Nokaut. Iga Świątek w niespełna godzinę awansowała do II rundy Roland Garros

Zgodnie z planem - tak można podsumować mecz Igi Świątek z Łesią Curenko w I rundzie Rolanda Garrosa. Polka po 54 minutach wygrała 6:2, 6:0. To jej 29. zwycięstwo z rzędu.

Iga Świątek w poniedziałek rozpoczęła rywalizację w wielkoszlemowym turnieju Rolanda Garrosa. Teoretycznie zadanie wyglądało na łatwe. Jej rywalką była zawodniczka z kwalifikacji, 119. w rankingu WTA Łesia Curenko. Polka była oczywistą faworytką, a jedyną niedogodnością zdawała się być nieobecność trenera Igi Świątek, Tomasza Wiktorowskiego.

Zobacz wideo Ondrasek deklaruje walkę o powrót do ekstraklasy. "Nigdzie się nie wybieram"

Iga ŚwiątekIga Świątek przed Roland Garros: Jestem dumna z siebie

Początek meczu potwierdził przewidywania ekspertów i oczekiwania kibiców. Curenko nie miała szans w pojedynku z Igą Świątek. Polka grała spokojnie i dokładnie. W jednej sytuacji miała pretensje do sędziego, który nie widział autu po zagraniu Ukrainki (z powtórek wyglądało na to, że piłka rzeczywiście wylądowała na aucie), ale to nie wyprowadziło jej z równowagi i dalej dominowała na korcie. Punkty i gemy przegrywała głównie przez własne błędy, a nie dobrą grę rywalki. Ta zdołała nawet uzyskać jedno przełamanie, ale ono nie mogło już niczego zmienić. Świątek wygrała pierwszego seta 6:2.

Ukrainka nie była w stanie przeciwstawić się Idze, w dodatku narzekała na nawierzchnię na korcie. Mecz rozgrywany był na obiekcie Philippe'a Chatriera przy zamkniętym dachu ze względu na deszcz. Na korcie było wilgotno i grząsko. Sędzia skwitował to tylko w ten sposób, że Curenko jest jedyną osobą, która na coś narzeka.

Rzeczywistość wirtualna w tenisieIga Świątek może nie potrzebować trenera i sprawdzić, jak zagra sama ze sobą

W drugim secie obraz gry się nie zmienił. Świątek szybko przełamała rywalkę, a jak traciła punkty, to tylko wtedy, kiedy sama wyrzucała piłkę w aut albo trafiała w siatkę. Przez większość czasu prezentowała jednak szeroki wachlarz zagrań. Wpadało jej niemal wszystko, nawet kiedy nieczysto trafiła w piłkę. Curenko mogła tylko niedowierzaniem kręcić głową i załamać ręce. - Jakby nadczłowiek stał po drugiej stronie siatki - mówił komentator Eurosportu, Marek Furjan. Ukrainka ryzykowała coraz bardziej, próbowała grać agresywniej, ale na nic się to zdało. Polka nie zamierzała tym razem oddać jej ani jednego gema. Wygrała drugiego seta 6:0 i po 54 minutach awansowała do drugiej rundy.

To było 29. zwycięstwo z rzędu Igi Świątek. W II rundzie jej rywalką będzie Dajana Jastremska (82. WTA) albo Alison Riske (43. WTA).

Więcej o: