Hubert Hurkacz może czuć duży niedosyt. Była szansa na lepszy wynik z Djokoviciem

Przegrać z Novakiem Djokoviciem to żaden wstyd. Hubert Hurkacz może jednak czuć spory niedosyt po meczu ćwierćfinałowym w Madrycie (3:6, 4:6). Serb grał nieźle, ale Hurkacz pokazał się ze słabszej strony niż w ostatnich tygodniach.

Hubert Hurkacz ma na koncie już wiele występów przeciwko zawodnikom ze ścisłej światowej czołówki. Ogrywał Stefanosa Tsitsipasa, Andreja Rublowa, Daniła Miedwiediewa czy Dominika Thiema. W piątek przeciwko Novak Djokoviciowi zagrał jedno z najsłabszych spotkań z tak wymagającym rywalem.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Dużo błędów, mało akcji przy siatce 

Serb wciąż dochodzi do formy, a mimo to nie był zmuszony do wielkiego wysiłku, by awansować do półfinału w Madrycie. Wygrał 6:3, 6:4, nie stracił ani razu serwisu. Ba, Hurkacz nie miał nawet jednej szansy na przełamanie podania lidera rankingu. W pierwszym secie wygrał tylko pięć punktów przy serwisie Serba. To za mało, by rzucić wyzwanie Djokovicowi.

Najgroźniej było dla faworyta w ósmym gemie drugiego seta, gdy serwował przy stanie 4:3. Pojawiły się dwie równowagi. Polak próbował, ale nie był w stanie mocniej przycisnąć Djokovicia. Trudno pozbyć się wrażenia, że mogliby zagrać tego dnia i pięć setów, a w każdym z nich tenisista z Belgradu byłby górą.

Już sam początek meczu ułożył się źle dla reprezentanta Polski. Stracił podanie, musiał gonić przeciwnika. Podobnie było w drugiej partii. Hurkaczowi brakowało dokładności, popełnił aż 26 niewymuszonych błędów (Djoković tylko 10). Jednocześnie, mimo błędów w grze, Polak podejmował zbyt mało ryzyka. Zbyt często przyjmował warunki zaproponowane przez Serba. Za rzadko chodził do siatki, skracając wymiany. Może czuć spory niedosyt. 

Były nadzieje

Hubert Hurkacz przystępował do piątkowego pojedynku z Novakiem Djokoviciem z dużymi nadziejami. Raz, że Polak prezentuje się w tym sezonie dużo lepiej na kortach ziemnych niż w poprzednim. W 2021 roku wygrał raptem jedno spotkanie na mączce, w tym osiągnął już dwa ćwierćfinały (także w Monte Carlo).

Dwa, że Djoković nie osiągnął wciąż swojej optymalnej formy. Z powodu braku zaszczepienia przeciwko COVID-19 Serb stracił w tym sezonie kilka turniejów, w Madrycie rozgrywa dopiero czwartą imprezę w 2022 roku. Przyznaje w każdym wywiadzie, że nadal brakuje mu rytmu meczowego.

Przede wszystkim jednak Hurkacz i Djoković rozegrali wcześniej już trzy spotkania i z każdym kolejnym pojedynkiem Polak był coraz bliżej ogrania legendy tenisa. Trzy lata temu w Roland Garros nie miał szans, przegrał 0:3 w setach, kilka miesięcy później na Wimbledonie urwał już seta utytułowanemu rywalowi, a jesienią ubiegłego roku Djoković potrzebował tie-breaka w trzeciej partii półfinału turnieju Masters w Paryżu, by wyeliminować Hurkacza. 

Hurkacz i Djoković z nadziejami w Paryżu

Mimo porażki w nieprzekonującym stylu należy docenić cały występ w Madrycie w wykonaniu polskiego tenisisty. W seniorskiej karierze najlepsze wyniki osiągał dotąd na nawierzchniach szybkich (beton, trawa). Tymczasem w tym roku gra bardzo solidnie na ziemi. Za kilka dni uda się do Rzymu, a potem już wielkoszlemowy Roland Garros. Turniej w Paryżu rusza 22 maja. Polak poleci do stolicy Francji z nadziejami, by przełamać niekorzystną serię. Od 2019 roku nie przeszedł tam pierwszej rundy.

Djoković z kolei rośnie ze spotkania na spotkanie. To już nie ten sam tenisista, który kilka tygodni temu w Monte Carlo przegrywał w pierwszym meczu z Hiszpanem Alejandro Davidovichem Fokiną czy w Dubaju z Czechem Jirim Veselym. Lider rankingu gra coraz pewniej, powoli odzyskuje formę. Kibice w Madrycie nie mogą już się doczekać sobotniego półfinału z jego udziałem. Serb zagra bowiem z lepszym z pary reprezentantów gospodarzy Carlos Alcaraz - Rafael Nadal

Więcej o: