Faworyt gospodarzy odpadł z Wimbledonu. "Nadzieja została zmiażdżona"

Andy Murray, jeden z faworytów gospodarzy na Wimbledonie, odpadł w II rundzie. Brytyjczyk przegrał po pasjonującym meczu z Johnem Isnerem 4:6, 6:7 (4:7), 7:6 (7:3), 4:6.

Andy Murray (52. ATP) w najlepszych latach swojej kariery dwa razy wygrywał Wimbledon (w 2013 i 2016 roku). Był też w finale w 2012 roku i nigdy nie odpadł w tym turnieju przed III rundą. Największym sukcesem Johna Isnera (24. ATP) był półfinał w 2018 roku. To właśnie Murray był faworytem nie tylko gospodarzy, ale też bukmacherów.

Zobacz wideo

Raducanu wybuchła po meczu. Raducanu wybuchła po meczu. "Wygrałam Wielkiego Szlema. To jakiś żart?"

Andy Murray bez żadnego przełamania

35-letni Szkot miał też znakomity bilans z Isnerem, bo wygrał wszystkie osiem poprzednich spotkań, w tym cztery w turniejach wielkoszlemowych. Teraz od początku mecz nie układał się po jego myśli. Już w trzecim gemie został przełamany, co zadecydowało o losach pierwszego seta. W drugiej partii nie było ani przełamań, ani nawet break-pointów i doszło do tie-breaka. Isner wygrał go pewnie - 7:4.

Nadzieje gospodarzy odżyły po trzeciej partii, którą Murray wygrał po tie-breaku 7:3. W piątym gemie czwartego seta Isner odebrał jednak serwis rywalowi, a po chwili zawodnicy musieli przerwać grę z powodu ciemności i zasunięcie dachu. Po wznowieniu Szkot nie był w stanie odrobić strat.

Isner miał w meczu więcej winnerów (82-39), ale też niewymuszonych błędów (32-13). Amerykanin zaserwował też aż 36 asów (Murray 10) i wygrał 84 proc. punktów po pierwszym podaniu. Ani razu nie stracił też swojego serwisu.

- Nie jest tajemnicą, że zdecydowanie nie jestem lepszym tenisistą niż Andy Murray. Może po prostu byłem trochę lepszy od niego dziś. W tym wieku [37 lat - red.] muszę cieszyć się tymi chwilami. To jedno z największych zwycięstw w mojej karierze. Grać tak dobrze, jak ja, przeciwko jednemu z najlepszych zawodników w historii, jest dla mnie olbrzymim osiągnięciem. To ogromna inspiracja dla każdego z nas w szatni - powiedział Isner po meczu.

Murray nie krył rozczarowania po porażce.

- To frustrujące, ponieważ grałem dobrze. To jednak nie pomogło. Jestem rozczarowany, bo uwielbiam grać na Wimbledonie, nawierzchni, na której czuję, że mogę konkurować z najlepszymi. Pozytywem jest, że fizycznie czułem się dobrze. Po prostu nie mogłem dziś wygrać - powiedział Szkot.

Brytyjskie media są rozczarowane odpadnięciem Szkota, ale też chwalą Isnera.

- Murray odpadł z mierzącym 208 centymetrów Isnerem, kończąc kiepski dzień dla Brytyjczyków po tym jak odpadła też Raducanu. Szkot gra z metalowym biodrem i miał super intencje. Wszystko dobrze, ale bardziej przydałby mu się hełm, bo został znokautowany przez olbrzyma, który serwował asy. W ciągu ostatnich dwóch dekad nie zagrał chyba lepszego meczu - pisze "Daily Mail".

- Nadzieja, którą miał Murray, została zmiażdżona przez Isnera. Szkotowi udało się zdobyć tylko 15 punktów po pierwszym serwisie Amerykanina. Center Court był jednak też oszołomiony po wielu dobrych akcjach Isnera przy siatce - dodaje "Sky Sports".

Szkot przyznał, że chciałby jeszcze wrócić na Wimbledon.

- To zależy od tego, jak będę wyglądał fizycznie. Nie jest bowiem łatwo utrzymać moje ciało w optymalnej kondycji. Teraz czuję się dobrze i jak tak dalej będzie, to spróbuje grać dalej. Trudno jednak jest przewidzieć co będzie, patrząc na problemy zdrowotne, z którymi miałem w ostatnich latach. Nie mogę przewidywać długofalowo, zgadywać jak będę wyglądał nawet za tydzień, a co dopiero za rok - powiedział  Murray.

Dziennikarze "Daily Mail" mają wątpliwości, ale też nadzieje. - Jeśli Andy nie ma już zdolności, by wygrywać ze starszym od siebie Isnerem, z którym wcześniej miał bilans 8-0, to możemy jeszcze bardziej wzmocnić nasze założenie, że jego bilans zwycięstw w turniejach wielkoszlemowych zatrzyma się na trzech. Nie ma jednak sensu patrzeć na Murray'a w czarnych barwach, bo to jak wrócił do gry w czwartym secie i jaką sprawił radość kibicom, mówi, jaki mamy skarb. Musimy cieszyć się z jego gry, póki możemy - dodają. 

Fokina po meczu z Vesley'emPogromca Hurkacza odpadł, bo stracił punkt za karę. Nie dowierzał [WIDEO]

Isner w walce o IV rundę Wimbledonu zagra z Włochem Jannikiem Sinnerem (13. ATP).

Więcej o: