbourne, przekonany, że ma prawo do pobytu w Australii. Lokalne władze anulowały jednak jego wizę i Serb został zmuszony do opuszczenia kraju. Burza trwała na oczach całego świata.