Bijatyka na Wimbledonie. Musiała interweniować policja. "Nie mogę uwierzyć"

Trzech ochroniarzy zostało aresztowanych po bójce, do jakiej doszło z ich udziałem podczas Wimbledonu. Ich bójkę musieli przerwać policjanci.

Do kłótni doszło przed kortem numer 2 między mężczyznami pracującymi dla Knights Group Security, firmy zakontraktowanej do świadczenia usług ochroniarskich na Wimbledonie. Bójka wybuchła po tym, jak jeden z pracowników oskarżył swojego kolegę o aż trzygodzinną przerwę. Według angielskich mediów doszło do bijatyki na dużą skalę między trzema mężczyznami, na oczach zszokowanych kibiców.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Rafael NadalNadal: Ojciec chciał, bym poddał mecz. Są ważniejsze rzeczy niż wygrana w Wimbledonie

"Niech ktoś wezwie ochronę" Tymczasem byli się właśnie ochroniarze

Fani byli przestraszeni i błyskawicznie poinformowali o zdarzeniu policję. Słychać było krzyki jednego kibica: "Niech ktoś wezwie ochronę". Osoba ta nie zdawała sobie widocznie sprawy z tego, że walka toczyła się właśnie między pracownikami ochrony.

Policja po przybyciu na miejsce zdarzenia, aresztowała trzech mężczyzn za awanturę. Teraz trwa śledztwo w tej sprawie. Na razie mężczyźni zostali wypuszczeni na wolność po wpłaceni kaucji. Żaden z nich nie ucierpiał i nie miał poważniejszych obrażeń.

- To krępująca sytuacja. Walka przed fanami nie jest czymś dobrym. Zaszkodziło to reputacji firmy. Nie mogę uwierzyć, że ochroniarze to zrobili - powiedział przedstawiciel firmy Knights Group Security w rozmowie z "Daily Mail".

Rzecznik bezpieczeństwa Knights Group Security oraz władze Wimbledonu odmówiły komentarza w tej sprawie.

Tatjana Maria w ćwierćfinale WimbledonuNajwiększa sensacja Wimbledonu gra o finał z kumpelą od grilla. Przyjaźń na chwilę zawieszona

Bezpieczeństwo i stewarding na Wimbledonie zostały poddane dodatkowej kontroli od czasu rozpoczęcia turnieju, po tym jak okazało się, że niektórzy pracownicy firmy ochroniarskiej nie zeskanowali prawidłowo cyfrowych biletów fanów opuszczających obiekt w pierwszym tygodniu zmagań.

Więcej o: