Ostapenko wybuczana przez kibiców. Naganne zachowanie tenisistki. Jest nagranie

Nie najlepiej tegoroczny Wimbledon wspominać będzie Jelena Ostapenko. Łotyszka nie tylko przegrała w czwartej rundzie z niżej notowaną tenisistką, ale została też wybuczana przez publiczność. Wszystko przez jej naganne zachowanie.

Jelena Ostapenko sensacyjnie odpadła w czwartej rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach Wimbledonu. Łotyszka, mimo że w drugim secie miała dwie piłki meczowe, przegrała ze 103. zawodniczką światowego rankingu - Tatjaną Marią - 7:5, 5:7, 5:7.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

W trakcie spotkania publiczność zdecydowania trzymała stronę niemieckiej zawodniczki. Po spotkaniu, kiedy Maria cieszyła się z sensacyjnej wygranej, Ostapenko z wielką złością przygotowywała się do zejścia z kortu. Łotyszka w końcu nie wytrzymała i cisnęła butelką w krzesło, które się przewróciło.

Zachowanie Ostapenko bardzo nie spodobało się publiczności. Schodządzą z kortu Łotyszkę pożegnało buczenie. To nie pierwszy raz, kiedy Ostapenko podpadła widowni na Wimbledonie.

Artur BorucStanowski uderza w Boruca ws. cen biletów. Piłkarz odpowiada: Nie ma co kur.. wyjaśniać

Ostapenko wybuczana na Wimbledonie

Kilka lat temu zawodniczka w trakcie meczu cisnęła rakietą, która prawie uderzyła w chłopca od podawania piłek. W tegorocznym turnieju Ostapenko wystąpiła w beżowej spódniczce, co zostało odebrane jako próba złamania tradycyjnego, białego dress code'u turnieju. 

Łotyszka nie imponowała zachowaniem też w trakcie meczu z Marią. Ostapenko kilka razy z wielką złością reagowała na swoje złe zagrania, a także nerwowo zwracała się do swojego sztabu szkoleniowego.

Giuliano Stroe trenuje od drugiego roku życia"Najsilniejsze dziecko świata" chce rzucić karierę. "Był okradany przez wszystkich"

Dla Marii awans do ćwierćfinału Wimbledonu jest największym sukcesem w karierze. We wtorek Niemka zagra o półfinał z rodaczką - Julą Niemeier - która w niedzielę pokonała Brytyjkę Heather Watson 6:2, 6:4.

Więcej o: