Rybakina w końcu pękła po Wimbledonie. "Zbyt długo się powstrzymywałam"

Znana z opanowania Jelena Rybakina po triumfie w wielkoszlemowym Wimbledonie też początkowo na korcie nie pozwalała, by emocje wzięły górę. W końcu jednak pękła i rozpłakała się pod koniec konferencji prasowej, gdy zapytano ją o rodziców. - Chcieliście zobaczyć emocje - podsumowała ze śmiechem tenisistka reprezentująca Kazachstan i dodała: - Zbyt długo się powstrzymywałam.

Jelena Rybakina nigdy wcześniej nie dotarła nawet do półfinału wielkoszlemowych zmagań. Mimo to po kolejnych zwycięstwach w tegorocznym Wimbledonie, które zaprowadziły ją po tytuł, nie pozwalała sobie na żadne większe okazywanie radości niż uśmiech. Nawet tuż po sobotnim finale, w którym pokonała Tunezyjkę Ons Jabeur i odniosła ogromny życiowy sukces.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Przez większość odbywającej się po kilku godzinach konferencji prasowej była równie opanowana. Mieszkającą przez większość życia w Moskwie i występującą do 2018 roku w barwach Rosji zawodniczkę, pytano m.in. - wzorem poprzednich spotkań medialnych - o kwestie dotyczące politycznego aspektu jej triumfu. Opowiadała też o zdenerwowaniu, o którym wspomniała już na korcie tuż po finale, a które w pierwszym secie ją sparaliżowało i miało przełożenie na dużą liczbę prostych błędów z jej strony.

Rybakina: Byłam bardzo zestresowana. W półfinale było lepiej

- Nie będę kłamać. Byłam dziś bardzo zestresowana. Wydaje mi się, że przez to nie czerpałam takiej radości z występu w finale, jak chyba powinnam. Lepiej było pod tym względem w półfinale. Nie wiem dlaczego. Myślę, że większą radość poczuję może jutro, kiedy wszystko się uspokoi. Pobędę trochę w towarzystwie bliskich przyjaciół i rodziny. Z pewnością na długo zapamiętam te chwile, ale na razie to było zbyt stresujące - podsumowała 23-latka.

Po ostatniej akcji sobotniego trzysetowego pojedynku wyszła na środek, pomachała publiczności i uśmiechnęła się. Żadnej euforii, podskoków czy okrzyków nie było. Spytana, czy nie chciała dać ujścia emocjom, odparła, że nie wiedziała wtedy, co ma robić.

- To było szokujące. Może zachowywałam się tak, bo gdzieś tam w głębi ducha wierzyłam, że jestem w stanie to zrobić. Ale jednocześnie to był moment, kiedy było we mnie zbyt wiele emocji. Starałam się zachować spokój. Może któregoś dnia zobaczycie jakąś wielką reakcję z mojej strony, ale niestety nie dziś - podkreśliła żartobliwie.

Iga Świątek gratuluje zwyciężczyni WimbledonuŚwiątek wysłała wiadomość do zwyciężczyni Wimbledonu. "Niesamowity turniej"

Rybakina popłakała się, gdy pojawił się temat jej rodziców

Jeden z dziennikarzy spytał, czy zawsze przyjmuje zwycięstwa tak spokojnie, czy też kiedyś zdarzyło się jej celebrować jakieś znacznie mocniej. Okazało się, że dotychczas nigdy taka sytuacja nie miała miejsca.

Zawsze jestem bardzo spokojna. Nie wiem, co musiałoby się stać, by było inaczej. Pod koniec przemowy na korcie myślałam, że zaraz się rozpłaczę, ale jakoś udało mi się powstrzymać. Może później, kiedy będę sama w pokoju, to będę płakać bez przerwy

- dodała z uśmiechem Rybakina. Okazało się jednak, że łzy popłynęły po jej policzkach jeszcze zanim opuściła salę konferencyjną. Zajmująca 23. miejsce w rankingu WTA tenisistka dała ujście emocjom, gdy pojawił się temat jej rodziców, których nie było z nią w Londynie. Najpierw - już ze łzami w oczach - przyznała, że nie miała jeszcze okazji z nimi porozmawiać. Potem padło pytanie o to, jaka mogłaby być reakcja na życiowy sukces córki.

- Zapewne będą ogromnie dumni - zaznaczyła, po czym popłakała się. Po krótkiej chwili dodała: - Chcieliście zobaczyć emocje (śmiech). Zbyt długo się powstrzymywałam - kończąc spotkanie z dziennikarzami 23-latka.

Więcej o: