Polska chce zorganizować finał Billie Jean King Cup. Tylko jedno miasto spełnia warunki

Polski Związek Tenisowy we wtorek zamierza aplikować o organizację turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King, do którego biało-czerwone awansowały w sobotę dzięki pokonaniu w barażu Rumunek. Jeśli światowa federacja (ITF) przyzna naszemu krajowi tę prestiżową imprezę, to odbędzie się ona w Zielonej Górze. "Innej opcji nie widzę" - mówi Sport.pl prezes PZT Mirosław Skrzypczyński.

Iga Świątek zapewniła w sobotę Polkom zwycięstwo w meczu z Rumunkami, co oznacza, że późną jesienią zagrają w turnieju finałowym Pucharu Billie Jean King. Znany jest już termin tej imprezy - 8-13 listopada, ale nie wiadomo jeszcze, gdzie się ona odbędzie. Stawka liczyć będzie 12 zespołów.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Gospodarz zostanie wyłoniony spośród chętnych krajów i jego reprezentacja będzie miała zagwarantowany udział. Zgodnie z regulaminem w tym gronie znaleźć powinny się: dwie najlepsze ekipy poprzedniej edycji, dziewięć, które wygrały mecze barażowe oraz jedna z tzw. dziką kartą. Jeżeli organizacja zostanie przyznana krajowi, którego drużyna narodowa ma już przepustkę, to "dzika karta" trafi do najwyżej sklasyfikowanego zespołu spośród tych, które przegrały baraże.

Ze względu na wykluczenie przez ITF Rosji i Białorusi tym razem formuła nieco się zmieniła. Mającą bronić tytułu "Sborną" zastąpiła Australia, która odpadła w ubiegłym roku w półfinale. Tym samym automatycznie do turnieju finałowego dostały się Słowaczki, które miały rywalizować z zespołem z antypodów w barażu. Bez wychodzenia na kort awansowały również Belgijki, które o awans miały walczyć z Białorusinkami. Pełna stawka nie jest jeszcze znana, ale wiadomo już, że będą w tym gronie biało-czerwone, które ostatecznie wygrały w Radomiu z Rumunkami 4:0.

Wsparcie ministra sportu już jest

Tuż po meczu Igi Świątek, po którym Polki objęły prowadzenie 3:0 i były pewne awansu, rzecznik Polskiego Związku Tenisowego Tomasz Dobiecki zaznaczył krótko, że PZT zamierza ubiegać się o organizację turnieju finałowego. Szef krajowej federacji Mirosław Skrzypczyński w rozmowie z nami potwierdził te plany i podał znacznie więcej szczegółów.

- Na pewno wyślemy aplikację, zrobimy to we wtorek. To duże wyzwanie, ale już pokazaliśmy, że potrafimy organizować duże imprezy. Jestem po rozmowie z ministrem sportu Kamilem Bortniczukiem i mamy jego wsparcie. Jeśli otrzymamy organizację tego turnieju, to może być sportowe wydarzenie ostatnich pięciu lat w naszym kraju - podkreśla prezes PZT.

Jak dodaje, jego zdaniem tylko jedno polskie miasto spełnia warunki, by gościć u siebie ten turniej. 

- To Zielona Góra. Potrzebne są obok siebie dwa korty do gry plus trzy treningowe. Dałoby się tam nawet zorganizować trzy korty do gry i cztery treningowe - analizuje działacz.

Budżet nie będzie problemem. Hojni partnerzy pomogą

Nie odpowiedział wprost na pytanie, ile orientacyjnie może kosztować zorganizowanie tak prestiżowej imprezy.

- Dopiero co awansowaliśmy i nie mieliśmy jeszcze czasu na oszacowanie dokładniej wysokości budżetu. Ale mamy hojnych partnerów, więc to nie będzie stanowiło problemu - rzuca Skrzypczyński.

Chciałby on wykorzystać organizację turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King do promocji polskiego tenisa i ściągnięcia do kraju zawodniczek światowego formatu.

- Dziś mamy Igę Świątek i Huberta Hurkacza. Tenis pod względem popularności jest prawie na równi z piłką nożną. To sport globalny. Taka impreza pozwoliłabym nam wypromować nasz tenis, a polscy kibice zobaczyliby wielkie gwiazdy - podsumowuje.

Więcej o: