Matkowski o rozwoju Hurkacza: Tak się buduje ranking w TOP 10

Żeby mieć szansę na zwycięstwo z rywalem takim jak Novak Djokovic, to wszystko musi pójść idealnie - mówi Sport.pl Marcin Matkowski. Gra Huberta Hurkacza w ćwierćfinale w Madrycie bliska perfekcji na pewno nie była, ale były deblista przestrzega przed wieszaniem psów na polskim tenisiście po tej porażce. - To nie jest powód do wstydu, bo Serb nie przez przypadek jest numerem jeden, a Hubert ma za sobą bardzo dobry turniej - podkreśla.

To miała być wielka szansa Huberta Hurkacza na historyczne zwycięstwo nad Novakiem Djokovicem. Polak radzi sobie ostatnio bardzo dobrze, a Serb po różnych trudnościach, z którymi mierzył się w tym sezonie, dopiero wraca na poważnie do rywalizacji. To zaledwie czwarty w tym sezonie występ lidera światowego rankingu. Okazało się jednak, że w Madrycie gracz z Bałkanów przypomina powoli siebie choćby z poprzedniego sezonu. Wrocławianina pokonał dość pewnie 6:3, 6:4 i ani przez chwilę jego zwycięstwo nie było zagrożone.

Zobacz wideo Iga Świątek reaguje na pozycję liderki rankingu WTA

- Novak grał na bardzo dobrym poziomie. Już w meczu drugiej rundy w stolicy Hiszpanii z Gaelem Monfilsem pokazał, że wraca do formy. Wszyscy zakładamy, że jak Serb nie wygrywa turniejów, to jest w gorszej dyspozycji, aczkolwiek ograć go podczas jakiejkolwiek imprezy jest bardzo ciężko. Widać, że był dziś lepszy od Huberta - ocenia Marcin Matkowski.

Hubert Hurkacz serwuje piłkę do Serba Dusana Lajovica podczas meczu singlowego turnieju tenisowego 2022 ATP Tour Madrid Open na kortach Caja Magica w Madrycie.Djoković barierą nie do przejścia dla Hurkacza. Polak bezradny w walce o półfinał

Djokovic takich szans nie marnuje

Hurkacz w ostatnich dniach zbierał pochwały za swoją grę, ale w piątek powodów do zadowolenia było znacznie mniej. Pierwszego seta zaczął od przegrania trzech kolejnych gemów. W całym meczu popełnił 24 niewymuszone błędy, zawodził go bekhend i brakowało mu skuteczności w akcjach po drugim podaniu.

- Nie zagrał może jakiegoś wspaniałego pojedynku, ale też Novak pokazał, że jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. Od razu przy słabszym serwisie przełamał Huberta na początku pierwszego seta, potem w drugim i kontrolował cały czas przebieg spotkania. Z takim rywalem jak Djokovic wszystko musi pójść idealnie, by mieć szanse na zwycięstwo - analizuje utytułowany były deblista.

W trzech wcześniejszych pojedynkach między tymi zawodnikami Polak grał bez kompleksów i stawiał się nieraz mocno faworytowi. Tym razem nie tylko ani razu go nie przełamał, ale nie miał też ani jednego "break pointa".

- Miał już wcześniej okazje, by wygrać z Serbem. Tym razem się nie udało, ale to absolutnie nie jest powód do lamentów, bo cały turniej w wykonaniu Huberta można uznać za bardzo dobry. Teraz nie wszedł dobrze w mecz. Jedna czy dwie piłki uciekły, "break" na początek i tak się to spotkanie ułożyło. Nie sądzę, by dały tu o sobie znać nerwy związane z grą przeciwko pierwszej rakiecie świata - ocenia kapitan reprezentacji Polski w ATP Cup.

Hurkacz, który jest 14. na światowej liście, po raz pierwszy w karierze dotarł do ćwierćfinału prestiżowego turnieju w Madrycie. Djokovic wygrał go trzykrotnie – w 2011, 2016 i 2019 roku. Matkowski zwraca uwagę, że w piątek 25-letni wrocławianin mierzył się z przeciwnikiem zupełnie innego kalibru niż we wcześniejszych rundach.

- Jak Serba się dopuszcza do meczu w ten sposób, to on takich szans nie marnuje. Podanie Huberta było słabsze, ale też Djokovic lepiej returnuje niż Dusan Lajovic czy Alejandro Davidovich Fokina. Novak nakłada inną presję na zawodnika. Nie można porównać tego, jak się serwuje przeciwko Djokovicowi a przeciwko innemu tenisiście – przestrzega.

Jak dodaje, obu zawodnikom we znaki dawało się też słońce. Jego zdaniem w przypadku Polaka miało to większe znaczenie, bo on bardziej polega na serwisie niż gracz z Belgradu.

Matkowski o rozwoju Hurkacza: tak się buduje ranking w Top10

Ekspert zaznacza, że dobra forma Hurkacza utrzymuje się już od pewnego czasu. Od marcowej imprezy w Miami w każdym z trzech kolejnych startów wygrał co najmniej trzy mecze.

- To się przekłada na to, że jest w ćwiartkach czy półfinałach turniejów rangi 1000 lub 500. Forma więc jak najbardziej dobra. Dziś się nie udało z Djokovicem, ale to nie jest żaden powód do wstydu, bo ten nie przez przypadek jest numerem jeden. Na pewno Hubert będzie miał jeszcze kolejne szanse, by z nim zagrać. Ale jak mówiłem, żeby wygrać z Serbem, to trzeba zanotować bardzo dobry mecz, w którym wszystko musi się ułożyć dobrze od A do Z - zaznacza.

Polak ostatnio przeważnie w największych imprezach łączy występ w singlu z deblem. Tak samo zrobił w Madrycie, gdzie w piątek również wystąpił w ćwierćfinale gry podwójnej razem z Amerykaninem Johnem Isnerem. Czy możliwe, że w pojedynku z liderem rankingu ATP dało mu o sobie znać zmęczenie?

- Jeżeli wygrywasz w debla, to zyskuje się dodatkową pewność siebie. Hubert sam najlepiej wie, czy ten debel mu fizycznie przeszkadza, czy jest nie. Ale wiedząc, w jaki sposób on jest przygotowany, to mecze deblowe nie powinny mieć negatywnego wpływu na jego singla, a mogą mieć tylko pozytywny - uważa Matkowski.

W poprzednim sezonie Hurkacz zmagał się z infekcją i o nieudanej części sezonu na kortach ziemnych chciałby jak najszybciej zapomnieć. Teraz jest zupełnie inaczej - wygrał jak na razie sześć z ośmiu pojedynków na "mączce".

- Hubert cały czas się rozwija. W tym roku ze zdrowiem wszystko jest dobrze i od razu jest inna gra i inne wyniki. Wygrywa wiele meczów na styku i to pokazuje, że jest w zupełnie innej pozycji niż 12 miesięcy temu. W tym roku nie ma co prawda na razie na koncie takiego sukcesu jak ubiegłoroczny triumf w Miami, ale jego gra jest bardziej równa na każdej nawierzchni. Tak się buduje ranking w Top10. Gra bez takich wahań formy, stabilnie i dobrze. Hubert pokazuje, że już do tego dorósł i jest do tego przygotowany. Dobrze sobie radzi na każdym rodzaju kortów i żeby go pokonać, to potrzebny jest taki Djokovic - dodaje finalista wielkoszlemowego US Open 2011.

A czy lider rankingu swoją grą w ćwierćfinale w Madrycie potwierdził, że wraca już na dobre do wielkiego grania? Tu Matkowski jest nieco ostrożny.

- Na razie wygrywa mecze,  jest dopiero w półfinale. Czy już wrócił Novak, jakiego znamy, to okaże się tak naprawdę podczas Roland Garros. Wszyscy najlepsi zawodnicy inne turnieje traktują jako rodzaj przygotowania do Wielkich Szlemów. W Paryżu będzie parę osób, które mogą Serbowi przeszkodzić, ale myślę, że on tam dopiero pokaże tak naprawdę, jak mocny jest w tym momencie – wskazuje były reprezentant Polski w Pucharze Davisa.

Więcej o: