Polski minister krytykuje Francuzów za Roland Garros. Przy okazji wbił szpilę Macronowi

- Emmanuel Macron chce być głównym pomostem między światem Zachodu a Władimirem Putinem. Regularnie rozmawia z nim telefonicznie, więc może stąd większa odwaga organizatorów - stwierdził ministrowi Sportu i Turystyki Kamil Bortniczuk, podając powód dopuszczenia rosyjskich i białoruskich tenisistów do udziału w Rolandzie Garrosie.

Pod koniec kwietnia prezes Francuskiej Federacji Tenisowej Gilles Moretton potwierdził, że zawodnicy z Rosji oraz Białorusi zostaną dopuszczeni do gry w wielkoszlemowym turnieju im. Rolanda Garrosa. Informacja ta spotkała się ze sporą krytyką, jednak nie doprowadziła ona do zmiany planów.

Zobacz wideo Iga Świątek reaguje na pozycję liderki rankingu WTA

Alex Corretja: Pokonanie Igi Świątek będzie prawie niemożliweAlex Corretja: Pokonanie Igi Świątek będzie prawie niemożliwe

Bortniczuk przypomina przykład Wimbledonu

Polski minister sportu otwarcie przyznał, że jego zdaniem nie jest to dobra decyzja. - Mi się ta decyzja nie podoba. Uważam, że można niektórych Rosjan i Białorusinów dopuszczać do zawodowego sportu po spełnieniu pewnych warunków - niepopieranie reżimu Łukaszenki czy Putina, odpowiednie wypowiadanie się w sposób jasny i klarowny na temat tego, co się dzieje w Ukrainie i niebycie wspieranym przez publiczne środki. To są warunki, które określiliśmy niegdyś z ministrem Wielkiej Brytanii - powiedział w rozmowie z Interią.

Kamil Bortniczuk przypomniał, że organizatorzy innej wielkiej imprezy tenisowej podjęli odmienną decyzję. - Na Wimbledonie wzięto pod uwagę te nasze rekomendacje. Wiemy, że Francja zachowuje się w dziwny sposób. Emmanuel Macron chce być głównym pomostem między światem Zachodu a Władimirem Putinem. Regularnie rozmawia z nim telefonicznie, więc może stąd większa odwaga organizatorów Rolanda Garrosa - dodał.

Bortniczuk: To błędna decyzja

Swego czasu mówiło się, że udział rosyjskich i białoruskich tenisistów i tenisistek w turnieju Roland Garros nie będzie sprawiał żadnych problemów, o ile uczestnicy imprezy nie będą wygłaszać i podejmować proputinowskich działań. Bortniczuk uważa, że samo to zalecenie jest dowodem na podjęcie złej decyzji.

- To niestety jest przykład, jak błędna jest ta decyzja. Jeżeli w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, organizatorzy jakiekolwiek imprezy muszą się obawiać o to, czy nie będzie działań proputinowskich, to niestety świadczy o tym, że te decyzje są absolutnie błędne - przyznał.

Rosjanie ocenzurowali słowa Świątek o wojnieRosjanie ocenzurowali słowa Świątek o wojnie

Tegoroczna edycja wielkoszlemowego turnieju French Open rozpocznie się 22 maja i potrwa do 5 czerwca. Wśród mężczyzn tytułu w grze pojedynczej będzie bronił Novak Djoković, zaś wśród kobiet Barbora Krejcikova.

Więcej o: