Chwila słabości Igi Świątek. Polka tłumaczy, co zrobiła źle

- To mój pierwszy mecz na trawie w tym sezonie, więc wiedziałam, że nawierzchnia może być nieco zdradliwa. Ja może zagrałam na trawie koło dwunastu tygodni w całej karierze - mówiła Iga Świątek po wygranej 6:0, 6:3 nad Chorwatką Janą Fett.

Iga Świątek (WTA 1.) rozpoczęła sezon na kortach trawiastych od Wimbledonu. Pierwotnie Polka miała wystąpić na turnieju WTA w Berlinie, ale postanowiła się wycofać z powodu nawracającego dyskomfortu w barku. Liderka światowego rankingu rozpoczęła Wimbledon od starcia z Chorwatką Janą Fett (WTA 252.), który wygrała 6:0, 6:3.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Iga Świątek wie, że ma małe doświadczenie na kortach trawiastych. "Trawa jest wyjątkowo zdradliwa"

Iga Świątek w pomeczowym wywiadzie zwróciła szczególną uwagę na to, że jej doświadczenie na kortach trawiastych nie jest zbyt duże. - Zobaczymy, czy trawa będzie dla mnie tak dobrą nawierzchnią, jak mączka. Trawa jest wyjątkowo zdradliwa, a ja może zagrałam na niej koło dwunastu tygodni w całej karierze. Cała atmosfera i tradycja całego turnieju nieco mnie pompuje, więc jestem zmotywowana, żeby radzić tu sobie jak najlepiej. Korzystam też z doświadczenia mojego trenera - powiedziała liderka rankingu WTA.

Polska tenisistka cieszyła się z tego, że wygrała pierwszy mecz na Wimbledonie w dwóch setach. - Jestem zadowolona z mojej gry w tym spotkaniu. To mój pierwszy mecz na trawie w tym sezonie, więc wiedziałam, że nawierzchnia może być nieco zdradliwa. W pewnym momencie nie byłam wystarczająco skupiona i traciłam koncentrację, co moja rywalka wykorzystała. Staram się dostosować do tej nawierzchni i korzystać z rad, które otrzymywałam podczas treningów. Tak naprawdę to dla mnie jest nowe doświadczenie. Nie mogę się doczekać kolejnych spotkań na Wimbledonie - stwierdziła Świątek.

Dzięki pokonaniu Jany Fett Iga Świątek zwiększyła serię zwycięstw do 36 meczów i wyprzedziła Venus Williams, która wygrała 35 spotkań w 2000 roku. - Cieszę się tym, że jestem liderką rankingu WTA i mam tak dobrą serię. To całkiem wygodna sytuacja, ale ciężko na nią pracowałam. Wiem, jak ciężkie były ostatnie tygodnie, ale sztab dawał mi ogromne wsparcie. Jestem bardzo smutna z tego powodu, że nie ma z nami Ashleigh Barty, bo chciałabym z nią zagrać na trawie - skwitowała Świątek.

Kolejną rywalką Igi Świątek będzie Holenderka Lesley Pattinama Kerkhove (WTA 138.), która dostała się do Wimbledonu dzięki dzikiej karcie, mimo porażki w kwalifikacjach. 30-latka zastąpiła Czarnogórkę Dankę Kovinić (WTA 90.) i wygrała 6:4, 3:6, 6:1 z Brytyjką Sonay Kartal (WTA 226.).

Więcej o: