Iga Świątek krytykuje władze tenisa. Nadal próbuje je tłumaczyć, ale rozkłada ręce

Dominik Senkowski
Iga Świątek skrytykowała władze tenisa w sprawie kary dla Wimbledonu. Zrobiła to w dyplomatyczny sposób, a zarazem wystarczająco sugestywnie. 20-letnia Polka wypowiada się odważniej niż starsze od niej i bardziej utytułowane gwiazdy tenisa na czele z Rafaelem Nadalem i Novakiem Djokoviciem. Hiszpan na konferencji pytany o decyzję ATP próbował ją tłumaczyć i bezradnie rozkładał ręce. Djoković twardo bronił ATP.

Możemy być dumni z Igi Świątek. I tym razem nie chodzi o jej występy na korcie. Choć Polka jest jedną z najmłodszych uczestniczek Roland Garros, pytana o wojnę w Ukrainie, Wimbledon i decyzje władz tenisowych ws. Rosjan brzmi najdojrzalej. Bije na głowę starsze i bardziej doświadczone gwiazdy tenisa: Rafaela Nadala, Garbine Muguruzę, Naomi Osakę, Stana Wawrinkę czy Sloane Stephens.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Gwiazdy komentują decyzję władz tenisa

Zacznijmy od gwiazd tenisa. Jako Sport.pl udaliśmy się w Paryżu na konferencje prasowe najbardziej utytułowanych tenisistów, a potem Igi Świątek by porównać ich wypowiedzi. 

- Ostatnia rzecz o jakiej myślę w tym momencie to punkty na Wimbledonie. Nie mam opinii w tym temacie. Sprawa jest dyskutowana, słucham obu stron, ale nie wiem, co miałabym teraz powiedzieć - stwierdziła zdenerwowana po porażce w pierwszej rundzie Hiszpanka Garbine Muguruza, dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Jej rodak Rafael Nadal był bardziej rozmowny. - Nie mam jednoznacznej opinii. Ze strony turnieju zawsze jest osoba i zarząd, którzy podejmują decyzje, a reszta osób prowadzących imprezę podąża za tym stanowiskiem. W rozgrywkach ATP każdy z graczy ma inne zdanie i dlatego nigdy nie osiągamy tego, co moglibyśmy osiągnąć, gdybyśmy byli razem - powiedział 21-krotny mistrz wielkoszlemowy.

- Czy jestem za czy przeciw temu, dziś nie ma to znaczenia. Zarząd ATP decyduje. Musimy to zaakceptować. Nie będę zawodnikiem, który przyjdzie i postawi zarząd w trudnej sytuacji za ich decyzję. Myślę, że jako tenisiści nie jesteśmy odpowiednio przygotowani do podejmowania ważnych decyzji, ponieważ na końcu to sport indywidualny. Rozumiem obie strony - dodał Nadal. Hiszpan kilka razy rozkładał bezradnie ręce podczas swojej wypowiedzi. Jakby zarówno słowem, jak i gestem chciał przekazać, że nic nie może zrobić. 

- Cieszę się, że gdy pojawił się błąd ze strony Wimbledonu, to ATP pokazało, że będą z tego wynikać konsekwencje. Wspieram tenisistów, zjednoczenie ich. Kilka dni temu dowiedziałem się, że istniał dokument od rządu brytyjskiego z rekomendacjami dla Wimbledonu. O tym się wcześniej nie mówiło. Z nikim tego nie uzgadniano, ani z zawodnikami, ani z ATP. To była zła decyzja o wykluczeniu Rosjan i Białorusinów. Nie popieram jej. Ale w tych czasach to superwrażliwy temat - powiedział Novak Djoković na konferencji. 

Osaka nie zagra na Wimbledonie?

Naomi Osaka przyznała, że nie jest pewna, czy zagra na Wimbledonie, jeśli nie będą za to przyznawać punktów. - Nie jestem w 100 procentach pewna, czy zagram na Wimbledonie. Chcę zbierać doświadczenie na kortach trawiastych, ale jednocześnie jestem typem zawodniczki, która motywuje się widząc, jak rośnie moje miejsce w rankingu - powiedziała na konferencji po angielsku. A dla japońskich dziennikarzy dodała: „Czuję, że dla mnie występ na Wimbledonie bez punktów będzie bardziej jak impreza pokazowa. Wiem, że to nieprawdziwe, ale mój mózg tak to odczuwa. Gdy kiedykolwiek myślę o imprezie mającej charakter pokazowy, nie jestem w stanie dać z siebie 100 procent." 

Jeszcze dalej poszła Sloane Stephens. - Myślę, że ta decyzja jest prawidłowa. Wiele wydarzyło się za kulisami, czego media nie mają świadomości. To, jak ta sprawa jest rozstrzygana, nie było oceniane właściwie. Popieram nasze władze, popieram moją radę, tenisistki. Decyzja ta najwyraźniej nie została podjęta pochopnie. Zostaliśmy zagonieni do rogu i tylko to mogliśmy zrobić - powiedziała pewnym głosem Amerykanka, mistrzyni US Open 2017. Co ważne, Stephens należy do Rady Tenisistek przy WTA, z którą władze konsultowały stanowisko.

Ubiegłoroczna mistrzyni Roland Garros Czeszka Barbora Krejcikova wydawała się zaskoczona, gdy na konferencji prasowej została zapytana przez Sport.pl o decyzję WTA i ATP o pozbawieniu Wimbledonu punktów. Stwierdziła: "To decyzja władz WTA. Mamy rożne głosy w tej sprawie. Ale na końcu to decyzja naszych władz. My możemy się do tego tylko dostosować."

Wilfredo Leon pracuje z Nikolą Grbiciem w Sir Safety PerugiaTrzy miesiące do MŚ, a Leon wciąż się zastanawia ws. zabiegu

Trzykrotny mistrz wielkoszlemowy Szwajcar Stan Wawrinka na pytanie o Wimbledon odpowiedział szybko i krótko: "Jeśli chodzi o Wimbledon, to jeszcze nie mam zdania". Włoch Fabio Fognini w przypływie szczerości powiedział w pełni uśmiechnięty: "Słyszałem, że pula nagród na Wimbledonie zmaleje. Jeśli tak się stanie, raczej wybiorę wakacje zamiast turnieju". Brytyjczyk Cameron Norrie ostrzegł, że czołowi zawodnicy mogą zbojkotować Wimbledon jako imprezę pokazową.

Iga młodsza, a brzmi dojrzalej 

Jakże inaczej na tle starszych gwiazd tenisa brzmi 20-letnia Iga Świątek. Polka ma świadomość, że jej słowa jako liderki rankingu WTA mają większą moc. Mimo to, choć wypowiada się i tak bardzo dyplomatycznie, brzmi zdecydowanie najmocniej i najbardziej wyraziście ze wszystkich tenisistów nie licząc Rosjan i Ukraińców. 

YKonferencja prasowa obejmujacego stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski w SiatkowceNikola Grbić wybrał nowego kapitana reprezentacji. Kurek za Kubiaka

Świątek nie wprost, ale jednak skrytykowała władze tenisa. - Czuję, że mamy jako zawodnicy pewną odpowiedzialność na sobie w tej sytuacji, ale tak nie powinno być. Problemem jest, że organizacje tenisowe WTA, ATP, ITF mają różne opinie - przyznała. Światowe federacje nie chcą zawiesić Rosjan i Białorusinów. Jedyna kara dla nich to brak flagi przy nazwisku i zawieszenie ich krajowych związków tenisowych. 

Świątek jako jedyna daje do zrozumienia, że choć rosyjscy tenisiści nie są wprost winni inwazji Rosji na Ukrainę, mogą być nawet przeciw inwazji (choć prawie żaden z nich otwarcie nie sprzeciwił się Putinowi), to jednak m.in. na ich sukcesach opiera się propaganda prowadzona przez Kreml.

- Z jednej strony sport zawsze będzie wykorzystywany przez politykę, z drugiej strony pamiętamy o równych szansach dla tenisistów - powiedziała najpierw. - Rosyjscy i białoruscy tenisiści nie są odpowiedzialni za to, co dzieje się w ich krajach. Z drugiej strony sport jest wykorzystywany przez politykę i jesteśmy osobami publicznymi, mamy wpływ na innych ludzi - dodała potem wymownie.

Nie daje za wygraną

Liderka rankingu wyraźnie nie daje za wygraną po piątkowej decyzji WTA i ATP o pozbawieniu Wimbledonu punktów. Nie mówi jak inni: „To decyzja WTA i tyle. Nie mam nic do dodania". - Mam nadzieję, że ludzie odpowiedzialni za nasz sport dojdą do wspólnej decyzji i będziemy zjednoczeni. Teraz czuję, że nie jesteśmy zjednoczeni. Czujemy to w szatni i jest dość ciężko - podkreśla. I jeszcze tu: "Byłoby dobrze, gdyby ludzie podejmujący decyzje poszli w kierunku rozstrzygnięcia, które zatrzyma rosyjską agresję."

Wypowiadając te słowa na poniedziałkowej konferencji prasowej Iga Świątek była bardzo poważna. Widać było, że jest przygotowana na pytania o Wimbledon i Rosjan. Wypadła bardzo profesjonalnie, a jednocześnie nie brakowało odwagi w jej słowach. Odwagi, na jaką nie stać innych. 

Niewykluczone, że pozostali tenisiści po prostu nie czują powagi sytuacji, bo Świątek jako Polka w naturalny sposób dużo bardziej przejmuje się wojną w Ukrainie. Od początku inwazji występuje z ukraińską wstążką podczas spotkań umieszczoną na czapce. W poniedziałek na konferencji także przyszła ze wstążką, ale przypiętą do koszulki. Czapkę zostawiła w szatni, ale o wstążce nie zapomniała. Jako jedyna w ogóle przypomina, że powodem zamieszania z punktami na Wimbledonie jest wojna w Ukrainie. 

Część tenisistów sugeruje, że może nie przyjechać na Wimbledon, gdy za występy w Londynie nie będą przyznawane punkty. Najmocniej wybrzmiała wypowiedź Naomi Osaki, która twierdzi, że to punkty dodatkowo ją motywują, a bez nich Wimbledon jako impreza pokazowa nie będzie dla niej już tak interesujący. 

Tu znów Iga Świątek wychodzi przed szereg, jako tenisistka wypowiadająca się najdojrzalej. - Myślę że będę grała normalnie, bo nie przejmuję się punktami. Jak wiecie, Polska wspiera Ukrainę. Wojna toczy się obok mojego kraju. Punkty nie mają takiego znaczenia. Wimbledon jest ważny, ale trwa wojna i patrzę na to z tej perspektywy, a nie rankingu - zakończyła liderka rankingu. W trudnych czasach Iga Świątek to właściwa osoba na właściwym miejscu. 

Więcej o: