"Gdzie do diabła jest Muguruza?". Upadek byłej nr 1 na świecie. Hiszpanie bezlitośni

- Gdzie do diabła jest Garbine Muguruza? - zastanawiają się hiszpańskie media po kolejnym fatalnym występie w tym roku dwukrotnej trumfatorki turniejów wielkoszlemowych.

Garbine Muguruza (10. WTA) już ubiegły sezon miała przeciętny. Była numer jeden światowego rankingu wygrała turnieje w Dubaju, Chicago oraz na koniec roku - WTA Finals w Guadalajarze. Była również w finale w Melbourne i Dausze. Nie wiodło jej się za to zupełnie w ubiegłorocznych turniejach wielkoszlemowych. Najwyżej dotarła w Australian Open i US Open - do IV rundy. Rok kończyła będąc na trzecim miejscu w rankingu WTA.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Faworyt gospodarzy odpadł z Wimbledonu. Faworyt gospodarzy odpadł z Wimbledonu. "Nadzieja Murray'a została zmiażdżona"

"Gdzie do diabła jest Garbine?"

W tym sezonie Garbine Muguruza spisuje się fatalnie. 28-letnia zawodniczka ma najgorszy bilans w swojej karierze! Odniosła tylko osiem zwycięstw i miała aż dwanaście porażek. W żadnym z dwunastu tegorocznych turniejów, w których Hiszpanka startowała, nie wygrała trzech spotkań. W Australian Open odpadła w II rundzie, a w Roland Garros i na Wimbledonie - już po pierwszym meczu.

W Londynie Hiszpanka została rozbita w godzinę i dwie minuty przez Greetje Minnen (88. WTA) 4:6, 0:6. Drugi set przegrany przez nią do zera, trwał zaledwie dziewiętnaście minut i z pewnością był jednym z najgorszych w karierze w wykonaniu Hiszpanki. Miała w nim zaledwie jednego winnera i aż dwanaście niewymuszonych błędów. W sumie w tej partii wygrała zaledwie siedem punktów, a przegrała 24. Bilans Muguruzy w całym meczu był dramatyczny - dziewięć kończących uderzeń i aż 33 niewymuszone błędy (Minnen odpowiednio 15 i 14). Nic zatem dziwnego, że widać było łzy w jej oczach pod koniec spotkania.

- Znów upada. Chce, ale po prostu nie może. Nie potrafi uciec od diabelskiego wiru, który uwięził ją w pierwszej połowie tego roku. Porażki stały się jej nawykiem. W środę weszła na kort, jakby wiedziała, że idzie na skazanie i grała od pierwszej sekundy tak, jakby chciała, by mecz skończył się szybko i bezboleśnie. Gdzie do diabła jest Garbine? - grzmi Aleksander Ciriza, dziennikarz "El Pais".

- Kryzys Muguruzy pogłębia się po głośnym KO na Wimbledonie. Kontynuuje swój powolny upadek. Każda porażka to duży cios w jej i tak już skromną pewność siebie. Garbine chce wygrywać, ale wszystko, czego próbuje jej nie wychodzi. Kryzys powiększa się w każdym kolejnym turniejem. To trwa już wieczność. Od zakończenia WTA Finals, wszystko jest negatywne - pisze Anioł Rigueira, szef działu sportowego "Mundo Deportivo".

Podkreśla również z kim na Wimbledonie przegrała Muguruza. - Została znokautowana przez rywalkę bez sukcesów, ze słabymi wynikami w turniejach wielkoszlemowych, z 88. numerem światowego rankingu. Mało tego - Minnen odniosła dopiero pierwsze zwycięstwo w karierze w turnieju głównym na Wimbledonie - dodaje Rigueira.

Ósmy raz odpadła w I rundzie. "Nie jest to nowość"

Muguruza już po raz ósmy w karierze odpadła w I rundzie turnieju wielkoszlemowego.

- Muguruza przez cztery tygodnie zajmowała pierwsze miejsce w rankingu WTA w 2017 roku. Były to czasy, kiedy panowanie Sereny Williams zaczynało słabnąć, a tenis kobiecy szukał następcy tronu. Muguruza pokazała, że była jej doskonałą następczynią. Wygrała Roland Garros, zdominowała Wimbledon, mając 23 lata. W tym roku w tych dwóch turniejach została rozbita w I rundzie. Niestety, nie jest to nowość. Już osiem razy w karierze odpadała w turniejach wielkoszlemowych w tej fazie - pisze Juan Gutierrez, dziennikarz "AS".

Przypomina jednak, że to nie największy kryzys Hiszpanki w karierze. - Garbine teraz przeżywa olbrzymie rozczarowanie, choć w żadnym wypadku nie największe, bo jeszcze bardziej dotkliwy kryzys miała w latach 2018-2019, z którego wyszła dopiero, jak jej trenerką została Conchita Martínez. Conchita wciąż ją prowadzi, ale Muguruza wróciła do dawnych zwyczajów. Najbardziej niepokojące jest to, że zakończyła 2021 rok jako zwyciężczyni WTA Finals, a teraz zupełnie nie istnieje - dodaje Juan Gutierrez.

Dziennikarz zwraca uwagę, że Muguruza nigdy nie była stabilną tenisistką i często miała wahania formy. - Nawet nie chcę być stabilna - powiedziała zdumiewająco na konferencji prasowej. A przecież regularność powinna być celem zawodowego sportowca. 

Co dalej z karierą Hiszpanki? Kiedy się odrodzi?

- W tym momencie trudno będzie znaleźć drogę do powrotu na szczyt, ponieważ ona nawet w nią nie wierzy. Może jednak dążyć do tego, by nie grać tak okropnie jak na Wimbledonie. Drugiego seta oddała do zera w zaledwie 18 minut. Możesz wygrać i przegrać, ale to nie był odpowiedni widok na korcie - pisze Gutierrez.

- Rzeczywistość jest taka, że tenisistka nie potrafi odnaleźć samej siebie. Cały czas szuka formy. Odpadanie w pierwszych rundach turniejów wielkoszlemowych jest do przyjęcia dla niektórych zawodniczek, ale nie dla niej. Najbardziej problem tkwi w jej mentalności, bo praca fizyczna została dobrze wykonana - dodaje Aleksander Ciriza.

"W końcu odwrócę złą kartę"

Muguruza potwierdza, że problem tkwi w jej mentalności i nie potrafi poradzić sobie w emocjach z trudnymi sytuacjami. Sztab szkoleniowy właśnie ma nad tym najbardziej pracować, bo Hiszpanie podkreślają, że nie zawsze można polegać na powrocie "magii" gry.

- Jest duża różnica w porównaniu z tym, jak grałam w zeszłym roku. Praca trwa tak samo, ale w meczach brakuje mi determinacji w ważnych momentach, większej przejrzystości w grze. Na Wimbledonie zagrałam bardzo źle. Brakowało mi odpowiedniego poziomu - przyznaje Muguruza.

Czy Muguruza ma nadzieję na lepsze jutro?

- Tak, widzę światełko w tunelu. Zawsze były dobre i złe chwile. Bardzo dobre zakończenie roku nie gwarantuje dobrego rozpoczęcia kolejnego. Myślę, że najlepsza Muguruza powróci, bo nie jestem aż tak daleko do właściwej drogi. Nie przejmuje się tym aż tak bardzo w tym momencie, bo wiem, że wykonuję właściwą pracę - mówi Hiszpanka. 

Raducanu wybuchła po meczu. Raducanu wybuchła po meczu. "Wygrałam Wielkiego Szlema. To jakiś żart?"

Cele Muguruzy do końca sezonu

- Teraz nie jestem stabilną zawodniczką, więc w tym roku nie mam już wielkich celów. Chcę po prostu rozgrywać dobre mecze. Prosiłabym los o jeden dobry turniej, by pozbyć się tego złego uczucia. Życie pokazało mi, że mam magię, ale nie chcę na niej polegać. Chcę dalej pracować i jestem pewna, że w końcu odwrócę złą kartę - uważa.

Więcej o: