Rekord XXI wieku wyrównany. Serena Williams dogoniona, pora na Venus

By zrównać się z Sereną Williams pod względem tytułów wielkoszlemowych Iga Świątek ma jeszcze sporo do zrobienia, ale pod względem wygranych kolejnych meczów Polka słynną Amerykankę właśnie dogoniła. Zwycięstwo w półfinale Roland Garros było dla Świątek 34. z rzędu, co jest rekordową serią wśród tenisistek w XXI wieku.

Pytania dotyczące tej imponującej passy Iga Świątek od dłuższego czasu otrzymuje od dziennikarzy przy każdej okazji. Kilkakrotnie, m.in. przed rozpoczęciem Roland Garros, zaznaczała, że jest przygotowana na to, iż jej seria zwycięstw wreszcie się skończy. Kiedyś rzeczywiście to nastąpi, ale póki co licznik wciąż trzeba aktualizować. Polka w czwartek pokonała w półfinale paryskiej imprezy Rosjankę Darię Kasatkinę 6:2, 6:1, co było jej 34. z rzędu wygraną. Takim wyczynem w XXI pochwalić się może jeszcze tylko Serena Williams, która zatrzymała się podczas Wimbledonu w 2013 roku.

Zobacz wideo Dlaczego Iga Świątek nie miażdży tak jak przed Roland Garros? Powtarzała tylko: kilka dni wolnego

Od Golubic do Kasatkiny. Pech Sabalenki

- Czy już się tymi zwycięstwami Igi znudziłam? Wcześniej czułam niewiarygodną ekscytację zastanawiając się, ile tych wygranych z rzędu może być, ale i spodziewałam się, że ta przegrana zaraz się pewnie pojawi. To było po Indian Wells. Potem Iga wygrała w Miami, ta liczba rosła i zaczęło się zastanawianie, który to już triumf - opowiadała w środowej rozmowie ze Sport.pl Klaudia Jans-Ignacik.

Zarówno była tenisistka, jak i wszyscy inni zdają sobie sprawę, że świetna passa Świątek zostanie prędzej czy później przerwana. Póki co jednak przeważnie rozprawia się z kolejnymi rywalkami z tak dużą łatwością, że niektórzy zaczęli żartować, iż może już nigdy nie przegrać. Amerykanka Jessica Pegula z kolei jakiś czas temu apelowała żartobliwie o pomoc w imieniu wszystkich pozostałych zawodniczek.

Łotyszka Jelena Ostapenko ma więc póki co dodatkowe powody do dumy, bo jako ostatnia jak na razie znalazła sposób na raszyniankę. Pokonała ją 16 lutego w 1/8 finału w Dubaju, a już sześć dni później w Dausze zaczął się zwycięski pochód liderki światowej listy. Pierwszą "ofiarą" była Szwajcarka Viktorija Golubic.

Po triumfie w Katarze przyszły kolejne wygrane imprezy WTA - w Indian Wells, Miami, Stuttgarcie i Rzymie. Oprócz tego Polka ma na koncie dwa zwycięstwa w Pucharze Billie Jean King i sześć we French Open.

Najboleśniej jej dobrą passę odczuła Aryna Sabalenka. Białorusinka trafiła na nią w tym okresie aż trzykrotnie - w ćwierćfinale w Dausze, w decydującym meczu w Niemczech oraz w półfinale we Włoszech.

Serena dogoniona, pora na Venus

Kasatkina, triumfatorka juniorskiego French Open z 2014 roku, dwa razy w tym czasie musiała uznać wyższość 21-letniej Polki. Wcześniej miało to miejsce w 1/8 finału w Dausze, kiedy także zdołała zapisać na koncie zaledwie trzy gemy. Podczas wspomnianej serii Świątek oddała wszystkim przeciwniczkom w sumie zaledwie sześć setów.

O ile w czwartek pod względem liczby kolejnych wygranych meczów wyrównała osiągnięcie młodszej z sióstr Williams, to w przypadku wygranej w finale Roland Garros powtórzy wyczyn starszej z nich - Venus. Ta w 2000 roku rozstrzygnęła na swoją korzyść 35 spotkań z rzędu. W męskiej rywalizacji lepsze pod tym względem w XXI wieku są tylko dwie legendy - Serb Novak Djokovic (43) i Szwajcar Roger Federer (42).

W sobotę Polka zmierzy się z Amerykanką Cori Gauff lub Włoszką Martiną Trevisan. Statystyki jej występów w finałach odkąd została zawodową tenisistką nastrajają bardzo optymistycznie. Zawodniczka trenera Tomasza Wiktorowskiego przegrała tylko za pierwszym razem, w 2019 roku w Lugano, a osiem kolejnych szans wykorzystała. Jedną z nich miała właśnie na paryskiej "mączce" dwa lata temu.

Więcej o: