Ojciec Radwańskiej ostrzega ws. Igi Świątek. "Jej kariera ma trwać 12 lat, a nie dwa"

- Bardzo dobrze, że Iga Świątek ma teraz przerwę przed Wimbledonem. Wiem, że jest młoda i dąży do celu, ale jej kariera ma trwać np. 10-12 lat, a nie skończyć się za dwa lata. Trzeba unikać ciężkich kontuzji, być ostrożnym. Nikt nie ma metalowych stawów. Ważne, by jej polityka startowa była sprytna - mówi Sport.pl Robert Piotr Radwański, ojciec Agnieszki i Urszuli Radwańskich.

Robert Piotr Radwański wychował dwie wielkie polskie tenisistki: Agnieszkę i Urszulę. Starsza z nich była drugą rakietą świata, młodsza najwyżej na 29. miejscu w rankingu WTA. Rozmawialiśmy z ojcem Radwańskich m.in. o dominacji Igi Świątek, zagrożeniach dla niej, specyfice gry na Wimbledonie, powrocie Sereny Williams i wykluczeniu Rosjan oraz Białorusinów z Wimbledonu.

Zobacz wideo Agnieszka Radwańska patrzyła na kort obok, a tam Iga Świątek. "Poczwórna mobilizacja"

Jak pan uważa - co takiego zmieniło się od lutego, że Iga Świątek zaczęła dominować w kobiecym tenisie?

Robert Piotr Radwański: Jeszcze rok temu Iga była nastolatką, niedojrzałą dziewczyną. W poprzednim roku grała nawet podobnie dobrze pod względem czysto tenisowym, jak teraz, ale zmieniła się u niej strona psychiczna. Iga dojrzała, nie ma już reakcji emocjonalnych na korcie. Wcześniej, gdy miała kryzys, wpadała od razu w gorszy stan psychiczny. Teraz to zniknęło.

A jak pan ocenia jej przygotowanie fizyczne do rywalizacji?

Jest perfekcyjnie przygotowana fizycznie, o klasę lepiej niż wszystkie rywalki. Jej się po prostu łatwo gra, a gdy przy okazji ma "spokojną głowę" to zaczęła dominować. Gra jak czołg, urwać jej seta jest niezwykle trudno, co dopiero wygrać z nią mecz. Chince Zheng udało się wygrał z Igą seta na Roland Garros, ale trochę był to przypadek, po tie-breaku. Iga stała się dorosła na korcie, ma fantastyczny czas. Oby tak było jak najdłużej.

Trudno pozbyć się wrażenia, że rywalki zaczynają się bać gry z Igą Świątek. Mówiła o tym ostatnio Rosjanka Daria Kasatkina.

To widać także po rankingu. Iga gra bardzo równo. Ma mnóstwo zwycięstw. Trafiła też na zmianę pokoleniową w kobiecym tenisie. Do touru trafiło wiele nowych dziewczyn. One jeszcze nie do końca umieją z Igą grać (śmiech). Prawdopodobnie muszą się tego dopiero nauczyć. Nasza tenisistka wykorzystuje swoje pięć minut.

Bayern MonachiumKibice Bayernu oburzeni. Zobaczyli ceny koszulek w drugim obiegu

Iga jest dobrze przygotowana do gry, ale zmęczenia nie da się oszukać. Rozegrała w tym roku już 48 spotkań, o trzy mniej niż w całym poprzednim sezonie.

Zgadza się. Nie można przesadzać. Wiem, że jest młoda i dąży do celu, ale jej kariera ma trwać np. 10-12 lat, a nie skończyć się za dwa lata. Trzeba unikać ciężkich kontuzji. Teraz ważne jest, by jej polityka startowa była sprytna, by Iga nie grała za dużo. Gdy się wygrywa, cały czas dochodzi do finałów, zalicza się wiele spotkań w krótkim czasie. Ona co turniej melduje się w finale. Trzeba być ostrożnym. Bardzo dobrze, że ma teraz przerwę przed Wimbledonem. Nikt nie ma metalowych stawów.

Jakub Kosecki podpisał kontrakt z Motorek LublinJakub Kosecki został bez klubu. Motor Lublin podziękował

Wspomniał pan, że Iga trafiła trochę na okres przejściowy w damskim tourze. Czy brak silnych postaci, z wyłączeniem polskiej tenisistki, to spory problem dla rozgrywek WTA?

Na pewno jest to trochę problem. Z tego co wiem, odnotowano spadek oglądalności jeśli chodzi o telewizję. Starsze gwiazdy odchodzą, a nowe, z wyjątkiem Igi, potrzebują jeszcze trochę czasu.

Wraca Serena Williams. Ma zagrać na Wimbledonie, otrzymała od organizatorów "dziką kartę". Jak pan na to patrzy?

Cieszy, że wraca, ale chciałbym, żeby po tym powrocie grała dobrze. Sam powrót to może być mało. Trochę pesymistycznie patrzę na jej ewentualny sukces. Jednak 40 lat to już dość zaawansowany wiek w tenisie. Williams może mieć problem z bieganiem, ścięgna są już inne. Na trawie może być jej szczególnie trudno ze względu na specyfikę nawierzchni, na której można sobie naprawdę zrobić krzywdę. Życzę jej, by skończyła z honorem i w zdrowiu, by nikt nie musiał jej wywozić na wózku z kortu.

Wspomniał pan o specyfice trawy. Czy Iga Świątek może mieć problemy na tej nawierzchni?

To oczywiście gdybanie, bo nie widzę w tym momencie żadnej rywalki, która mogłaby jej zagrozić. Iga jest w takiej formie, że odjechała reszcie stawki. Niemniej przypominam zawsze, że korty trawiaste są wyjątkowe. Obserwujemy na nich tzw. kontrastowanie uderzeń - najpierw gra się bardzo mocno, a potem lżej, dużo gry na małe pola, potrzeba sprytu. Co prawda ta nawierzchnia jest wolniejsza niż kiedyś, Anglicy ją spowalniają, ale uderzenia na trawie są bardzo płaskie, piłka lata nisko nad siatką. Tego w telewizji nie widać, kamera musiałaby być ustawiona z boku kortu, by móc śledzić wysokość piłki. Na kortach ziemnych czy na betonie gra się jednak trochę inaczej, wyżej. Zobaczymy, jak Iga sobie z tym poradzi.

Gdy Agnieszka Radwańska kończyła karierę pod koniec 2018 roku, sporo był obaw i głosów, że nadchodzi teraz pustka w polskim tenisie. Czy spodziewał się pan, że tak szybko doczekamy się kolejnej tenisistki w czołówce?

Marzyłem o tym. Po zakończeniu kariery przez Agnieszkę mówiłem, że bardzo bym chciał, żebyśmy mieli szybko jej następczynię, a nie czekali na to 50 lat. Na szczęście po dwóch latach okazało się, że mamy taką dziewczynę. Mamy też inne tenisistki. Ula również próbuje wrócić do lepszego grania. U mężczyzn jest z kolei świetny Hubert Hurkacz, który ma nawet szansę wygrać cały Wimbledon. W zeszłym roku dotarł tam do półfinału.

Amerykańskie media informowały ostatnio, że w lipcu w Krakowie Agnieszka Radwańska ma zagrać z Igą Świątek mecz pokazowy dla Ukrainy. Może pan coś zdradzić więcej na ten temat?

Niestety nie mogę nic więcej powiedzieć o tym. Ale faktycznie są pewne plany. Z tego co wiem, organizuje to raczej sztab Igi Świątek. My występujemy w tym bardziej jako goście.

To wielka sprawa, że nasze dwie najlepsze tenisistki tak angażują się w sprawy Ukrainy. Tym bardziej że większość środowiska tenisowego na świecie niespecjalnie solidaryzuje się z Ukraińcami. Wimbledon wykluczył Rosjan i Białorusinów, a w odpowiedzi władze tenisa ukarały Anglików, pozbawiając zawodników punktów za występy na londyńskiej trawie.

Jestem tym zawiedziony. Biorą w obronę władze Wimbledonu. Jestem zwolennikiem traktowania indywidualnego zawodników, ale to turniej Anglików. Zapraszają kogo chcą, nie można się wtrącać. To tak, jakby pan organizował urodziny i bym pana karał za to, że kogoś pan nie zaprosił. Skandalem jest karanie Wimbledonu, odbieranie im punktów. Na szczęście to tak prestiżowy turniej, że i bez punktów przyciąga największych.

Na Wimbledonie wystąpi także Agnieszka Radwańska w parze z Jeleną Janković w rywalizacji deblowej legend.

Tak, weźmie udział w turnieju dla starszych gwiazd. Będzie w nobliwym gronie. To bardzo prestiżowa sprawa.

Więcej o: