Iga Świątek leje wszystkich. Nie musi grać nawet na 100 procent

Największą rywalką Igi Świątek jest dziś sama Iga Świątek. Aktualnie nie ma przeciwniczki, która mogłaby pokonać Polkę jedynie własnymi argumentami. Każda musi liczyć na wyraźną "pomoc" ze strony Świątek.

Iga Świątek zupełnie zdominowała ostatnie tygodnie w kobiecym tenisie. Wygrywa z największymi rywalkami i z niżej klasyfikowanymi tenisistkami. Fenomenalnie radzi sobie zarówno na kortach twardych jak i na ziemnych. Zwycięża zarówno wtedy, gdy prezentuje pełnię swoich możliwości, jak i w spotkaniach, w których wypada słabiej. Ostatnio bez względu na okoliczności Świątek odnosi same zwycięstwa.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Wygrywa mimo błędów 

Licznik wygranych wybił już 27. z rzędu. To cztery zwycięskie imprezy: w Dausze, Indian Wells, Miami oraz Stuttgarcie. Do tego dwie wygrane w Pucharze Billie Jean King oraz co najmniej finał w Rzymie, gdzie broni tytułu. I to właśnie impreza we Włoszech pokazuje najlepiej skalę możliwości oraz dominacji polskiej tenisistki. 

W sobotę w Rzymie Iga Świątek zagrała bardzo dobre spotkanie. Aryna Sabalenka próbowała jej się przeciwstawić, ale atomowe uderzenia Białorusinki nie robiły na Polce wrażenia. Liderka rankingu kontrolowała spotkanie, nie było większych emocji (6:2, 6:1).

Inaczej to wyglądało w pierwszych trzech pojedynkach rozegranych w tym roku na Foro Italico. Świątek musiała radzić sobie w nich ze słabszą wersją siebie i wyjątkowo dobrą wersją rywalek. To zastrzeżenie dotyczy jednak tylko pierwszych setów. Rumunka Elena Ruse przełamała ją w pierwszej partii dwukrotnie (6:3, 6:0), a Białorusinka Wiktoria Azarenka (6:4, 6:1) i Kanadyjka Bianca Andreescu (7:6, 6:0) po trzy razy. Mimo to Polka nie straciła w tym roku w Rzymie wciąż ani jednego seta.

Iga Świątek nie gra w stolicy Włoch najlepiej, jak potrafi. Momentami prezentuje 60-70 procent swoich możliwości. Z Azarenką w pierwszym secie popełniła aż 31 niewymuszonych błędów. Polka nadal szuka odpowiedniego rytmu. - Wciąż szukam komfortu na korcie, ale jestem zadowolona z dzisiejszego wyniku i coraz dłuższych momentów solidnej gry - napisała po ćwierćfinale z Andreescu.

Wygrywa mimo formy rywalek

Do słabszych momentów Świątek dochodzą także udane występy rywalek. Azarenka grała w pierwszym secie naprawdę dobrze, starała się narzucać swój styl, atakować. Podobnie Andreescu, która wraca po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami i nikt nie wie, na co dokładnie ją stać. Kanadyjka długimi fragmentami imponowała dokładnością, piłkami pod sam koniec linii, które wytrącały liderkę rankingu z równowagi. Ale i to nie wystarczyło do pokonania naszej zawodniczki.

We wtorek 4 mecze PKO Bank Polski Ekstraklasy. Gdzie i o której oglądać? [TRANSMISJA TV, STREAM ONLINE]Media: Koniec derbów Poznania w Grodzisku. Warta zgłosi dwa stadiony

Z Sabalenką Świątek pokazała wyższy poziom, z poprzednimi rywalkami w Rzymie zwyciężała nawet mimo chwil słabości oraz dużej jakości i determinacji z drugiej strony siatki. Nie jest to wyjątek, bo podobnie było chociażby w Stuttgarcie z Ludmiłą Samsonową. Rosjanka zagrała wtedy prawdopodobnie jedno z najlepszych spotkań od miesięcy, urwała Polce seta, ale nie zdoła przerwać jej zwycięskiej serii. 

Kto może pokonać Polkę?

Wydaje się, że największą rywalki Igi Świątek jest dziś sama Iga Świątek. Trudno znaleźć tenisistkę w rozgrywkach WTA, która mogłaby obecnie pokonać liderkę rankingu z Raszyna jedynie własnymi argumentami. Polce wystarczy grać na 60-70 procent możliwości, by dalej wygrywać. Zatrzymać ją może jedynie wysyp jej błędów połączony z kapitalną dyspozycją dnia rywalki. Przeciwniczki muszą więc nie tylko wskoczyć na życiowy poziom, ale także liczyć na wyraźną „pomoc" od Igi.  

20-latka z Polski ograła w ostatnich tygodniach m.in. Marię Sakkari (dwa razy), Arynę Sabalenkę (dwa razy), Naomi Osakę, Cori Gauff, Simonę Halep, Anett Kontaveit i Angelikę Kerber. Nie straszne są jej rywalki z czołówki rankingu czy byłe mistrzynie wracające do formy. Jeśli Iga Świątek utrzyma aktualną dyspozycję, nie zje jej presja - a jest coraz bardziej dojrzała i korzysta ze wsparcia psycholog Darii Abramowicz - to trudno będzie znaleźć tenisistkę, która ją zatrzyma. 

Kamil GlikWłosi ocenili powrót Kamila Glika w barażu. "Fundamentalne doświadczenie "

Polka jest już w ścisłej czołówce zawodniczek z największą liczbą zwycięstw z rzędu. Przed nią są tylko Venus Williams (35), Serena Williams (34) oraz Justine Henin (32). Kiedyś w końcu będzie musiała przegrać, ale pojedyncze niepowodzenie prawdopodobnie zmieni niewiele. Nadal będzie miała gigantyczną przewagę nad rywalkami, którym odjeżdża z każdym tygodniem coraz bardziej. Jest liderką rankingu WTA już od ponad pięciu tygodni. W nachodzącym Roland Garros (22 maja) będzie zdecydowaną faworytką.

Więcej o: