Iga Świątek w finale turnieju w Rzymie. Sabalenka zmieciona z kortu

Znakomita gra Igi Świątek w meczu z Aryną Sabalenką dała Polce awans do kolejnego finału turnieju WTA w tym roku. 20-latka pokonała Białorusinkę 6:2, 6:1. To już 27. zwycięstwo Igi Świątek z rzędu.

W trakcie półfinału WTA 1000 w Rzymie doszło do rewanżu za turniej w Stuttgarcie pomiędzy Igą Świątek (WTA: 1) za Aryną Sabalenką (WTA: 8). Polka wygrała w Niemczech i powtórzyło to w stolicy Italii. Białorusinka nie miała szans i przegrała 2:6, 1:6.

Zobacz wideo Iga Świątek reaguje na pozycję liderki rankingu WTA

Rewelacyjna gra Igi Świątek. 27 mecz z rzędu wygrany

Przed meczem losowanie wygrała Sabalenka i dość nieoczekiwanie wybrała zagrywkę. W pierwszym gemie zdecydowanie jednak nie poradziła sobie w tym elemencie i Polka szybko ją przełamała. Kolejny gem trwał nieco dłużej, ale tym razem Świątek nie wykorzystała atutu podania. Po krótkich wymianach wybijała piłki w aut i rywalka doprowadziła do przełamania powrotnego. 

Wiktoria Azarenka gwałtownie zareagowała na przeszkadzającego w grze kibicaSztab Igi Świątek zaapelował do kibiców. Lista zakazów. "To zadania trenerów"

Do zagrywki znów przystąpiła Sabalenka, a Świątek popisała się świetnymi returnami i znów wykorzystała break pointa. W kolejnym gemie wygrała swoje pierwsze podanie i wyszła na prowadzenie w meczu 3:1. Ósma zawodniczka rankingu WTA wiedziała, że jeśli przegra gema przy swoim serwisie, może być ciężko uratować seta. Iga starała się jeszcze doprowadzić do kolejnego przełamania, ale przy równowadze lepiej zachowała się rywalka i tym razem nie dała się przełamać. 

Niewiele to jednak dało. Iga Świątek grała znakomicie. Popisywała się perfekcyjnymi forhendami i bekhendami. Przy stanie 4:2 zagrywała Aryna Sabalenka, ale miała sporo problemów z returnowaniem. W efekcie Polka doprowadziła do kolejnego przełamania, a przy swoim serwisie szybko rozbiła tenisistkę z Białorusi i wygrała seta 6:2. W ledwie pół godziny. Sporo mówiła o pierwszym secie statystyka dotycząca niewymuszonych błędów. Białorusinka popełniła ich aż 13, a Polka 6.

Sabalenka była absolutnie bezradna. Popełniła wiele błędów

Drugi set rozpoczął się identycznie, jak pierwszy. Znów zagrywała Sabalenka i ponownie Świątek dość szybko doprowadziła do przełamania. Różnicę względem seta otwarcia można było zauważyć w drugim gemie. A to dlatego, że tym razem Białorusinka nie dała rady osiągnąć przełamania powrotnego. Bardzo dużo niewymuszonych błędów i Świątek prowadziła już 2:0. W kolejnym gemie podawała Sabalenka i początkowo zanosiło się na to, że Polka znów łatwo ją przełamie. Prowadziła już 40:0, ale reprezentantka Białorusi jeszcze się podniosła, doprowadziła do równowagi, a nawet miała przy jednej akcji przewagę. Po chwili jednak to 20-latka doprowadziła do kolejnego przełamania. 

Przy swoim serwisie znów kapitalnie grała Iga Świątek. Sabalenka wyglądała przy jej zagraniach na zrezygnowaną. Polka szybko i pewnie zdobywała punkt za punktem, co dało jej gema i prowadzenia 4:0. Do zagrywki podeszła rywalka tenisistki z Polski i tym razem postawiła się naszej zawodniczce. Chociaż i teraz Świątek miała okazję na przełamanie, to mimo wszystko Aryna wyratowała się i zdobyła pierwszego gema w drugim secie. Po tym poprosiła o interwencję fizjoterapeutki. Zgłosiła problem z plecami.

Po krótkiej przerwie zawodniczki wróciły na kort i pierwsza rakieta świata nie dała już sobie wydrzeć zwycięstwa z rąk. Nie można jednak powiedzieć, że Sabalenka poddała się. Wręcz przeciwnie. W ostatnich gemach obie grały punkt za punkt. Mimo wszystko to Polce udawało się wychodzić z tej walki zwycięsko. W ostatnim gemie, przy stanie 5:1, Aryna zagrywała i przy trzeciej piłce meczowej dla Polki, popełniła podwójny błąd serwisowy. W efekcie po spotkaniu trwającym godzinę i 16 minut, to Świątek zagra w finale WTA 1000 w Rzymie, gdzie będzie broniła tytułu sprzed roku. To będzie też szansa na piąty turniejowy triumf z rzędu. 

Więcej o: