Sensacyjna półfinalistka Wimbledonu: Rozumiem tenisistów z Rosji i Białorusi

- Tenisiści z Rosji i Białorusi nie wybrali, gdzie się urodzili. Rozumiem ich, bo każdy chce rywalizować w największych turniejach - przyznaje urodzona w Moskwie Jelena Rybakina, która od czterech lat reprezentuje Kazachstan. - Po prostu chcę pokoju - apeluje półfinalistka Wimbledonu.

Dotychczas na Wimbledonie temat wojny w Ukrainie poruszano głównie na konferencjach prasowych, na której pojawiali się tenisiści z tego kraju. Łesia Curenko opowiadała o zagubieniu rodaków spotkanych wiosną na granicy z Polską, chwaliła organizatorów londyńskiego turnieju za wykluczenie Rosjan i Białorusinów oraz krytykowała brak reakcji większości tenisistów na obecną sytuację polityczną. Anhelina Kalinina z kolei nie kryła, że za premię za udział w londyńskim turnieju chce pomóc odbudować zniszczony w wyniku wojny dom rodzinny. W trudnym położeniu jest Jelena Rybakina, niespodziewana półfinalistka.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Urodzona w Moskwie zawodniczka do połowy 2018 r. występowała w barwach Rosji, a od czterech lat reprezentuje Kazachstan. Jej zdaniem wykluczeni gracze mają prawo czuć się pokrzywdzeni.

- Nie chcę się słyszeć takich wiadomości, ponieważ my uprawiamy sport. Oni nie wybierali, gdzie się urodzili. Rozumiem ich, bo każdy chce rywalizować w największych turniejach, w Wimbledonie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wszystko wróci już do normalności - zaznacza 23. rakieta świata.

Jednocześnie apeluje o zakończenie działań zbrojnych na Ukrainie. - Chcę po prostu, by ta wojna się skończyła tak szybko, jak to możliwe. Chcę pokoju - deklaruje.

Rybakina ma duże problemy ze wskazaniem, czy czuje się Rosjanką, czy też Kazaszką.

- To trudne pytanie i trudno mi dokładnie to określić. Urodziłam się w Rosji, ale reprezentuję Kazachstan. Przeszłam długą drogę. Brałam udział w igrzyskach i Fed Cupie, otrzymałam tak dużą pomoc i wsparcie. Czuję je i bardzo się cieszę, że reprezentuję Kazachstan. Wydaje mi się, że zapewniam wyniki, które są dobre dla sportu w tym kraju - podsumowuje. 

Ćwierćfinalistka ubiegłorocznego Roland Garros nie kryje powodu, dla którego reprezentuje od pewnego czasu inną federację na arenie międzynarodowej.

- To był dobry moment. W Kazachstanie szukano zawodniczki, a ja pomocy. Wierzyli we mnie. To było bardzo dobre połączenie. Znaleźliśmy siebie nawzajem. Zrobiono wszystko, bym mogła nadal grać i się rozwijać. Zapewniono mi warunki do trenowania i zadbano o całą resztę. To oczywiście bardzo pomogło w rozwoju mojego tenisa. Wciąż mi pomagają i wspierają mnie. Jestem bardzo szczęśliwa, że reprezentuję już tak długo ten kraj - zapewnia zawodniczka, która jako dziecko próbowała sił w łyżwiarstwie figurowym i gimnastyce.

W czwartek Rybakina już odniosła życiowy sukces w Londynie i jest pierwszą reprezentantką Kazachstanu w półfinale tej imprezy. O występ w decydującym meczu powalczy z Rumunką Simoną Halep.

Więcej o: