- Zdementujmy to od razu. Nie wracam i nie planowałam wracać - podkreśla Agnieszka Radwańska. Pokazała się ostatnio z dobrej strony podczas turnieju legend w Wimbledonie i żartobliwie zaczęto namawiać ją na wznowienie kariery, co nieco podchwyciła. Finalistka londyńskiego turnieju wielkoszlemowego sprzed 10 lat nie zostawia jednak teraz wątpliwości. - Grałam tu sobie debelka legend i przy tym pozostanę - zapewnia była tenisistka.
Dziesięć lat temu Agnieszka Radwańska zanotowała swój największy sukces wielkoszlemowy, docierając do finału Wimbledonu. Teraz wróciła do Londynu, debiutując w turnieju legend. Zaprezentowała się na tle reszty bardzo dobrze i po każdym z trzech meczów zbierała komplementy.
- Fajnie było. Była okazja troszkę posmakować rywalizacji, ale takiej na większym luzie. To idealna kombinacja. Niby brałam udział w turnieju, ale funkcjonowałam na pełnym luzie. Poza tym była okazja obejrzeć sporo meczów. Przyjeżdżałam z samego rana zawsze, oglądaliśmy spotkania. Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni raz - zaznacza.