Szał na meczu Nadal - Djoković. Serb wybuczany, kibic krzyknął: Przestań grać

Dominik Senkowski
Szaleństwo na trybunach podczas meczu ćwierćfinałowego Roland Garros Rafael Nadal - Novak Djoković. Kibice w zdecydowanej większości wspierali Nadala. Hiszpanie tańczyli, grali na bębnach i trąbce. Djoković został kilkukrotnie wybuczany.

Tłumy ludzi szły ulicami Paryża na wtorkowy hit ćwierćfinałów Roland Garros Rafael Nadal - Novak Djoković. Pojedynek nie zawiódł kibiców, stał na bardzo wysokim poziomie, a Hiszpan wygrał 6:2, 4:6, 6:2, 7:6.

Zobacz wideo Iga Świątek z Raszyna na szczyt tenisa

Trybuny kortu głównego im. Philippe’a Chatriera były wypełnione prawie do ostatniego miejsca. Gdyby to był futbol, a nie tenis, można by powiedzieć, że Nadal miał spośród kibiców 12. zawodnika. Zdecydowana większość widzów wspierała Hiszpana, co nie może dziwić. 

Rekordzista

Tenisista urodzony na Majorce to rekordzista Roland Garros. Wygrał paryską imprezę już 13. razy. We Francji kochają go jak swojego. Zanim jeszcze Nadal wyszedł we wtorek na kort, kibice głośno skandowali "Rafa, Rafa". Skandowali jego imię przez prawie całe spotkanie, które trwało ponad cztery godziny. Wystarczyło, że Hiszpan opuścił szatnię, a trybuny już były w ekstazie.

Prowadzili doping

Najgłośniej wspierała go grupka rodaków ubrana na biało siedzących prawie na samych szczycie trybun. Mieli przygotowane trąbkę i bębny. Przez większość spotkania prowadzili doping, a nawet tańczyli. Ubarwiali muzyką przerwy, narzucali meksykańską falę, która kilkukrotnie przeszła przez całe trybuny. W pierwszym secie zawodnicy musieli nawet poczekać, aż fala skończy się, bo nie mogli skupić się na grze.

Po prawie każdej piłce wygranej przez Nadala publiczność głośno świętowała. Nie tylko Hiszpanie i Francuzi, ale i przedstawiciele innych nacji. Mężczyźni, kobiety, osoby starsze, dzieci. Zbiorowa fascynacja tenisistą, który w piątek skończy 36. lat. 

Djoković z mniejszym wsparciem

Novak Djoković nie mógł liczyć na takie wsparcie. Co prawda na trybunach słychać było też pojedyncze grupki Serbów, ale stanowiły zdecydowaną mniejszość. Krzyczeli do niego "Nole, Nole", "Ajde Nole", "Go, go Novak". Najbardziej żywiołowy był pewien sympatyk ubrany w koszulkę zespołu Crvenej zvezdy Belgrad.

W czwartym secie zrobiło się gorąco na linii publiczność - Djoković. W gemie serwisowym Nadala trwała dłuższa akcja, która zakończyła się punktem dla Hiszpana. Djoković miał przewagę w wymianie, ale siatka podbiła jego piłkę i Nadal mógł łatwo skończyć. Wściekły lider rankingu uderzył rakietą w siatkę. Został za to wybuczany i wygwizdany. Gdy chwilę później Djoković przełamał Nadala na 2:0, buczenie tylko się nasiliło. 

Serb był wygwizdany i wybuczany już wcześniej, gdy tylko pojawił się na korcie, a spiker odczytał jego imię i nazwisko. Widzowie często przeszkadzali mu w trakcie przygotowywania do serwisu, co niestety staję się powoli brzydkim zwyczajem panującym na światowych kortach. Serbowie zresztą odpowiadali tym samym przy podaniu Nadala. Pocieszające, że pod koniec meczu zdecydowana większość widzów starała się uciszać tych, którzy hałasowali przed wykonaniem serwisu przez obu zawodników. 

W tiebreaku czwartego seta, jeden z kibiców krzyknął głośno "Novak, przestań grać". Serb skrzywił się i starał skupić się na kolejnej piłce. Jeszcze przed meczem jego trener Goran Ivanisević mówił: "Jestem pewien, że 80 proc. widzów będzie przeciwko Novakowi. To będzie dla niego powód do złości i do jeszcze większej walki". Tym razem jednak podejście w myśl często praktykowanej przez Djokovicia zasady "ja - reszta świata" nie zdało egzaminu. Nadal był w nocy z wtorku na środę zwyczajnie lepszy. 

Totalna radość

Po ostatniej piłce spotkania stadion eksplodował z radości. Ludzie unosili ręce w geście triumfu, skakali, śmiali się, płakali. Całkowite szaleństwo. Rafael Nadal również był przeszczęśliwy. Większość ekspertów skazywała go na porażkę w ćwierćfinale z Novakiem Djokoviciem. Sam Hiszpan sugerował, że czuje się coraz gorzej fizycznie. Tym razem zupełnie nie było tego widać. Był bardzo energiczny, żywy i walczył o każdą piłkę. 

Djoković mógł się spodziewać, że fani nie będą go wspierać. Kilka dni temu w Paryżu karierę zakończył Francuz Jo-Wilfried Tsonga. Po meczu nie krył łez, a publiczność zgotowała mu piękne pożegnanie. Odpowiednią oprawę przygotowali także organizatorzy. Na miejsce ściągnięto wiele sław francuskiego tenisa, na telebimie puszczano podziękowania m.in. od Rogera Federera, Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia. W przypadku tych dwóch pierwszych, widzowie zasiadający na trybunach zareagowali ogromnymi brawami. Po wypowiedzi Djokovicia był cisza, prawie żadnych oklasków. 

Trzy dni później lider rankingu ATP wychodził na spotkanie czwartej rundy w Paryżu z Diego Schwartzmanem. Gdy opuścił tunel prowadzący do szatni i pojawił się na korcie, widzowie "przywitali" go buczeniem. Po minie Djokovicia widać było, że nie jest tym zachwycony.

Więcej o:
Copyright © Agora SA