Świątek pytana o wojnę. Niepewny uśmiech. Z sali padło: Możesz powiedzieć, co chcesz

Nie o zwycięskim meczu, a o dramacie na Ukrainie - po wygranej z Łesią Curenko w I rundzie Roland Garros Iga Świątek musiała odpowiadać głównie na pytania o wojnę i reakcję władz tenisa. - Wimbledon jest ważny, ale trwa wojna - mówiła Polka na konferencji prasowej. - Staram się unikać powiedzenia wprost, co myślę - powiedziała też Świątek.

Takiej pomeczowej konferencji prasowej Iga Świątek jeszcze nie miała. Po wygranej z Łesią Curenko (6:2, 6:0) w pierwszej rundzie Roland Garros Polka otrzymała od dziennikarzy tylko jedno pytanie o sam mecz - dotyczyło transparentu, który pojawił się na trybunach: „Ona może już nigdy nie przegrać". To nawiązanie do niesamowitej serii Polki, która pokonując Curenko, wygrała 29. pojedynek z rzędu.

Zobacz wideo Jak Świątek odnalazła się w Radomiu:

- Na pewno kiedyś przegram. Wiele zawodniczek gra dobrze w tenisa, są mocne. Wciąż pamiętam, jak to jest przegrywać, być rozczarowaną. Chcę się skupiać na każdym kolejnym meczu, wykonywać dobrze swoją robotę. Dziękuję za ten transparent, ale podchodzę do tego spokojnie - powiedziała Świątek.

Iga ŚwiątekŚwiątek poznała rywalkę w II rundzie Roland Garros. Zagra z Alison Riske

Pytania o Ukrainę

Pozostałe pytania do liderki rankingu dotyczyły wojny w Ukrainie, reakcji władz tenisa i kary dla organizatorów Wimbledonu. Anglicy wykluczyli z tegorocznej edycji turnieju Rosjan i Białorusinów. W odpowiedzi organizacje męskiego tenisa ATP i damskiego WTA ogłosiły, że zawodniczki i zawodnicy nie dostaną punktów za występ w tegorocznym turnieju wielkoszlemowym w Londynie. 

Odpowiadając na kolejne pytania polska tenisistka wyraźnie spoważniała. - To bardzo trudna sytuacja. Każde rozwiązanie będzie złe dla jednej z grup ludzi, tenisistów. Ostatnie tygodnie na świecie są bardzo trudne. Dużo rozmawiamy o tym. Czuję, że mamy jako zawodnicy pewną odpowiedzialność na sobie w tej sytuacji, ale tak nie powinno być. Problemem jest, że organizacje tenisowe WTA, ATP, ITF mają różne opinie - przyznała Świątek.

Władze tenisa postanowiły, że Rosjanie i Białorusini nie mogą korzystając z flag narodowych podczas spotkań. Nadal jednak tenisiści z tych dwóch krajów mogą występować w turniejach, a wyjątkiem jest Wimbledon. - Dla nas to trudna sytuacja. Z jednej strony sport zawsze będzie wykorzystywany przez politykę, z drugiej strony pamiętamy o równych szansach dla tenisistów. Mam nadzieję, że ludzie odpowiedzialni za nasz sport dojdą do wspólnej decyzji i będziemy zjednoczeni. Teraz czuję, że nie jesteśmy zjednoczeni. Czujemy to w szatni i jest dość ciężko - dodała Polka.

Jak grać bez punktów?

- Szczerze? Dużo rozmawiamy o tej sprawie w gronie tenisistów - kontynuowała Świątek. - Czasem podzielamy te same poglądy i jest to dla mnie nowa sytuacja, ponieważ nigdy nie mieliśmy przypadku, w którym faktycznie trwałaby tak żywa dyskusja. Wielu graczy nie wie też, co myśleć, bo wcześniej o tym nie myśleli i nie wiedzą, jak powinni się zachować, a wszystko zmienia się bardzo szybko - przyznała liderka rankingu. Tenisiści w większości unikają wypowiadania się w sprawie reakcji władz tenisa na inwazję Rosji na Ukrainę i decyzji Wimbledonu.

Iga Świątek w pierwszym meczu Rolanda Garrosa, w którym pokonała Łesię CurenkoNokaut. Iga Świątek w niespełna godzinę awansowała do II rundy Roland Garros

Świątek była pytana, jak odnajdzie się na Wimbledonie, gdy nie będzie grała o punkty. - Nigdy nie miałam takiej sytuacji, by grać bez punktów i tak naprawdę nie wiem, jak zareagować. Ale myślę że będę grała normalnie, bo nie przejmuję się punktami. Mam już tyle punktów w tym sezonie, że nie będzie problemu [śmiech z sali]. Mogę grać, gdy będą punkty, mogę bez punktów. Patrzę na to bardziej z politycznego punktu widzenia. Jak wiecie, Polska wspiera Ukrainę. Wojna toczy się obok mojego kraju i dlatego jest to tak ciężkie. Punkty nie mają takiego znaczenia. Wimbledon jest ważny, ale trwa wojna i patrzę na to z tej perspektywy a nie rankingu - powiedziała liderka rankingu.

Świątek nie powiedziała wszystkiego

Następnie Polka wyznała: - Staram się unikać powiedzenia wprost, co myślę o tej sytuacji, bo jak przyznałam, każde rozwiązanie może być złe dla pewnych grup osób. Nie ma dobrego rozwiązania. Rosyjscy i białoruscy tenisiści nie są odpowiedzialni za to, co dzieje się w ich krajach. Z drugiej strony sport jest wykorzystywany przez politykę i jesteśmy osobami publicznymi, mamy wpływ na innych ludzi. Byłoby dobrze, gdyby ludzie podejmujący decyzje poszli w kierunku rozstrzygnięcia, które zatrzyma rosyjską agresję. Ale to trudne. Nie wiem, czy mogę powiedzieć coś więcej - uśmiechnęła się niepewnie. 

Z sali usłyszała wówczas słowa: "Możesz powiedzieć, co chcesz". - Tak, jak powiedziałam, czuję odpowiedzialność, ale z drugiej strony nie mam dużego doświadczenia życiowego i jestem tego świadoma. I gdy będę gotowa powiedzieć więcej, powiem, a wy to usłyszycie - zakończyła Polka. 

Więcej o: