Iga Świątek zła, poirytowana. Aż nadszedł moment przełamania: Jazda!

Dominik Senkowski
Iga Świątek pokonała Jessicę Pegulę 6:3, 6:2 w ćwierćfinale Roland Garros. Polka denerwowała się na początku spotkania. Gdy weszła na wyższy poziom, Amerykanka nie miała nic do powiedzenia. Mogła tylko wściekać się na siebie, mając żal straconej szansy.

Iga Świątek bardzo dobrze weszła w to spotkanie. Już przy pierwszej okazji przełamała Jessicę Pegulę. Gdy wydawało się, że Polka pójdzie za ciosem, przyszedł słabszy moment jej gry. Straciła przewagę przełamania, popełniała sporo błędów. W całym pierwszym secie naliczono jej aż 16 niewymuszonych błędów.

Zobacz wideo Z Raszyna na tenisowe salony. "Iga Świątek przebiła księcia Józefa Poniatowskiego" [Reportaż]

Senny początek i błąd sędziego

Świątek była na siebie zła, pojawiły się gesty irytacji: wymachiwała rękoma, podnosiła rakietę do góry. Widać było, że jeszcze nie weszła w odpowiedni rytm. Kilkukrotnie patrzyła w kierunku swojego boksu, gdzie tradycyjnie siedzieli trenerzy Tomasz Wiktorowski, Maciej Ryszczuk i psycholog Daria Abramowicz. Szukała w nich wsparcia. 

W końcu przyszedł moment przełamania. Liderka rankingu zaczęła grać żywiej, była bardziej agresywna. Po kilku lepszych piłkach odebrała serwis Amerykance i wyszła na prowadzenie 4:3. Ale powtórki telewizyjne pokazały, że przy ostatniej akcji siódmego gema Polka nie zdążyła do skrótu Peguli - piłka po jej stronie odbiła się dwa razy, a sędzia tego nie zauważył. Z trybuny prasowej nie było tego widać.

Wściekła Amerykanka

Lepsza gra Świątek momentalnie wpłynęła na ożywienie publiczności. Kibice do tej pory byli dosyć senni. Nagle zaczęli mocniej dopingować tenisistki. Padało z trybun głośne "Iga", "Iga". 

11. na świecie Amerykanka była wściekła po stracie serwisu. Obijała ręką o udo, uderzyła rakietą o ziemię, jej mina była bardzo nietęga. Nie wiadomo, czy to dlatego, że sędzia nie zauważył podwójnego odbicia, przez co została przełamana, czy też po prostu miała świadomość, że Świątek nie gra najlepiej, a i tak z nią wygrywa. Raczej to drugie, bo nie widać było, żeby Pegula protestowała po błędnej decyzji arbitra. Pierwszy set skończył się wynikiem 6:3 dla Polki.

Na początku drugiego seta Świątek musiała bronić break pointa. Świetnie sobie z tym poradziła, wychodzą na 2:1 w gemach. Po ostatniej akcji pierwszy raz w tym meczu padło z jej ust głośne "Jazda!". Chwilę później nasza tenisistka prowadziła już 4:1. Skończyło się 6:3, 6:2.

Rywalką Igi Świątek w czwartkowym półfinale Roland Garros będzie Rosjanka Daria Kasatkina. Relacja na Sport.pl. Transmisja w Eurosporcie. 

Więcej o: