Pod koniec lutego Sebastian Baez był pełen energii i poczucia, że wykonana ciężka praca przynosi efekty. Ostatnim z nich był finał turnieju w Santiago. Potem jednak uśmiech stopniowo znikał z twarzy 21-letniego tenisisty. W kolejnych pięciu występach w zawodach pod szyldem ATP przegrał wszystkie pięć spotkań w głównej drabince. Na złą passę złożyła się m.in. porażka z Kamilem Majchrzakiem w Miami.
Bransoletka o niezwykle dużym znaczeniu
Niepowodzenia Argentyńczyka uwypuklały sukcesy innych tenisistów młodego pokolenia. Od dłuższego czasu dobrze radzi sobie 20-letni Włoch Jannik Sinner, a ostatnio na ustach wszystkich jest niespełna 19-letni Hiszpan Carlos Alcaraz. Wszystko to sprawiło, że 59. w światowym rankingu gracza z Ameryki Płd. ogarniały coraz większe wątpliwości.
Przed ubiegłotygodniowym turniejem w Estoril - z pomocą trenera Sebastiana Gutierreza - zyskał nową motywację. Szkoleniowiec wypatrzył hasło "Dlaczego nie ja?" na opasce noszonej na ręce przez Francesa Tiafoe. Mantra Amerykanina spodobała się Baezowi na tyle, że po każdym wygranym meczu w Portugalii w drodze do finału podpisywał się w ten sposób na obiektywie kamery. Wraz z przejściem do następnej rundy dodawał tylko symbolicznie kolejny pytajnik.
Trzech byłych triumfatorów na rozkładzie
Awans do kolejnych etapów nie przychodził mu gładko - od drugiej rundy rozegrał trzy z rzędu trzysetowe pojedynki. Wyeliminował trzech byłych triumfatorów imprezy - Portugalczyka Joao Sousę (2018), Francuza Richarda Gasqueta (2015) i Hiszpana Alberta Ramosa-Vinolasa (2021).
Gdy Argentyńczyk po raz czwarty umieścił na kamerze nowe hasło motywacyjne, okazało się, że jego rywalem w decydującym meczu będzie właściciel owej bransoletki. Mimo wdzięczności Baez nie miał litości dla Tiafoe i pokonał go 6:3, 6:2. Tym samym wywalczył pierwszy tytuł ATP w karierze i uczcił to, pisząc tym razem na obiektywie "Tak, to ja!".
Podczas przemówienia przy odbieraniu pucharu za zwycięstwo nie zapomniał jednak o zasługach 24-letniego Amerykanina, który na wygranie drugiego turnieju tej rangi czeka od 2018 r. - Frances, byłeś dla mnie inspiracją przez cały tydzień. Jesteś świetnym zawodnikiem i wspaniałym człowiekiem. Dlaczego nie ja i dlaczego nie ty? - podkreślił Baez.
Argentyńczyk, który korzysta z rad słynnego rodaka Juana Martina del Potro, dzięki temu sukcesowi awansował w poniedziałek na 40. miejsce na światowej liście.