Legenda tenisa przewidziała porażkę Świątek. "Mózg przestaje pracować"

- Nie byłam zbyt zaskoczona porażką Igi Świątek. Przyjechała na Wimbledon wyczerpana mentalnie - ocenia Marion Bartoli. Zwyciężczyni londyńskiego turnieju wielkoszlemowego z 2013 roku podkreśla, że taka sytuacja jest całkowicie normalna, biorąc pod uwagę imponującą serię zwycięstw, która była udziałem Polki w ostatnich ponad czterech miesiącach. - Jest tylko człowiekiem - zaznacza była francuska tenisistka.

Iga Świątek 16 lutego uległa w 1/8 finału turnieju WTA w Dubaju Łotyszce Jelenie Ostapenko, a potem rozpoczęła najlepszą w XXI wieku serię. Wygrywała przeważnie kolejne mecze z tak dużą przewagę, że niektórzy zaczęli żartować, iż nigdy nie przegra. Ten dzień musiał jednak oczywiście nadejść i stało się to w trzeciej rundzie Wimbledonu. Liderka światowego rankingu, po 37 zwycięstwach z rzędu, uległa 37. na liście WTA Alize Cornet 4:6, 2:6, popełniając przy tym 33 niewymuszone błędy.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

- Nie byłam zbyt zaskoczona tą porażką. W drugiej rundzie już widać było, że ma tu kłopoty. Ale to absolutnie normalne, kiedy wygrywasz tyle meczów z rzędu, zdobywając po drodze tytuł wielkoszlemowy. Samo zwycięstwo w siedmiu spotkaniach z rzędu w jednym turnieju jest wyczerpujące mentalnie, a Iga zrobiła to podczas niedawnego turnieju Roland Garros - przypomina Marion Bartoli, odpowiadając na pytania Sport.pl dotyczące Polki.

"W pewnym momencie twój mózg przestaje normalnie pracować"

Dodaje, że należało się spodziewać, iż pierwszej rakiecie świata przytrafi się wreszcie potknięcie i seria zwycięstw zakończy się, a stało się to akurat na londyńskiej trawie. 

- Ale to nie odbiera Idze tego, co osiągnęła wcześniej i czego dokonała na kortach twardych i na mączce. Pokazała tam znakomity tenis. To normalne, że w pewnym momencie zagrała może trochę słabiej. Zdarzyło się to w trzeciej rundzie Wimbledonu, ale jestem pewna, że jak dostanie trochę czasu na naładowanie baterii i przygotowanie do US Open, to tam znów będzie świetna. Ona jest tylko człowiekiem. Potrzebuje czasu, by się przeorganizować się i odzyskać energię - wskazuje.

Francuzka potwierdza, że wygrywanie przez dłuższy czas wiąże się z rosnącą presją. Przerwanie jej przynosi zaś pewnego rodzaju ulgę.

- W pewnym momencie twój mózg przestaje normalnie pracować. Przez długi czas jesteś na pełnym obrotach, zachowujesz czujność i skupienie przez tak wiele kolejnych spotkań. Bez przerwy, a ona jest potrzebna. Myślenie cały czas o tenisie, presja, gotowość do meczu - to wszystko się kumuluje. Potrzebne są krótkie wakacje, mile spędzony czas, odpoczynek od tenisa. A jak wrócisz, do jesteś gotowa na kolejne wyzwanie. Bo w pewnym momencie nie jesteś w stanie mu już podołać. Twoje ciało jest pozbawione energii. Myślę, że to zdarzyło się w przypadku Igi - podsumowuje.

Nieco świeżości mentalnej i małe zmiany receptą

Po raz kolejny powtarza też, że porażka na tym etapie Wimbledonu nie umniejsza całokształtu osiągnięć 21-latki. - Już ma wspaniałą karierę i prawdopodobnie zakończy sezon jako numer jeden na świecie. Sądzę, że jeśli chodzi o nią, to można być optymistycznie nastawionym przed US Open. Normalne, że w pewnym momencie życia stajesz pod ścianą i musisz zacząć od nowa, by być gotowym na kolejny krok - analizuje triumfatorka Wimbledonu sprzed dziewięciu lat i finalistka z 2007 roku.

Świątek zaznaczała po każdym tegorocznym meczu w Londynie, że nie czuje się komfortowo na trawie. Ze względu na wspomnianą serię postawiła na odpoczynek i nie miała żadnego meczu na przetarcie na tej nawierzchni.

- Wiem, że Iga powiedziała, że się męczyła tutaj, ale wygrała przecież juniorski Wimbledon, więc może grać na trawie. Teraz była po prostu wyczerpana psychicznie. Może też jej umysł jeszcze nie był gotowy na to. Ale ma wzorzec w postaci Agnieszki Radwańskiej, która przez tyle lat pokazywała jak grać na trawie - argumentuje Bartoli.

Według niej Polce pomogłyby też niewielkie zmiany w technice w przypadku gry na takich kortach. - Może to też kwestia forhendu, który należałoby trochę zmienić. Iga może to skorygować. Jestem pewna, że jeśli w przyszłym sezonie pojawi się tu nieco świeższa mentalnie i wprowadzi takie małe zmiany, to przyniesie to efekt. Nie sądzę, by nie była w stanie grać dobrze na trawie. Z pewnością na razie znacznie lepiej radzi sobie na innych nawierzchniach, ale - jak mówiłam - w tym roku przyjechała tu wyczerpana. Umysł po prostu nie może się już skupić, ale - powtarzam - to normalne w takiej sytuacji - dodaje na koniec ekspertka.

Więcej o: