Marta Kostiuk atakuje rosyjskich przyjaciół. "Udają, że są ofiarami tej sytuacji"

Marta Kostiuk atakuje przyjaciół z Rosji i Białorusi. - Zerwałam wszystkie kontakty z rosyjskimi i białoruskimi tenisistami, z którymi się przyjaźniłam. Po rozpoczęciu inwazji nie próbowali porozmawiać. Udają, że są ofiarami tej sytuacji - powiedziała ukraińska tenisistka w rozmowie z CNN.

Kilka dni temu władze Wimbledonu ogłosiły, że rosyjscy i białoruscy tenisiści nie zostaną dopuszczeni do udziału w tegorocznej edycji turnieju po inwazji Rosji na Ukrainę. Decyzję Anglików skrytykowali m.in. Novak Djoković, Rafael Nadal, Billie Jean King, Martina Navratilova oraz Patrick Mouratoglou, były trener Sereny Williams, który obecnie prowadzi Simonę Halep.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Kostiuk o łączeniu sportu z polityką

Rosyjska gwiazda tenisa Andriej Rublow powiedział, że zakaz jest "nielogiczny" i oznacza "całkowitą dyskryminację". Nadal czy Djoković przekonują, że nie należy mieszać sportu z polityką. Inaczej uważa m.in. Marta Kostiuk. 19-latka jest jedną z kilku ukraińskich zawodniczek, które wezwały rosyjskich i białoruskich tenisistów do potępienia swoich władz, jeśli chcą brać udział w międzynarodowych zawodach.

Kostiuk w wywiadzie dla CNN stwierdziła: "Krytycy moich poglądów uważają, że tenisiści nie mają nic wspólnego z polityką. Nie rozumiem, jaki jest sens dzielenia tych dwóch rzeczy? To jeden wielki system, w którym krążymy. Jeden nie może żyć bez drugiego. Pomysł, że sport jest poza polityką, jest nieprawdziwy. Udowodniono nie raz, że jest zupełnie przeciwnie". Kostiuk twierdzi, że sportowcy używają tego jako wymówki, by nie wypowiadać się przeciwko rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Zerwała relacje 

Urodzona w Kijowie zawodniczka opowiedziała o relacjach z tenisistami z Rosji i Białorusi. - Zerwałam wszystkie kontakty z rosyjskimi i białoruskimi tenisistami, z którymi się przyjaźniłam. Choć byliśmy przyjaciółmi, po rozpoczęciu inwazji nie próbowali podejść do mnie i porozmawiać - przyznała.

- Udają, że są ofiarami tej sytuacji. Nie wiem, ile czasu musi upłynąć, zanim Rosjanie i Białorusini przestaną usprawiedliwiać się, by cokolwiek zrobić, podjąć jakikolwiek krok - powiedziała 60. tenisistka świata. 

Rosjanie Danił Miedwiediew, Andriej Rublow, Anastazja Pawluczenkowa, Daria Kasatkina oraz Białorusinka Wiktoria Azarenka to tenisiści, którzy od początku inwazji potępili działania wojenne. Nie skrytykowali jednak wprost reżimu panującego w Moskwie czy Mińsku, a jedynie wygłosili antywojenne apele. Pozostali zawodnicy z tych krajów milczą.

Rosjanom tak wygodniej 

Kostiuk nie zgadza się z wyjaśnieniem, że tenisiści baliby się o swoje rodziny, gdyby wyraźnie sprzeciwili się wojnie, Putinowi i Łukaszence. - Bądźmy szczerzy: wszyscy gracze z pierwszej "50" rankingu mają pieniądze, by przenieść swoje rodziny. Minęły już dwa miesiące i ludzie po prostu nie są gotowi na takie poświęcenia. Nie chciałabym mieszkać w kraju, który nie pozwala mi mówić, co myślę, żyć swoim życiem, zagraża mojej rodzinie z powodu moich działań - wskazuje Ukrainka.

Kostiuk po raz kolejny zaapelowała do kolegów z Rosji i Białorusi o reakcję. - Staramy się zmusić ich do wypowiedzenia się w jakikolwiek sposób, nawet jeśli popierają tę inwazję. Niech zabiorą głos publicznie - zakończyła.

Świat krytykuje Wimbledon 

Decyzję Wimbledonu skrytykowały organizacje WTA oraz ATP. Twierdzą, że w ten sposób Anglicy dyskryminują Rosjan i Białorusinów. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) w ogóle nie zabrała głosu w sprawie Wimbledonu. Jedyna kara dla tenisistów z tych dwóch krajów to na ten moment zakaz używania flag narodowych i rywalizowania w zawodach drużynowych.

Brytyjskie media sugerowały ostatnio, że turniej Italian Open może dołączyć do Wimbledonu i również odmówić udziału tenisistom z Rosji i Białorusi. Impreza rusza jednak już w poniedziałek 9 maja w Rzymie, a włoscy organizatorzy do tej pory nie zdecydowali się na taki krok. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.