Mistrzyni, liderka, rekordzistka, dominatorka. Ktoś jeszcze ma wątpliwości co do Igi Świątek?

Jeżeli ktoś miał wątpliwości, czy Iga Świątek zasługuje na miano liderki rankingu WTA, to Polka wytrąciła mu argumenty z rąk. Triumf w wielkoszlemowym Roland Garros i rekord wygranych meczów z rzędu w XXI wieku to jednak tylko wisienka na torcie, bo 21-latka od ponad trzech miesięcy niepodzielnie rządzi w kobiecym tenisie i trudno znaleźć obecnie inną zawodniczkę, która byłaby równie wielką dominatorką w topowym sporcie.

Maszyna do wygrywania, dominatorka, królowa światowego tenisa. Określenia znane od dawna i nadużywane przy różnych okazjach? Z pewnością. Czy Iga Świątek na nie zasługuje? Absolutnie. To, czego dokonała przez ostatnie trzy i pół miesiąca, nie zdarza się często, a seria wygranych meczów, jaką wyśrubowała w sobotę, odnotowana została po raz pierwszy w obecnym wieku. 21-latka ma powody do wielkiej dumy, a my do ogromnej radości z jej sukcesów jako reprezentantki naszego kraju. I chyba da się to zrobić bez podpinania się pod nie, co sugerował niedawno jeden z polityków.

Zobacz wideo Będzie ulica imienia Igi Świątek? "Dla nas jest wyjątkową osobą"

Liderka nie na wyrost

Tenisistki i tenisiści na początku zawodowej kariery marzą zwykle o dwóch rzeczach – wygraniu turnieju wielkoszlemowego i pierwszym miejscu w światowym rankingu. Pierwszy z tych celów raszynianka zrealizowała w październiku 2020 r., zwyciężając we French Open. Tamten sukces ówczesnej 54. rakiety świata był ogromną niespodzianką. Teraz drugim triumfem na kortach im. Rolanda Garrosa potwierdziła status gwiazdy. Z pewnością było jej łatwiej za sprawą doświadczenia, jakie zebrała przez ostatnie prawie trzy lata, ale przystępowała do rywalizacji jako główna faworytka i z presją tą świetnie sobie poradziła.

Pierwszą polską tenisistką w historii na czele światowego rankingu w singlu została 4 kwietnia. Pomógł jej w tym fakt, że wcześniej karierę niespodziewanie zakończyła Ashleigh Barty, która poprosiła o wykreślenie jej nazwiska z tego zestawienia. Wielu ekspertów zaznaczało jednak wówczas, że gdyby nie ten ruch ze strony dotychczasowej liderki, to świetnie spisująca się Polka wkrótce i tak by ją wyprzedziła. A Świątek swoimi ostatnimi wyczynami zamknęła usta ewentualnym krytykom i sceptykom. Od momentu zastąpienia na szczycie Australijki bynajmniej nie osiadła na laurach, tylko podołała nowej roli i wręcz jeszcze podkręciła tempo.

Pierwszą rakietą globu jest dziewiąty tydzień i - w przeciwieństwie do niektórych zawodniczek - nie będzie to tylko epizod. Wiadomo już, że za sprawą własnych sukcesów i potknięć rywalek z Top 10 nie straci tego miana zbyt szybko.

Właśnie brak mocnej konkurencji niektórzy podają jako argument, który ma osłabić wagę ostatnich dokonań Polki. Faktem jest, że rywalki nie mogą odnaleźć najlepszej formy - choćby Japonka Naomi Osaka czy Rumunka Simona Halep, a inne zawodniczki z czołówki grają nierówno i zaliczają wpadki. Świątek na tym tle wyróżnia się regularnością, ale trudno winić ją za słabości przeciwniczek. Ona sama robi to, co do niej należy.

W męskim tenisie od dłuższego czasu dominuje tzw. Wielka Trójka, która powoli będzie schodzić ze sceny. Ta wielka rywalizacja sprawiła, że Szwajcar Roger Federer, Hiszpan Rafael Nadal i Serb Novak Djokovic musieli się dzielić między sobą największymi trofeami, ale też nawzajem napędzali się stale do rozwoju, co nieraz przyznawali. Polka w tej chwili nie czuje na plecach niczyjego oddechu, co mogłoby zadziałać na nią nieco usypiająco. Mimo to do poziomu jej gry nie można mieć zastrzeżeń.

Pojawia się też czasem stwierdzenie "Iga nie ma z kim przegrać", ale podobne słyszało w przeszłości wiele tenisistek, a jednak nieraz dochodziło do niespodzianek, czy wręcz sensacji. Nie jest więc tak prosto wykorzystać szansę i podołać oczekiwaniom związanym z rolą faworytki. Raszyniance udaje się to perfekcyjnie.

Wszystko musi "kliknąć"

Gdy 16 lutego przegrała z Łotyszką Jeleną Ostapenko w 1/8 finału turnieju WTA w Dubaju, to chyba nikomu się nie śniło, że będzie to jej ostatnia jak na razie porażka w tym sezonie. Sześć dni później, w drugiej rundzie turnieju WTA w Dausze, Świątek pokonała Szwajcarkę Viktoriję Golubic i rozpoczęła się imponująca seria, która wciąż trwa. 21-latka kolejne spotkania wygrywała przeważnie bardzo pewnie, a szczęki obserwatorów opadały coraz niżej.

Po sobotnim zwycięstwie nad Amerykanką Coco Gauff 6:1, 6:3 przy jej nazwisku widnieje informacja o 35 kolejnych pojedynkach, które rozstrzygnęła na swoją korzyść. Takim wyczynem nie może się pochwalić żadna inna tenisistka w XXI wieku. Kosmiczny rekord Martiny Navratilovej z 1984 roku - 74 wygrane z rzędu - wydaje się nieosiągalny, ale pobicie wyczynu słynnej Sereny Williams sprzed dziewięciu lat na pewno powinno być powodem do dumy.

Imponuje też lista sześciu turniejów, jakie w ostatnich miesiącach wygrała Polka. Najbardziej prestiżowy wśród nich jest oczywiście Roland Garros, ale triumf w czterech imprezach WTA rangi 1000 (Dauha, Indian Wells, Miami i Rzym) oraz zawodach o randze 500 w Stuttgarcie także robią duże wrażenie. W ramach zwycięskiej serii Świątek trzeba dołożyć jeszcze dwa mecze w Pucharze Billie Jean King i siedem we French Open.

- Sądzę, że moja gra pozwala na wygrywanie turniejów, ale tu nie chodzi tylko o to. Wszystko musi "kliknąć". Te turnieje są bardzo wymagające i długie. Imprezy wielkoszlemowe mają inną atmosferę i czasem faworyci szybko odpadają. Staram się więc obniżyć swoje oczekiwania i iść po prostu krok po kroku - mówiła niedawno dziennikarzom liderka światowej listy.

Być może oczekiwania obniżyła, ale poziomu nie i obecnie między nią a resztą stawki jest właściwie przepaść. W poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA Polka będzie miała niemal dwa razy więcej punktów niż druga Estonka Anett Kontaveit. W zestawieniu "Race to the WTA Finals", uwzględniającym tylko tegoroczne wyniki, jej przewaga jest jeszcze większa - wiceliderka Tunezyjka Ons Jabeur ma prawie trzy raz mniej punktów. Nie brakuje humorystycznych wpisów w mediach społecznościowych, których autorzy przewidują, że dominacja Polki potrwa jeszcze bardzo, ale to bardzo długo.

Świątek z kolejnymi rywalkami rozprawia się ostatnio przeważnie bardzo pewnie. W trakcie obecnie trwającej serii straciła łącznie zaledwie sześć setów. Wiele osób przyzwyczaiło się już, że szybko wygrywa mecze. Nieraz w trakcie jej spotkań internauci żartobliwie ostrzegali, że jeśli ktoś chce zobaczyć choć kawałek jej występu, to powinien się pośpieszyć. Pewna kolejnego efektownego zwycięstwa rodaczki w Paryżu była też m.in. Aleksandra Mirosław. A o szybkości ona coś wie - w ostatnich tygodniach dwukrotnie pobiła własny rekord świata we wspinaczce sportowej na czas.

Pochwały z każdej strony. "Wygląda na to, że jest nie do zatrzymania"

Nie tylko w kraju Świątek jest doceniana za efektowne rozprawianie się z rywalkami. Po półfinałowym zwycięstwie we French Open nad Darią Kasatkiną (6:2, 6:1) dziennikarz "Washington Post" napisał o niej: "Udowodniła swoją wyższość nad 25-letnią Rosjanką, nie odpuszczając nawet na moment, prowadząc bezlitosny atak, jakby ścigała się z czasem". W brytyjskiej gazecie "The Daily Telegraph" stwierdzono zaś, że wygląda to tak, jakby Polka uprawiała inny sport niż jej przeciwniczki. Docenia ją także prasa francuska, hiszpańska czy rosyjska.

Wobec imponującej postawy raszynianki nie przeszły też obojętnie dawne gwiazdy tenisa. Na Twitterze chwaliła ją ostatnio Belgijka Kim Clijsters, a stale komplementują ją pracujący jako komentarzy telewizyjni Chris Evert, Mats Wilander czy John McEnroe. Ten ostatni może mieć satysfakcję, bo jeszcze przed rozpoczęciem paryskiej imprezy w rozmowie ze Sport.pl przewidywał, że Świątek wygra. Nie był jednak oczywiście w tej opinii odosobniony. Wilander po efektownym awansie Polki do finału powiedział wprost: "To maszyna". Evert z kolei zapowiedziała okres jej dominacji na miarę niedawnej ery Sereny Williams oraz zwracała uwagę na głód wygrywania 21-latki i jej chęć ciągłego rozwoju. A dla liderki listy WTA i tak na pewno najcenniejsze są pochwały z ust Nadala, jej wielkiego idola.

- Dwa lata temu sama obecność Igi w finale była wielką niespodzianką. Teraz sposób jej gry sprawia, że wygląda na to, że jest nie do zatrzymania i jej poziom jest wyższy od reszty zawodniczek. Widziałem jej kilka meczów. Polka wygrywa je łatwo. Jest to wyjątkowe, ale też bardzo trudne - podsumowuje Hiszpan, który walczy obecnie w stolicy Francji o 22. tytuł wielkoszlemowy.

Już od jakiegoś czasu kciuki za Polkę trzyma m.in. słynna alpejka Mikaela Shiffrin. Utytułowana Amerykanka w tym sezonie zaliczyła nieudany start w igrzyskach, ale sięgnęła m.in. po Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wydaje się jednak, że w ostatnich miesiącach trudno znaleźć zawodniczkę, która równie mocno co Świątek dominowałaby w swojej dyscyplinie spośród sportów o globalnym zasięgu. Tym bardziej jest to cenne, że rywalizacja w tenisie trwa właściwie cały rok. 

Chyba nie będzie więc zaskoczeniem, że Sport.pl postanowił w szczególny sposób docenić osiągnięcia z ostatnich miesięcy pierwszej rakiety świata. W ten weekend działamy pod szyldem SuperIga.pl. Okazja jest wyjątkowa, bo wyjątkowa jest Iga Świątek.

Więcej o: