Rosjanie z niecierpliwością czekali na finał kobiecego turnieju na Wimbledonie. Mimo, że ich reprezentanci zostali wykluczeni z tegorocznej imprezy na londyńskich kortach ze względu na agresję zbrojną Władimira Putina na Ukrainę, to o zwycięstwo w decydującym meczu walczyła urodzona w Moskwie Jelena Rybakina (23. WTA). 23-latka przed czterema laty zmieniła obywatelstwo i zaczęła reprezentować barwy Kazachstanu. Ostatecznie to ona triumfowała w sobotnim starciu z Tunezyjką Ons Jabeur (5. WTA) 3:6, 6:2, 6:2.
Po finale pojawiło się mnóstwo komentarzy na temat rozstrzygnięć tegorocznej edycji Wimbledonu. Podkreślano, że triumf Rybakiny to porażka organizatorów turnieju. Choć teoretycznie wyeliminowano Rosjan z rywalizacji, to i tak wygrała zawodniczka urodzona w państwie agresora. Takiego zdania był między innymi John McEnroe, trzykrotny zwycięzca londyńskiej imprezy w latach 1981, 1983 i 1984. - Nie chcę zajmować się polityką, ale ona jest Rosjanką. Jej rodzice mieszkają w Moskwie - mówił dla stacji BBC tuż po finale.
Temat ten natychmiast podjęły nie tylko media z kraju najeźdźcy, ale także tamtejsi działacze. Zachwycona triumfem 23-latki była deputowana Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej Swietłana Żurowa. - W takiej sytuacji, dzięki Bogu, że nie wydali zakazu wszystkim, którzy mają rosyjskie korzenie lub mają coś wspólnego z Rosją. Zawsze mocno kibicujemy wszystkim, którzy byli kiedyś w ZSRR. Kiedy z jakiegoś powodu nie występujemy, zaczynamy kibicować Kazachstanowi, Białorusi i innym. A tutaj mamy połączenie. Zwycięstwo Eleny po raz kolejny potwierdza poziom naszej szkoły tenisa - oznajmiła Żurowa, cytowana przez dziennikarzy portalu sport-express.ru.
W dalszej części artykułu podkreślono, że tenisistka jest "ex-Rosjanką". "Rybakina pochodzi z Moskwy i rozpoczęła karierę tenisową jako obywatelka tego państwa. Dopiero w czerwcu 2018 roku zmieniła obywatelstwo i zaczęła reprezentować Kazachstan".
Podobne zdanie na temat zwycięstwa kazachskiej tenisistki miał prezes rosyjskiej federacji tenisa Szamil Tarpiszczew. - Świetnie, wygraliśmy Wimbledon! Musimy pogratulować Rybakinie! To wciąż rosyjska szkoła! Grała z nami przez długi czas, a potem w Kazachstanie - przekonywał w rozmowie z portalem championat.com.
W pozostałych mediach rosyjskich także mocno eksponowano miejsce urodzenia 23-letniej tenisistki. To właśnie ten fakt zdaniem tamtejszych dziennikarzy, uprawnia kraj najeźdźcy do świętowania triumfu swojej rodaczki. "Rosjan nie wpuszczono, a i tak wygrała moskwianka. Jelena Rybakina została pierwszą reprezentantką Kazachstanu, która zwyciężyła w turnieju wielkoszlemowym w grze pojedynczej. Pochodząca z Moskwy tenisistka w 2018 r. zmieniła obywatelstwo" - czytamy na portalu sport.business-gazeta.ru.
Podobne zdanie mieli dziennikarze serwis rt.com. "23-latka urodzona w Moskwie, która od kilku lat reprezentuje Kazachstan, wygrała dzięki wszechstronnej grze, potężnym serwisom, sprycie przy siatce i neutralizacji wszelkich zagrożeń ze strony rywalki" - podkreślono na portalu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
"O tak Elena!. Nigdy wcześniej mieszkaniec pochodzący ze stolicy Rosji nie został mistrzem Wimbledonu w grze pojedynczej. Jelena urodziła się w Moskwie i do połowy 2018 r. reprezentowała nasz kraj" - piszą dziennikarze championat.com.
Niemal natychmiast po zakończeniu finału, jego rozstrzygnięcia skomentowali także redaktorzy "Russia Today". - Kilka sekund po wygranej Rybakiny, "Russia Today", czyli tuba propagandowa Kremla, zamieścił tytuł: Urodzona w Rosji Rybakina triumfuje na Wimbledonie - poinformował Oliver Brown, dziennikarz "The Telegraph".
Dla 23-letniej tenisistki było to pierwsze zwycięstwo w karierze w turnieju wielkoszlemowym. Wcześniej jej najlepszym osiągnięciem był udział w ćwierćfinale Roland Garros w 2021 roku.