Świątek idzie jak burza w Roland Garros. Ale drugi set pokazał, że jest człowiekiem

Iga Świątek w IV rundzie French Open! W sobotę Polka pokonała Dankę Kovinić 6:3, 7:5. Był to najtrudniejszy mecz dla naszej zawodniczki w tym turnieju, a Czarnogórka postawiła jej twarde warunki.

Pierwszy set był zdecydowanie najtrudniejszy dla Igi Świątek w tegorocznym French Open i jednym z najtrudniejszych w ostatnim czasie. Chociaż Polka zaczęła tę partię pewnie, wygrywając gema przy swoim serwisie bez straty punktu, to już kolejna partia przyniosła naszej zawodniczce sporo problemów.

Zobacz wideo "Zawieszam rękawice (ale tylko na chwilę) na kołku. Nie będzie przeskakiwania z MMA do boksu"

Gem ten trwał blisko 15 minut! Zaczął się on od 30:0 dla Polki, która później zaczęła jednak popełniać błędy. Danka Kovinić grała odważnie, bardzo mocno, wymuszając pomyłki naszej zawodniczki. Gem rozstrzygnął się dopiero przy siódmej równowadze i piątym break poincie dla Świątek.

Rafael Nadal, Iga Świątek i Novak DjokovićWilander o Świątek: Nigdy wcześniej nie widziałem takiego potencjału u kobiety

Przy stanie 4:1, kiedy wydawało się, że Polka pewnie zmierza po pierwszego seta, zaczęły się niespodziewane problemy. Najpierw Kovinić wygrała gema przy swoim podaniu. Później przełamała Świątek, mimo że nasza zawodniczka prowadziła 40:0! Chociaż wydawało się, że Świątek stosunkowo łatwo wygra tego seta, nagle zrobiło się 4:3.

Tu na szczęście dały o sobie znać forma i doświadczenie polskiej tenisistki. Świątek nie zdenerwowała się i już w kolejnym gemie odpowiedziała Kovinić. Polka zagrała agresywnie i przełamała Czarnogórkę bez straty punktu, a chwilę później obroniła swój serwis i wygrała seta 6:3.

31. wygrana z rzędu Świątek

Drugi set, choć po dwóch gemach było w nim 1:1, nie zapowiadał się na aż tak wyrównany. W trzecim gemie Świątek przełamała Kovinić, co wyraźnie podłamało Czarnogórkę. W czwartym gemie przy swoim serwisie Polka wygrała bez straty punktu, a za chwilę raz jeszcze przełamała Kovinić, oddając jej zaledwie jedną piłkę. Po zaledwie 22 minutach było 4:1.

Artur SzpilkaSzpilka wybrał KSW. I wyjaśnia. "Nie potrafię niczego poza walką"

Kiedy wydawało się, że za chwilę Świątek zakończy mecz, Kovinić złapała drugi oddech. Czarnogórka postawiła wszystko na jedną kartę i zaczęła maksymalnie ryzykować. Rywalka Świątek nie tylko uderzała bardzo mocno i po liniach, ale też potrafiła zmienić tempo i zaskoczyć Polkę efektownymi skrótami.

Drugi set pokazał, że Świątek jest człowiekiem

Kovinić najpierw wykorzystała moment luzu Świątek i odrobiła stratę jednego przełamania. Później wygrała swoje podanie i nagle z 4:1 znów zrobiło się tylko 4:3. W ósmym gemie Kovinić sensacyjnie doprowadziła do remisu, przełamując Świątek bez straty punktu! Rozpędzona Czarnogórka za chwilę wygrała swoje podanie, również nie przegrywając piłki i ze stanu 4:1 dla Świątek zrobiło się 4:5.

Tak samo jak w pierwszym secie Kovinić nie wykorzystała swojej szansy. Przy wyrównanym stanie i poważniejszych nerwach bardzo ryzykowna gra Czarnogórki przestała się opłacać. Rywalka Świątek przestała być tak precyzyjna w uderzeniach, przez co najpierw przegrała gema przy podaniu Polki, a potem dała się przełamać. Stało się tak, mimo że Kovinić 11. gema zaczęła od 30:0. 

Świątek swojej szansy nie zmarnowała. Polka objęła prowadzenie 6:5, a chwilę później zakończyła mecz, wygrywając ostatecznie 6:3, 7:5. - Jestem pełen podziwu dla tego, co robiła na korcie Kovinić. Kiedy jutro wstanie z łóżka na pewno nie będzie mogła mieć do siebie pretensji - mówił komentator Eurosportu, doceniając grę Czarnogórki, która postawiła Świątek twarde warunki.

W IV rundzie Świątek zagra z lepszą z pary Zheng Qinwen - Alize Cornet. Ten rozpocznie się tuż po spotkaniu Świątek z Kovinić.

Więcej o: