Świątek "jeździ na paliwie do silników odrzutowych". A Jabeur: Jest tylko człowiekiem

- Pytanie nie brzmi, czy wygra, ale czy zostanie poddana próbie - piszą dziennikarze oficjalnej strony WTA przed niedzielnym finałem Iga Świątek - Ons Jabeur. Dodają również, że największym atutem Tunezyjki może być wiara w sukces oraz umiejętna zmiana tempa gry.
Iga Świątek i Ons Jabeur
AP

Iga Świątek (1. WTA) w niedzielę ma szansę wygrać już 28. mecz z rzędu w światowym tourze. W dodatku może obronić trofeum z ubiegłego roku z Rzymu. Wtedy w finale nie dała szans reprezentantce Czech - Karolinie Pliszkowej (6. WTA), wygrywając 6:0, 6:0.

Zobacz wideo Vuković nie może narzekać na brak ofert. "Z odbieraniem telefonu nie mam problemu"

"Pytanie nie brzmi, czy wygra, ale czy zostanie poddana próbie"

Oficjalna strona WTA zapowiedź finałowego meczu Świątek - Jabeur tytułuje: Kontratak. Jak Jabeur może powstrzymać Świątek w finale w Rzymie? Dziennikarze wskazują, jakie przewagi ma Świątek, a jakie Jabeur.

- Z 27 kolejnymi zwycięstwami i 40 z ostatnich 41 setów na swoim koncie, pytanie nie brzmi, czy wygra Iga Świątek, ale czy zostanie poddana próbie - czytamy. Podczas turnieju w Miami traciła średnio 4,3 gem na mecz. W Stuttgarcie przegrywała 7,5 gema. W tym tygodniu w pięciu spotkaniach straciła tylko 17 gemów - średnia 4,3 - wyliczają dziennikarze.

Eksperci podkreślają również, że Świątek dominuje w finałach. - Wygrała wszystkie siedem finałów ITF, tracąc tylko jednego seta [w wieku 15 lat w Bergamo przeciwko Martinie Di Giuseppe - red.]. W finałach WTA zwyciężyła w siedmiu z ośmiu finałów, a tylko raz przegrała w 2019 roku w Lugano z Pauliną Hercog - dodają.

Zwracają też uwagę, że Ons Jabeur (7. WTA) jest jedną z nielicznych zawodniczek, którym Świątek ma coś do udowodnienia. Polka ma bowiem z Tunezyjką niekorzystny bilans - zwycięstwo i dwie porażki. Najpierw w 2019 roku w Waszyngtonie Polka wygrała 4:6, 6:4, 6:4. Potem Tunezyjka zrewanżowała się rok temu na Wimbledonie, wygrywając 5:7, 6:1, 6:1 i później w Cincinatti 6:3, 6:3.

Wiara kluczem do sukcesu Jabeur?

- Byłoby to łatwe i całkowicie zrozumiałe, gdyby Jabeur zadowoliła się kolejnym ćwierćfinałem - czytamy na stronie WTA. Eksperci mają na myśli fakt, że Tunezyjka była już dwa razy jedną nogą poza turniejem. A właściwie cudem nie odpadła w ćwierćfinale, gdy z Marią Sakkari (4. WTA) przegrywała już 1:6, 2:5 i 0:30. A potem w półfinale z Rosjanką Darią Kasatkiną (23. WTA) obroniła piłkę meczową.

- Co musi zrobić Jabeur, aby powstrzymać Świątek, która wydaje się jeździć na paliwie do silników odrzutowych? - zastanawiają się dziennikarze. Odpowiadają, że duże znaczenie ma wiara i Jabeur ma konkretne powody, by wierzyć, że może pokonać Świątek.

- Grając z Igą, zawodniczką, która nie przegrała meczu od dawna, myślę, że być może brakowało innym tenisistkom, by bardziej wierzyły, że mogą ją pokonać. Iga grała niewiarygodnie w Miami i w Indian Wells. Teraz gra świetnie. Ale jest tylko człowiekiem. Ludzie powinni o tym wiedzieć - przyznaje Jabeur.

Jakie może mieć atuty Tunezyjka? Jabeur potrafi świetnie zmieniać tempo gry. Umie uderzyć płasko z bekhendu i forhendu, ale też zagrać z rotacją. Ma też niesamowity drop shot, którym nie tylko zdobywa punkty, ale również sprawia, że przeciwniczki stają się coraz bardziej sfrustrowane.

Tunezyjka cieszy się, że nie ma w Rzymie ani chwili czasu na odpoczynek. - W Rzymie nie miałam czasu na myślenie. Chodzi o to, że fajnie się tym nie stresować. W Madrycie miałem dużo czasu między półfinałem, a finałem. Strasznie było tak długo czekać - dodaje Jabeur.

Finałowy pojedynek Świątek - Jabeur rozpocznie się w niedzielę o godz. 13. Relacja na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl Live.

Więcej o: