Serbski ekspert ostrzega ws. Igi Świątek. "Sukcesy Djokovicia dały niewiele"

Dominik Senkowski
Jak wykorzystać sukcesy Igi Świątek do rozwoju tenisa w Polsce? Serbski dziennikarz Sasa Ozmo ostrzega: - Tenis w Serbii nie zyskał wiele na osiągnięciach Novaka Djokovicia.

Trwa złoty okres dla polskiego tenisa. Po sukcesach Agnieszki Radwańskiej, Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota przyszły jeszcze lepsze osiągnięcia Igi Świątek i Huberta Hurkacza. Świątek - jako pierwsza Polka w historii - jest aktualnie numerem jeden na świecie w kobiecym rankingu. Ostatnio wygrała cztery turnieje z rzędu, będzie główną faworytką rozpoczynającego się 22 maja w Paryżu wielkoszlemowego Roland Garros. 

Zobacz wideo "Djoković jest największym sportowcem w naszym kraju. Wszyscy jesteśmy po jego stronie"

Niewiele gorzej radzi sobie Hurkacza, który w zeszłym roku doszedł do półfinału Wimbledonu, balansuje na granicy najlepszej dziesiątki na świecie, a ostatnio prezentuje się coraz lepiej na kortach ziemnych, które nie należały do jego ulubionych. Świątek i Hurkacz to nowi ambasadorowie naszego sportu. Kibice i eksperci zastanawiają się, czy sukcesy 20-latki z Raszyna i 25-latka z Wrocławia wzmocnią na stałe polski tenis, czy przyciągną zainteresowanie dzieci, sponsorów, rozwiną dyscyplinę. 

Zapytaliśmy serbskiego dziennikarza tenisowego Sasę Ozmo, jak to wygląda w jego kraju. Od 15 lat w czołówce męskiego rankingu znajduje się Novak Djoković. Kilka lat temu z powodzeniem rywalizował także Janko Tipsarević. Sukcesy święciły również Serbki. Ponad 10 lat temu liderkami rankingu WTA były Ana Ivanović, a następnie Jelena Janković.

Serbia po sukcesach Djokovicia

Zapytany o wpływ ostatnich sukcesów serbskich tenisistów na rozwój tenisa w Serbii Ozmo zaznacza, że przełożenie nie jest takie proste. - Serbski tenis nie zyskał zbytnio na osiągnięciach Djokovicia czy innych zawodników. Sukcesy Novaka dały niewiele. Niestety, w Serbii brakuje pieniędzy, a sukces ma bardzo indywidualny charakter. Nie zauważyłem, by w ostatnich latach więcej ludzi grało w tenisa, by dzieci paliły się do uprawiania tego sportu. Nadzieją są dwie powstałe akademie - Tipsarevicia i Djokovicia. Może dzięki nim będzie lepiej - mówi w rozmowie ze Sport.pl dziennikarz kanału Sportklub.

Męski tenis w Serbii radzi sobie dziś lepiej niż żeński. W najlepszej setce rankingu ATP oprócz Djokovicia są Miomir Kecmanović (32.), Laslo Djere (54.), Filip Krajinović (56.) i Dusan Lajović (77.) Wśród kobiet nie ma ani jednej Serbki w czołowej „100" rankingu WTA. Pierwsza rakieta kraju, Aleksandra Krunić, jest 120. na świecie. Olga Danilović, którą przez chwilę prowadził obecny trener Igi Świątek Tomasz Wiktorowski, znajduje się na 159. miejscu. Partnerka Djokovicia z olimpijskiego mikstu z Tokio Nina Stojanović jest 138. 

Aleksandar VukovićVuković ostrzega: Mówienie, że nie mamy o co walczyć, jest trochę zgubne

- Jedno się zmieniło - więcej ludzi interesuje się w Serbii tenisem. Natomiast wciąż to koszykówka jest naszą dyscypliną narodową. Dużym zainteresowaniem cieszą się wszystkie sporty zespołowe, także siatkówka i piłka nożna, choć w tej ostatniej nie jesteśmy tak mocni jak w koszu. Tenis jest popularny we wszystkich grupach wiekowych. Co ciekawe, Serbowie oglądają nie tylko swoich tenisistów, ale także inne interesujące spotkania - dodaje Ozmo.

Zainteresowanie, a następcy

Kilka dni temu w Belgradzie odbył się turniej męski rangi ATP 250. Zwyciężył Rosjanin Andrej Rublow, który w finale pokonał Novaka Djokovicia. - Podczas zeszłorocznej edycji turnieju Serbia Open nie było zbyt wielu widzów. W tym roku byłem mile zaskoczony, bo kibice dopisali. To w dużej mierze zasługa obecności Djokovicia, ale fani śledzili także inne pojedynki, w tym pozostałych reprezentantów Serbii. Jestem bardzo dumny z naszych kibiców - przyznaje nasz rozmówca.

Niewykluczone, że w przyszłości impreza w Belgradzie będzie jeszcze mocniej obsadzona. - Poziom organizacji turnieju był bardzo wysoki, wsparcie publiczności także, rywalizacja sportowa toczyła się na najwyższym poziomie. Być może impreza w Belgradzie przyjmie rangę ATP 500. O tym zdecyduje rodzina Djokovicia, która zastanawia się nad wykupieniem odpowiedniej licencji - tłumaczy Ozmo.

Nasz rozmówca przyznaje, że po sukcesach Djokovicia, Janković i Ivanović więcej Serbów zaczęło oglądać mecze tenisowe. Nie przekłada się to jednak na wzrost liczby uprawiających tenis, na więcej tenisowych talentów. Brakuje pieniędzy, a osiągnięcia są głównie zasługą indywidualnych starań rodziców i zawodników aniżeli szerszego systemu. Serbska lekcja może być cenna dla polskiego tenisa, jak nie zmarnować wyników Igi Świątek i Huberta Hurkacza. Od samego wzrostu zainteresowania tenisem nie przybędzie dzieci uprawiających ten piękny sport. 

Zalewski cieszy się z awansu do finału. Milik nie był w stanie odwrócić losów rywalizacjiZalewski cieszy się z awansu do finału. Milik nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji

Więcej o: