"Małe rzeczy" - na to Iga "wojownik na korcie" Świątek najbardziej czeka po powrocie

Iga Świątek przyznała ostatnio w Paryżu, że marzy o "kilku dniach wolnego". Teraz nadejdą. - To będzie nagroda. Cieszę się, że będę mogła zrobić pranie w domu i zobaczyć mojego kota. To małe rzeczy, które mnie najbardziej cieszą - śmiała się Świątek.

Zapytaliśmy Igę Świątek po meczu o porównanie między zwycięstwami w Roland Garros 2020 i 2022. W którym turnieju było trudniej? Jako zawodniczka z niższym rankingiem, bez oczekiwań, ale i doświadczenia czy jako wielka faworytka do tytułu, ale pełna doświadczeń?

Zobacz wideo Agnieszka Radwańska patrzyła na kort obok, a tam Iga Świątek. "Poczwórna mobilizacja"

- Bez dwóch zdań teraz było o wiele ciężej pod każdym względem. Mam wrażenie, że mój tenis od tamtego czasu bardzo się poprawił. Na korcie czysto tenisowo mogłam pokazać więcej. Poza kortem wszystko, co się działo teraz było trudniejsze. Potrzebowałam więcej dyscypliny. Dwa lata temu byłam w bańce, niczego od siebie nie oczekiwałam. Każdy mecz to było coś dodatkowego. Teraz wyglądało to inaczej - powiedziała Świątek.

Kiedy było najtrudniej?

Polska tenisistka opowiedziała nam też, który moment był dla niej najtrudniejszy podczas tegorocznego Roland Garros. - Znalezienie odpowiedniego rozwiązania podczas meczu czwartej rundy z Zheng. Sam fakt, że wypuściłam wtedy tego pierwszego seta z rąk, sprawił, że pojawiła się u mnie wątpliwość. Ale potem przekierowałam to na pozytywną stronę, potraktowałam jak zimny prysznic. Dni przerwy między meczami sprawiają, że na Wielkim Szlemie jest trochę ciężej, bo jest więcej czasu na myślenie. Fizycznie mam wrażenie, że mogłabym grać codziennie - przyznała Polka.

Świątek o przyszłości bliższej i dalszej 

Po jednym ze spotkań w Paryżu liderka rankingu powiedziała, że na urodziny (we wtorek skończyła 21. lat - przyp. red.) chciałaby tylko kilku dni wolnego. Teraz odpoczynek przyjdzie. - Motywowanie się męczy, to wchodzenie cały czas w tryb wojownika na korcie. Samo kilka dni bez tego sprawi, że zatęsknię za kortem i łatwiej będzie mi się przygotować do kolejnego turnieju. To będzie nagroda. Cieszę się, że będę mogła zrobić pranie w domu i zobaczyć mojego kota. To małe rzeczy, które mnie najbardziej cieszą - śmiała się Świątek, czym rozbawiła także salę. 

Jeden z dziennikarzy zapytał na koniec Polkę, czy chce jakoś wpłynąć na rozwój polskiego tenisa w przyszłości. - Mam bardzo dużo pomysłów, ale mało czasu na ich realizację. Staram się znaleźć na to odpowiedni moment. Wciąż mam 21 lat. Przyjdzie czas na różne inicjatywy. Czasem jest tak, że jestem już bardzo podekscytowana, zaczynam planować, ale nagle przychodzi turniej. Naprawdę w przyszłości chciałabym zwiększyć popularność tenisa w Polsce, by było więcej kortów. Jak byłam mała, mieliśmy problem, by trenować swobodnie. Wiem, że w innych krajach to tak nie wygląda. Jest dużo do zrobienia, chce się do tego przyczynić - zakończyła Świątek. 

Więcej o: