Iga Świątek płakała przez 40 minut. Emocjonalna reakcja. "Zawsze miałam tę wizję"

Chociaż zakończenie kariery przez Ashleigh Barty otworzyło Idze Świątek drogę do zostania liderką rankingu WTA, to Polka nie świętowała tego wydarzenia. Wręcz przeciwnie. W rozmowie z BBC zdradziła, że zareagowała bardzo emocjonalnie.

Na Igę Świątek nie ma mocnych w ostatnim czasie. Polska tenisistka wygrała trzy turnieje rangi WTA 1000 z rzędu. Najpierw triumfowała w Dausze, a potem sięgnęła po tzw. "sunshine double", czyli zwycięstwa w Indian Wells i w Miami. Świątek notuje kapitalną serię 17 wygranych z rzędu, natomiast w całym 2022 roku wygrała już 26 spotkań, a przegrała tylko trzy. Dzięki fantastycznym wynikom w poniedziałek została pierwszą rakietą świata. Pomogły jej w tym też sprzyjające okoliczności. Chodzi m.in. o zakończenie kariery przez dotychczasową liderkę, Ashleigh Barty. 25-letnia Australijka niespodziewanie ogłosiła, że nie będzie już grać. Iga jednak wcale nie ucieszyła się z tej wiadomości, chociaż otworzyło jej to drogę do pierwszego miejsca w rankingu WTA.

Zobacz wideo Świątek i Osaka zdominują kobiecy tenis? "Rośnie wielka rywalizacja"

To dlatego Świątek gra tak wspaniale. Polka wskazała To dlatego Świątek gra tak wspaniale. Polka wskazała "najważniejszą rzecz"

Tak Iga Świątek zareagowała na decyzję Ashleigh Barty. "Potrzebowałam czasu"

- Płakałam przez 40 minut – zdradziła Polka w rozmowie z BBC. - Głównie było to z powodu przejścia na emeryturę Ash. Nie wiedziałam, że to się stanie i naprawdę mnie to zaskoczyło. Zawsze miałam tę wizję, że wszyscy będziemy grać do 35 roku życia lub momentu, kiedy nasze ciała będą tak zmęczone, że nie będziemy mogli już dłużej grać. Potrzebowałam czasu, aby właściwie zrozumieć, o czym musiała pomyśleć. Jej decyzja była naprawdę odważna i czułam z tego powodu wiele emocji.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!

Świątek jednak zdawała sobie sprawę z szansy, jaka się przed nią pojawiła. Po rezygnacji Barty to właśnie Polka miała "pole position" w wyścigu o pierwsze miejsce w rankingu. - Czułam się też emocjonalnie z powodu mojej własnej pozycji. Po dwóch godzinach i sporych emocjach zdałam sobie sprawę, że „hej, jeszcze nie wiesz, co się wydarzy, a wciąż musisz wygrać kilka meczów". Więc powiedziałam sobie „poczekajmy z emocjami i ekscytacją, ponieważ mam pracę do wykonania" – powiedziała polska tenisistka.

Miami Open TennisŚwiątek na szczycie. A Hurkacz? Najniżej od miesięcy. Coraz większe straty

Świątek ma za sobą trzy wygrane turnieje z rzędu. Ostatni z nich rozgrywany był w Miami. W finale pokonała ona byłą liderkę rankingu, Naomi Osakę. - Było naprawdę intensywnie i czułam szereg różnych emocji – od dumy i satysfakcji, po zaskoczenie. Te ostatnie tygodnie pokazały mi, że mogę trochę bardziej ufać sobie, swoim umiejętnościom i tenisowi. Wcześniej nie wiedziałam, że mogę mieć taką passę. Więc to też mnie zaskoczyło. Po turniejach w Dosze i Indian Wells nie miałam czasu na przetrawienie tego, co osiągnęłam. W tej chwili zamierzam poświęcić trochę czasu na analizę tego, co się wydarzyło z „roboczego" punktu widzenia – powiedziała Iga.

Teraz Świątek będzie miała trochę czasu na odpoczynek i przemyślenie wszystkiego, co się wydarzyło. Polka wycofała się z najbliższego turnieju w Charleston na skutek niegroźnej kontuzji ręki. - Warto zrobić sobie teraz chwilę przerwy, bo od początku sezonu jej nie miałam i na pewno to przyniesie pozytywne skutki na przyszłość. Więc raczej profilaktycznie unikamy urazu - powiedziała Świątek w rozmowie z TVP Sport.

Iga Świątek po zwycięstwie nad Naomi Osaką podczas turnieju WTA w MiamiW grze Igi Świątek słychać ten gatunek muzyki. Światowe media podekscytowane wyczynem Polki

Więcej o: