Wszystkie oczy na liderkę Świątek. "Dziewczyny się jej boją"

Iga Świątek dzięki sukcesom indywidualnym została liderką światowego rankingu i zdaniem Dawida Celta ma papiery na to, by być maszyną do wygrywania. Jego zdaniem tenisistka znacznie lepiej obecnie kontroluje emocje niż dwa lata temu, ale czy tak samo będzie w kadrze, gdy dojdzie presja występu przed własną publicznością? - To będzie dla niej pewien sprawdzian - przyznaje w rozmowie ze Sport.pl kapitan reprezentacji Polski.

Iga Świątek jest od pewnego czasu na ustach wszystkich fanów tenisa. Furorę zrobiła, triumfując w ciągu sześciu tygodni w turniejach WTA w Dausze, Indian Wells i Miami. Żadna inna zawodniczka nie odniosła zwycięstwa w trzech pierwszych w sezonie imprezach rangi 1000, czyli najbardziej prestiżowych w roku poza wielkoszlemowymi. 20-latka może obecnie pochwalić się wygraniem 17 meczów z rzędu, a w trakcie zmagań na Florydzie zapewniła sobie awans na pierwszej miejsce w światowym rankingu.

Zobacz wideo Iga Świątek podekscytowana występem w Polsce. "Chcę czerpać energię z trybun"

Wszystkie oczy skierowane na Świątek

Dawid Celt kapitanem reprezentacji Polski w Fed Cup (obecnie rozgrywki funkcjonują pod nazwą Puchar Billie Jean King) został w 2018 roku i przy pierwszej okazji powołał Świątek. Poczynania triumfatorki Roland Garros 2020 uważnie śledzi od dłuższego czasu.

- Mówiąc kolokwialnie, nie uderzyła jej sodówka do głowy. W tym sensie się nie zmieniła. Na pewno rozwinęła się zaś jako zawodniczka - pod względem technicznym, taktycznym, mentalnym. Podczas ostatnich turniejów było widać, że zdecydowanie lepiej radzi sobie z emocjami i kontroluje je. Ale jako osoba jest cały czas taką Igą, jaką była. Nie zmieniło ją specjalnie to, że jest obecnie numerem jeden, a dwa lata - kiedy ostatnio się widzieliśmy przy okazji gry w kadrze - była w okolicach 50. miejsca - podkreśla trener.

Świątek poprzednio w drużynie narodowej wystąpiła w lutym 2020 roku, czyli jeszcze zanim jej kariera nabrała zawrotnego tempa. Rok wcześniej po raz ostatni zaprezentowała się polskiej publiczności w rywalizacji o stawkę. Podczas zawodów w ramach Fed Cup w Zielonej Górze młodej tenisistce, która była wówczas 141. na świecie, we znaki dawały się nerwy. Teraz, po trzech latach, wystąpi w Radomiu w meczu z Rumunkami o awans do turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King.

- Przez ostatnie dwa lata mnóstwo się wydarzyło u Igi. Ograła się na największych kortach, musiała sobie radzić w przeróżnych sytuacjach. Natomiast ten występ będzie dla niej pewnym sprawdzianem. Sama zobaczy, jak będzie sobie radziła przed własną publicznością, kiedy wszystkie oczy będą skierowane na nią. Kiedy każdy będzie oczekiwał od niej zwycięstwa. To na pewno będzie dla niej wyzwanie. Poza tym tutaj jest częścią reprezentacji - zauważa Celt.

Iga ŚwiątekŚwiątek wraca do reprezentacji. Jej tenisowe życie wywróciło się do góry nogami

Niewiadomą według niego pozostaje, czy obecna pozycja w rankingu WTA i doświadczenie zdobyte przez Polkę wystarczy, by całkowicie opanować nerwy związane z grą w kraju. 

- To się wyjaśni w ciągu tych dwóch dni. Jeśli chodzi o turnieje indywidualne, to Iga zrobiła duży postęp i zdecydowanie lepiej radzi sobie z emocjami. Natomiast przez dwa lata nie rywalizowała w drużynie narodowej, długo też nie grała przed własną publicznością. Tu jest więc trochę znak zapytania. Ale wierzę, że będzie lepiej. Że jest już na tyle doświadczona i ma takie narzędzia, by sobie z tym poradzić - podsumowuje kapitan biało-czerwonych.

Wykorzystać strach rywalek

Piotr Wozniacki, ojciec i wieloletni trener Caroline, w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem analizował wyzwania, z jakimi wiąże się rola liderki światowego rankingu. Wspomniał przy tym, że wiele rywalek będzie przystępowało teraz do meczów ze Świątek sparaliżowanych strachem przed dotkliwą porażką.

- Piotr miał stuprocentową rację, a Iga powinna to wykorzystywać. Ma teraz dużą przewagę w szatni. Dziewczyny się jej boją. Musi od początku starać się narzucić swój styl gry, żeby jeszcze tę przewagę spotęgować. Wykorzystywać to i rozwiać wszelkie wątpliwości co do tego, czy można ją pokonać - zaznacza Celt.

Jak dodaje, wypracowanie przewagi nad resztą stawki jest bardzo trudne i żmudne, ale spaść ze szczytu można bardzo szybko.

- Żeby zbudować taką pozycję, że wszyscy się ciebie boją, to naprawdę musisz się napracować. Nawygrywać, udowodnić to i wielokrotnie potwierdzić. Przegrasz dwa-trzy razy spotkania, których nie powinieneś i robi się problem. Od razu pewność siebie ucieka. Obecnie Iga jest na tej zwycięskiej pozycji, ale zobaczymy jak to będzie dalej. Mam nadzieję, że będzie się na niej utrzymywać jak najdłużej - podsumowuje.

Czy jego zdaniem 20-letnia Świątek- jest maszyną do wygrywania? - Dla mnie ma wszystkie papiery na to, by kimś takim być. Jeżeli chodzi o charakter, stronę mentalną i narzędzia stricte tenisowe. To jest jednak tylko sport - różne rzeczy mogą się wydarzyć. Ale predyspozycje i talent Iga ma niesamowite - ocenia kapitan Polek.

Mecz z Rumunkami w Radomiu rozpocznie się o godz. 13. Magda Linette zmierzy się z Iriną-Camelią Begu, a po nich na kort wyjdą Świątek i Mihaela Buzarnescu. Dokończenie rywalizacji w sobotę.

Więcej o: