Tegoroczny Wimbledon jest wyjątkowy. Wszystko za sprawą decyzji WTA i ATP o nieprzyznawaniu punktów za występ w tej edycji. Federacje zdecydowały się na taki krok po wykluczeniu przez brytyjskie władze rosyjskich i białoruskich tenisistów z walki o trofeum. Tym samym trzeci turniej wielkoszlemowy w tym roku stał się imprezą pokazową, co wielu zawodnikom uniemożliwiło skok w rankingach.
W zmaganiach tenisistek najlepsza okazała się Kazaszka Jelena Rybakina (23. WTA), która w walce o tytuł pokonała po trzysetowej walce faworytkę finału, Tunezyjkę Ons Jabeur (2. WTA). Za świetny występ i wielkoszlemowy tryumf 23-latka otrzymałaby 1815 punktów. Pozwoliłoby jej to zadebiutować w top10 rankingu WTA i awansować na 6. lokatę. Do czołówki wróciłaby również Simona Halep (18. WTA), która od poniedziałku byłaby dziesiątą rakietą świata. Największy skok w klasyfikacji zaliczyłaby jednak rewelacja turnieju, Tatjana Maria (103. WTA) z Niemiec. Wywalczony półfinał dałby jej 780 punktów i awans na najwyższe w karierze, 34. miejsce.
Na czele rankingu pozostałaby Iga Świątek (1. WTA). Na drugiej pozycji umocniłaby się Jabeur, a podium w dalszym ciągu uzupełniałaby Estonka Anett Kontaveit (3. WTA). Zmianie uległby miejsca pozostałych Polek. Magda Linette (65. WTA) spadłaby o trzy lokaty. Na najwyższe miejsce w rankingu awansowałaby z kolei Magdalena Fręch (92. WTA), której awans do 3. rundy dałby skok o 17 lokat najlepsze w karierze, 75. miejsce.