Podczas niedzielnego finału Wimbledonu Nick Kyrgios starał się sprawić sensację i pokonać Novaka Djokovicia. Ale ta sztuka udała mu się tylko w pierwszym secie, w którym zwyciężył 6:4. Później na korcie rządził Serb. Faworyt wygrał w kolejnych setach kolejno: 6:3, 6:4, 7:6 (7-3). W trakcie spotkania Kyrgios skarżył się na zachowanie jednej z fanek. Zasygnalizował sędziemu, że na trybunach rozprasza go pewna głośna osoba. - Ona jest niewiarygodnie pijana w pierwszym rzędzie i mówi do mnie w trakcie gry. Wygląda, jakby wypiła 700 drinków - relacjonował sędziemu tenisista, gdy ten zapytał o kogo dokładnie chodzi.
- Nie powiedziałbym, że przez nią straciłem gema. Ale gram finał Wimbledonu przeciwko jednemu z najlepszych zawodników w historii i nie potrzebuję wtedy kogoś, kto gada do mnie w trakcie gry. Byłem kilka razy w życiu na mieście i wiem, że ona za dużo wypiła - stwierdził Kyrgios na pomeczowej konferencji prasowej. A brytyjskie tabloidy doniosły, że niesforną kibicką była Polka, 32-letnia Anna Palus, z zawodu prawnik medycyny. Twierdziła, że nie była pijana. Przyznała się, że wypiła tylko jednego drinka Pimm's [klasyczny likier - red.] oraz kieliszek różowego wina. Polka dodała, że po prostu gorzej się poczuła, bo zapomniała kapelusza, a było silne słońce.
Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl
Powyższe wypowiedzi nie uszły Kyrgiosowi na sucho. ATP postanowiła ukarać tenisistę grzywną w wysokości 4 tysięcy euro. Hiszpański "As" przypomina, że ten mecz oglądała brytyjska rodzina królewska. Na meczu obecny był książę William, jego żona Kate i ich 8-letni syn George.
To nie był pierwszy raz w trakcie tegorocznego Wimbledonu, gdy Nick Kyrgios narzekał na zachowanie kibiców. Po zwycięstwie w pierwszej rundzie Wimbledonu nad Paulem Jubbem (ATP 219.) musiał się tłumaczyć ze swojego zachowania, gdy splunął w kierunku fanów. Ci mieli go obrażać w trakcie meczu. - Ktoś krzyknął do mnie, że jestem g****m. Czy to normalne? Nie, ale to dzieje się cały czas - opowiadał. Z kolei w ćwierćfinałowym meczu z Cristianem Garinem w trzecim secie Kyrgios popełnił błąd, a kibice zaczęli wtedy głośniej dopingować jego rywala. Nie spodobało mu się to i sarkastycznie zaczął bić brawo.
Natomiast w finale postanowił zignorować tradycję Wimbledonu, która mówi o tym, że wszyscy zawodnicy i zawodniczki powinni być ubrani na biało. Gdy Kate Middleton, księżna Cambridge, wręczała mu medal, to Kyrgios przyjmował go w... czerwonej czapce bejsbolowej.